MSZ protestuje przeciwko części zmian w OFE

Zakaz inwestowania funduszy emerytalnych w zagraniczne obligacje może łamać prawo Unii - pisze ?Rzeczpospolita?, powołując się na opinię Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która jeszcze nie trafiła do resortu pracy.
Rząd ma coraz więcej kłopotów legislacyjnych z planowanym przez siebie przejęciem pieniędzy z funduszy emerytalnych. Zastrzeżenia zgłasza tym razem Ministerstwo Spraw Zagranicznych - donosi "Rzeczpospolita".

To już kolejna krytyczna opinia państwowej instytucji w sprawie rządowych pomysłów na okrajanie otwartych funduszy emerytalnych.

Jakie to pomysły? Rząd chce zabrać połowę oszczędności zgromadzonych w OFE i przenieść je do ZUS. Jednak nawet te środki, które w funduszach zostaną, mają być stopniowo przenoszone do ZUS dziesięć lat przed przejściem klienta funduszu na emeryturę. Rząd chce też, aby przyszli emeryci zdecydowali, czy chcą nadal odkładać część swojej składki w OFE, czy całość kierować do ZUS. Przyszli emeryci dostaną tylko trzy miesiące na podjęcie decyzji. Ale uwaga: kto nie zrobi nic, automatycznie przejdzie do ZUS. Jeśli przyszły emeryt zdecyduje się na pozostanie w OFE, będzie dalej przekazywał do swojego funduszu składkę w wysokości 2,92 proc. wynagrodzenia brutto.

Wcześniej swoje zastrzeżenia przedstawiły Rządowe Centrum Legislacji, Prokuratoria Generalna, Komisja Nadzoru Finansowego. Wszystkie te instytucje zwracały uwagę na wątpliwości konstytucyjne do wprowadzenia planowanych zmian. Chodzi zwłaszcza o chęć przejęcia połowy środków z OFE.

Teraz - jak donosi "Rzeczpospolita" - MSZ twierdzi, że niezgodny z prawem może być zakaz inwestowania przez OFE w obligacje innych państw. Gazeta podkreśla, że gdyby to okazało się prawdą, to doszłoby do tego, że OFE nie mogłyby inwestować w polskie papiery skarbowe, a mogłyby kupować obligacje innych państw. Innymi słowy, fundusze kupowałyby dług innych państwa, a nie mogłyby wspierać Polski, której brakuje kapitału.

Więcej o: