Bank Szwajcarii próbuje osłabić franka. Zalewa rynek pieniędzmi

Narodowy bank Szwajcarii znowu pogroził palcem i zapowiedział, że będzie wprowadzał w życie kolejne działania w celu osłabienia franka. Za silna waluta katastroficznie wpływa na gospodarkę kraju
Od dwóch miesięcy frank szwajcarski umacnia się w sposób niekontrolowany. Wzrost niepewności na rynkach spowodował, że inwestorzy uznali go za "bezpieczną przystań". Jeszcze w kwietniu euro kosztowało nawet 1,3 franka, we wtorek tylko 1,008.

Szwajcarzy płaczą, bo mocny frank rujnuje ich opartą na eksporcie gospodarkę. Bank centralny tupnął nogą tydzień temu. Obniżył stopy procentowe z 0-0,75 proc. do 0-0,25 proc. Zapowiedział też zwiększenie depozytów na żądanie banków komercyjnych z 30 do 80 mld franków.

Kurs franka osłabił się tylko na krótko. Po wtorkowym rekordzie umocnienia bank centralny Szwajcarii ogłosił, że ponownie zwiększy depozyty na żądanie - z 80 do 120 mld franków. Uruchomi też tzw. swapy walutowe. Polegają one na tym, że SNB pożycza franka innym bankom centralnym w zamian za euro czy papiery wartościowe w euro.

Szwajcarzy już raz zaoferowali swapy jesienią 2008 r. m.in. naszemu NBP. Wtedy jednak sytuacja na rynku była zupełnie inna. Na rynkach ogarniętych kryzysem po upadku Lehman Brothers brakowało pieniędzy. Banki komercyjne nie miały waluty do obsługi zadłużenia osób mających kredyty hipoteczne we frankach.

- Teraz Bank Szwajcarii próbuje zalać rynek pieniądzem - mówi Marcin Mazurek, starszy analityk BRE Banku. Pragnąca zachować anonimowość osoba związana z transakcjami FX Swap tłumaczy: - Z walutą jest jak z innymi towarami, np. z jabłkami na targu. Jeśli jest ich nagle dużo więcej, to zazwyczaj ich cena spada.

Akcja SNB nie pomogła na długo: po południu frank znów wrócił w okolice 4 zł i 1,03 franka za euro.

Skomentuj:
Bank Szwajcarii próbuje osłabić franka. Zalewa rynek pieniędzmi
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje