"PB": Firmy wyłudzają VAT na rynku złota. Ministerstwo Finansów chce zmian w przepisach

Na sprzedaży złota taniej niż na giełdzie można zarobić - pisze "Puls Biznesu". Wystarczy naliczyć i nie odprowadzić VAT.
Mechanizm wyłudzania VAT-u opiera się na różnicy pomiędzy stawkami podatku za złoto inwestycyjne (złoto w sztabkach lub monetach o wysokiej próbie kruszcu), które nie jest obciążone VAT-em, a stawką za złoto nieobrobione plastycznie (na przykład w postaci proszku), która wynosi 23 proc.

- To na rękę cwaniakom - pisze na swoim blogu Przemysław Słomski. - Oszust nabywa złoto bez VAT - na przykład przemyca je spoza UE albo, co bardziej prawdopodobne, nabywa je gdzieś w UE, na podstawie faktury eksportowej do innego kraju UE. Następnie sprzedaje ten kruszec w Polsce 8 proc. poniżej ceny giełdowej, ze stratą, ale dolicza do ceny 23 proc. VAT. Podatku tego nie oddaje budżetowi państwa, tylko zatrzymuje w swojej kieszeni. Ma więc 23 proc. - 8 proc. = 15 proc. "marży", rzecz nieosiągalna dla zwykłych dilerów, którzy mają zwykle około 1 proc. narzutu.

Problem zauważył resort finansów, który postanowił skrócić okres rozliczania VAT dla złota podlegającego temu podatkowi, oraz solidarną odpowiedzialność nabywców, którzy będą musieli zapłacić VAT, jeśli będą świadomi albo będą mogli podejrzewać, że kupują złoto od oszusta. Tego ostatniego rozwiązania nie popiera szef rady nadzorczej Mennicy Polskiej Zbigniew Jakubas, który uważa takie rozwiązanie za "stalinowską metodę".

Proceder wyłudzania VAT-u uderza w wizerunek firm, które zajmują się legalnym handlem złotem. Chcą one zatem zmian w przepisach, jednak nie takich, jakie proponuje Ministerstwo Finansów. Ich zdaniem konieczne są narzędzia pozwalające w czasie rzeczywistym sprawdzić, czy zobowiązania podatkowe są regulowane.

Więcej o: