Tusk: Polska jest bezpieczna i wypłacalna. Frank w końcu osłabnie

Polska sprzedała w środę kolejną pulę obligacji. Spadła rentowność, wzrosły ceny, inwestorzy chcieli kupić znacznie więcej. Rząd przyznaje jednak, że nie ma wpływu na kurs franka i nie będzie obniżał akcyzy na paliwa
Spadła rentowność, wzrosły ceny, inwestorzy chcieli kupić znacznie więcej naszych papierów. Rząd przyznaje jednak, że nie ma wpływu na kurs franka i nie będzie obniżał akcyzy na paliwa.

- Mimo ognia wokół nas są chętni, by kupować polskie obligacje. Polska jest bezpieczna i wypłacalna - mówił wczoraj premier Tusk na specjalnej konferencji tuż po ogłoszeniu wyników aukcji obligacji.

Ministerstwo Finansów nie odwołało środowej aukcji, mimo iż nastroje na rynkach finansowych od ponad tygodnia są kiepskie. By podkręcić zainteresowanie, ogłoszono, że będzie to zapewne ostatnia aukcja dwuletnich papierów w tym roku.

Premier: Mimo trudnych czasów chętnych na polskie obligacje nie brakuje


I sprzedaż się udała. Na papiery dwu-, trzy- i pięcioletnie o wartości 5 mld zł popyt był dwa razy wyższy. Inwestorzy zaakceptowali rentowności wyraźnie niższe niż na poprzednich aukcjach. - Zadziałała zapowiedź mniejszej podaży - mówi Mateusz Sutowski, diler obligacji w banku Millennium. Było tak dobrze, że resort finansów zorganizował dodatkową aukcję, na której sprzedał papiery jeszcze za miliard złotych.

Polska zrealizowała już ponad 90 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych. To zdaniem analityków zabezpiecza nas choć częściowo przed skutkami zawieruchy na rynkach.

Donald Tusk stwierdził, że Polska, choć sama nie należy do strefy euro, to z racji prezydencji naciska, by kraje Eurolandu jak najszybciej uzgodniły szczegóły działania Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego. Bez ratyfikacji przez parlamenty EFSF nie może zacząć działać.

- Nie możemy jednak udawać, że możemy wpłynąć na notowania franka względem złotego. Musimy się z tym pogodzić - powiedział.


Jakby w odpowiedzi na te słowa kurs franka szwajcarskiego zaczął wyraźnie rosnąć i przekroczył 4 zł. Wcześniej wahał się w okolicy 3,95 zł, po porannej zapowiedzi interwencji ze strony Narodowego Banku Szwajcarii. Ale przed godziną 18 za franka płacono już nawet 4,03 zł.

Premier zapowiedział, że rząd nie będzie wydawał pieniędzy z budżetu na pomoc osobom, które mają problemy ze spłatą kredytów we frankach. Nie chce też obniżać akcyzy na paliwa z obawy, że spadną wpływy do budżetu, a ceny na stacjach - nie.

Więcej o: