"PB" Tiger otwiera swoją sieć klubów fitness

Biznesy eksboksera Dariusza Michalczewskiego kręcą się nie tylko wokół energetyków - pisze "Puls Biznesu". Sieć klubów fitness pod marką Tiger Gym chce podbić Polskę.
Plany biznesowe byłego boksera nie dotyczą tylko sporu z FoodCare, które pozwał na 22 mln zł. Przypomnijmy - taką kwotę Michalczewski chce dostać za to, że FoodCare już po zerwaniu przez sportowca umowy licencyjnej i po zakazach sądowych produkcji, dystrybucji i reklamy napojów Tiger dalej je sprzedawał. Umowę zerwano w październiku 2010 roku po tym, kiedy FoodCare przestał płacić Michalczewskiemu prowizje ze sprzedaży. Zakazy sądowe wydano na początku 2011 roku.

Michalczewski chce także rozpocząć ekspansję w segmencie klubów fitness. Początkowo chce rozbudować 10 klubów w regionie Trójmiasta, a później sprzedać franczyzę, by móc rozwinąć sieć klubów w całym kraju. Inwestycje w kluby będą miały wartość 10 mln zł.

Według Michalczewskiego każdy z pięciu jak do tej pory otwartych klubów jest rentowny, podobnie jak cała sieć. Start jednego kosztuje ok. 2 mln zł, ale w najgorszym wypadku po pół roku jest on rentowny. Im większa sieć w danym regionie, tym łatwiej przyciągnąć klientów.

Docelowo za dwa-trzy lata sieć Tiger Gym ma liczyć kilkadziesiąt lokali, głównie w największych miastach Polski. Dopiero wtedy firma może liczyć na poważniejsze zyski. Dobrze zarządzany sieciowy klub fitness może przynieść nawet 200 tys. zł zysku.

Więcej o: