Getin Holding Leszka Czarneckiego zarobił w 2009 r. 276 mln zł

Flagowy okręt grupy - Getin Noble Bank - wypracował 170 mln zł, głównie dzięki wysokim prowizjom. Bank powoła dział windykacyjny do ściągania nie płaconych w terminie kredytów oraz zapowiada ofensywę w rachunkach bankowych
Motorem napędowym całej grupy był Getin Noble Bank, który w kryzysowym 2009 r. potrafił poprawić swój wynik finansowy. Jak? Kosztem klientów. Jeśli chodzi o wynik z opłat i prowizji, to bank dokonał prawdziwego majstersztyku - w ciągu roku zwiększył go blisko dwukrotnie, z 155 mln zł w 2008 r. do 427,5 mln zł w ubiegłym roku. Jak to zrobił? - To efekt świetnej sprzedaży produktów inwestycyjnych i kredytów - tłumaczy Krzysztof Spyra, wiceprezes Getin Noble Banku.

I zapewne fali podwyżek, której doświadczyli klienci w związku z fuzją Getin i Noble Banku: w górę poszły opłaty za prowadzenie kont (podstawowe konto kosztuje 8 zł miesięcznie), karty, przelewy zlecane w placówce, przelewy internetowe (1,5 zł za sztukę, chyba najdroższe na rynku) czy dostęp do serwisu bankowości telefonicznej (5 zł miesięcznie). Przedstawiciele Getin Noble Banku nie ukrywają, że w tym roku będą chcieli wypracować jeszcze lepszy wynik z prowizji. - Planujemy ofensywę w rachunkach bankowych, a to przełoży się na wyniki finansowe - zapowiada Krzysztof Rosiński z zarządu banku.

Getin Bank, który w okresie kredytowego boomu agresywnie walczył o rynek kredytów konsumpcyjnych, teraz odczuwa skutki spowolnienia gospodarczego. Coraz więcej klientów ma problem z oddawaniem pieniędzy: wartość pożyczek mieszkaniowych i konsumpcyjnych z utratą wartości przekroczyła 71 mln zł, w tym 26,4 mln zł po stronie kredytów mieszkaniowych (rok temu wartość złych kredytów hipotecznych wyniosła 5,6 mln zł).

Krzysztof Spyra wskazuje, że w hipotekach najbardziej problematycznym segmentem okazują się kredyty konsolidacyjne, czyli takie, które zastępowały kilka zaciągniętych wcześniej pożyczek gotówkowych.

Żeby odzyskać jak najwięcej pożyczonych pieniędzy, Getin Noble Bank stworzył w tym roku własny, liczący 300 osób dział windykacji. Do klientów, którzy spóźniają się ze spłatą, bankowi windykatorzy dzwonią albo nawet odwiedzają ich w domach i zbierają raty. Krzysztof Rosiński podkreśla, że Getin nie działa jak Provident. - Mamy zupełnie inne metody działania, a przede wszystkim inne ceny kredytów - mówi.

I tłumaczy, że własny zespół windykatorów to najlepszy sposób na odzyskiwanie od klientów należności po rozsądnych kosztach. - Ponieważ wielu klientów pożyczało pieniądze w kilku bankach, to pracownicy zewnętrznych firm windykacyjnych oddają odzyskane pieniądze przede wszystkim tym bankom, które zapłacą im najwyższą prowizję. My nie chcemy się ścigać - podkreśla Rosiński.

Przez ostatni rok Wschód Getinowi ciążył - w ciągu całego roku przyniósł 4 mln zł straty i wymagał ogromnej restrukturyzacji.

Grupa Leszka Czarneckiego to cały konglomerat spółek. W Polsce, obok Getin Noble Banku (Getin i Noble połączyły się w 2009 r., chociaż biznes prowadzą pod osobnymi markami), w jej skład wchodzą: Open Finance, Noble TFI, biuro maklerskie Noble Securities, pośrednik finansowy PDK Fiolet i Towarzystwo Ubezpieczeń "Europa". Do tego dochodzi biznes na Wschodzie: spółka leasingowa Carcade w Rosji, PlusBank na Ukrainie i SombelBank na Białorusi.

Więcej o: