Wielkie wahania na giełdzie. Frank mocny jak euro

Indeks największych spółek rozpoczął dzień od przyzwoitych wzrostów (1 proc.), by jeszcze w pierwszej godzinie handlu zaliczyć poważny - ponadjednoprocentowy - spadek. W środę wieczorem kurs szwajcarskiej waluty wobec złotego osiągnął nowy historyczny rekord - 4,10 zł.
Mimo że na Wall Street indeksy straciły wczoraj 4-5 proc., europejskie giełdy rozpoczęły dzisiejszy dzień na plusie. Przed godz. 11 niemiecki DAX, francuski CAC 40 i brytyjski FTSE zyskiwały od 2 do ponad 3 proc. Do akcji wkroczyli day traderzy i łowcy okazji, którzy spekulacyjnie chcą zarobić na skokowo przecenionych akcjach. Dlatego WIG20 zyskał na starcie 1 proc. i pokonał próg 2200 pkt.

Jednak radość posiadaczy akcji szybko się skończyła i zaczęła się nerwowa wyprzedaż.

Podobna zmienność panuje na rynku walutowym. Chociaż wczoraj przed południem kurs franka ustabilizował się względem euro i dolara (oscylował odpowiednio w okolicach poziomu 1,04 euro i 0,72 dol.), to pod koniec dnia pikował i wobec złotego ustanowił nowy rekord 4,11 zł. Rano cena franka wahała się pomiędzy poziomem 4,04 a 3,97 zł!



Po dzisiejszej sesji na giełdzie można się spodziewać wszystkiego. I niewątpliwie nie możemy mieć pewności, że nie czekają nas kolejne rekordy.

Inwestorzy podają w wątpliwość skuteczność szwajcarskiej interwencji na rynku walutowym, a kurs śmiga w górę niewzruszony.

Szwajcarski Bank Narodowy zwiększył w środę wartość depozytów banków trzymanych w banku centralnym z 80 mld do 120 mld franków oraz zapowiedział przeprowadzenie transakcji swap w celu zwiększenia płynności na rynku franka. Zeszłotygodniowa interwencja nie przyniosła spodziewanego efektu. Niewykluczone, że i kolejną może czekać podobny los.

Panika nie ominęła również złotego. W rezultacie w nocy ze środy na czwartek złoty spadł do najsłabszego poziomu od listopada 2009 r. Euro kosztowało wtedy 4,23 zł. W czwartek rano jednak kurs spadł i euro wyceniono na 4,16 zł, czyli o 0,01 proc. więcej niż w środę po południu.

Więcej o: