Frank drogi? Bank poratuje kredytem. Nowy pomysł na pomoc klientom

Frank szwajcarski znów kosztował w środę ponad 4 zł. W górę idą też składki ubezpieczeń niskiego wkładu własnego, którymi banki obciążają klientów. W kryzysie banki coraz częściej pozwalają płacić je w ratach


Klienci banków, którym przypada w tych dniach płatność raty kredytu walutowego, muszą wysupłać z kieszeni o kilkaset złotych więcej niż w poprzednich miesiącach. Ale jeszcze gorzej mają ci, którym w najbliższym czasie przypada termin zapłaty składki ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Pod taki obowiązek co jakiś czas, najczęściej co trzy lata, podpada większość walutowych kredytobiorców. Teraz składki są znacznie wyższe, bo i kredyt - na skutek różnic kursowych - "puchnie".

Klient, który trzy lata temu zaciągnął 300 tys. zł kredytu we frankach, teraz ma już 570 tys. zł długu. Jeżeli nie miał na starcie wysokiego wkładu własnego, to dziś zapłaci 7-8 tys. zł składki (w zależności od banku). Trzy lata temu płacił tylko niecałe 2 tys. zł.

Do tej pory banki bezwzględnie wymagały jednorazowych płatności składek. Ostatnio jednak to się zmienia. - Dostałam od banku Millennium propozycję zapłaty składki ubezpieczenia niskiego wkładu własnego w ratach rozłożonych na trzy lata. Niestety, bank jednocześnie podwyższył składkę z 3 do 3,5 proc. Czyli o 2 tys. zł - powiedziała nam jedna z klientek banku Millennium. Nie udało nam się ustalić, czy takie propozycje dostali też inni klienci Millennium.

W mBanku też oficjalnie nie chcą nic powiedzieć o udogodnieniach dla klientów mających do zapłacenia składki ubezpieczeniowe. Ale w jednym z oddziałów dowiedzieliśmy się, że w banku wprowadzają właśnie specjalny kredyt gotówkowy udzielany "po kosztach", wyłącznie dla tych, którym odnawia się ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Dzięki temu można rozłożyć koszt składki na raty.

Z kolei Alior Bank od czwartku obniża kurs, po którym jego klienci kredytów walutowych mogą wymieniać złote na franki. Bank oferuje konto oszczędnościowe "Kantor", które charakteryzuje się tym, że każda wpłata jest automatycznie zamieniana na franki. Do tej pory kurs wymiany był o 1 proc. wyższy od tego obowiązującego na rynku międzybankowym. Teraz widełki będą jeszcze mniejsze - wyniosą tylko 0,8 proc. - Z uwagi na rekordowe ceny franka zainteresowanie tym kontem wyraźnie wzrosło. Tylko w lipcu w porównaniu do czerwca bank otworzył trzykrotnie więcej kont "Kantor" - mówi Julian Krzyżanowski z Alior Banku.

A inne banki? - Dotąd nie zanotowaliśmy zwiększonej liczby problemów klientów ze spłatą rat. Nasi klienci mają możliwość elastycznej regulacji rat kredytu hipotecznego. W ciągu każdego roku dwa razy można zmniejszyć do połowy wysokość maksymalnie sześciu rat. Jeżeli więc klient zdecyduje się teraz na obniżenie raty, to będzie mógł ją płacić nieprzerwanie do końca czerwca 2012 r. - mówi Tomasz Gryn z Polbanku.

Halina Kochalska z Open Finance pociesza: - Nie widać, aby banki dopominały się o ubezpieczenie brakującego wkładu własnego u wszystkich kredytobiorców, którym wartość kredytów przekroczyła wartość nieruchomości. Na spory wydatek na razie narażeni są głównie ci, którym akurat przypada termin odnowienia ubezpieczenia.

Więcej o:
Skomentuj:
Frank drogi? Bank poratuje kredytem. Nowy pomysł na pomoc klientom
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX