Pomoc dla AIG: czyli gdzie poszły miliardy dolarów

Nad AIG znów zbierają się ciemne chmury. Uratowany za pieniądze podatników ubezpieczeniowy gigant wypłacił swoim pracownikom sute premie, a pomoc od rządu trafiła do... banków w Europie
W środę przed kongresmani będzie zeznawał obecny szef AIG, Edward Liddy. I będzie miał się z czego tłumaczyć.

W ramach pakietu ratunkowego, od jesieni ub. r. AIG dostało z kieszeni podatników aż 173 mld dol. Ale nie wszystkim podoba się, na co te pieniądze zostały wydane. O 165 mln dol. premii, które AIG wypłaciło swoim dyrektorom, wspomina dziś krótko "Gazeta Wyborcza" pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że bonusy otrzymali też pracownicy tego oddziału AIG, który ryzykownymi transakcjami doprowadził firmę na skraj bankructwa.

W USA się zagotowało, wyjaśnień zażądała administracja Obamy. Ale na tym nie koniec. Bo AIG ujawniło też, jak rozdysponowało miliardy dolarów rządowej pomocy. Okazuje się, że ponad połowę - bo aż 93 mld dol. - trafiło do banku inwestycyjnego Goldman Sachs i szeregu banków europejskich: Deutsche Bank, francuskiego Societe Generale i brytyjskiego Barclays.

AIG płacił, bo zagwarantował tym bankom pokrycie strat na papierach zabezpieczających ryzyko kredytowe. W ramach rozliczeń Goldman Sachs otrzymał w sumie 12,9 mld dol., SocGen - 11,9 mld dol., o 100 mln dol. mniej poszło na konta Deutsche. Zaś do brytyjskiego Barclays trafiło 8,5 mld dol. Raport nie jest jednak kompletny - AIG nie ujawniło jeszcze transakcji po 31 grudnia.

Wielu obserwatorów rynku krytykowało już pomocną dłoń, jaką Obama wyciągnął do banków. Teraz - gdy okazało się, że kilkadziesiąt miliardów z kieszeni amerykańskich podatników przetransferowano do banków w Europie - te głosy znów powracają.

- To nie fair, by amerykański podatnik musiał brać na siebie 100 proc. obciążeń wywołanych kryzysem finansowym - mówi Campbell Harvey, profesor finansów na Duke University. Inni apelują o rozwagę. - Narodowość banków nie powinna mieć znaczenia. Mamy do czynienia ze ściśle powiązanym systemem. Lepiej w nim nie mieszać - przestrzega Peter Morici, profesor uniwersytetu ekonomicznego w Maryland. W podobnym tonie wypowiadał się szef FED Ben Bernanke, który tłumaczył, że upadek AIG pociągnąłby za sobą cały system finansowy w otchłań.

Jak zapowiada Barney Frank, szef wpływowej komisji finansów z ramienia Demokratów, rząd sprawdzi, czy bonusy wypłacone pracownikom AIG można odzyskać. Ale sprawdzi też dokładnie, kiedy zostały zawarte. - Nie możemy ot tak złamać prawa czy legalnie zawartych umów - mówił Frank w stacji Fox. - Ale zamierzam się dowiedzieć, jaki miały one związek z ubezpieczaniem ryzykownych aktywów.

W liście do amerykańskiego rządu szef AIG Liddy zgodził się, by zmodyfikować system wypłacania przyszłych bonusów. I tłumaczył, że spółka - zgodnie z umowami - musiała wypłacić premie za 2008 r.

Zamieszanie wokół pomocy dla AIG nie pomaga jednak sztabowi Obamy - ten wciąż boryka się z problemem: jak pobudzić gospodarkę i na większą skalę uruchomić akcję kredytową.

Krokiem w tym kierunku ma być publiczno-prywatne porozumienie w sprawie odciążania banków z toksycznych aktywów. Rząd ramię w ramię z prywatnymi inwestorami może skupić długi warte nawet biliard dolarów. Szczegóły mają zostać ujawnione w tym tygodniu.

Mówi się też o pomocy małym przedsiębiorcom. - Wiemy, że małe spółki to lokomotywa wzrostu. Chcemy im pomóc - deklarowała w weekend w stacji NBC Christina Romer, przewodnicząca zespołu doradców prezydenckich.

Obama chce przeznaczyć 730 mln dol. z pakietu stymulacyjnego (przypomnijmy, cały pakiet ma wartość 787 mld dol.) m.in. na obniżenie oprocentowania pożyczek i uruchomienia inwestycji, w których mogłyby brać udział małe przedsiębiorstwa.