Czekanie na kończący rok rajd byków

Jak pewnie wszyscy pamiętamy, we wrześniu 2013 roku ważne były dla rynków dwa wydarzenia. Po pierwsze, rosnące napięcie geopolityczne w wyniku ataku chemicznego w Syrii, co miało skutkować amerykańskim atakiem na ten kraj. Po drugie, czekano na to, że na wrześniowym posiedzeniu Fed zmniejszy skalę zakupów aktywów. To drugie wydarzenie giełdy zdawały się już lekceważyć, bo indeksy przed posiedzeniem Komitetu Otwartego Rynku rosły.

W Polsce irracjonalna przecena po konferencji rządowej w sprawie OFE została bardzo szybko wymazana przez wzrosty. Rentowność obligacji dziesięcioletnich też zeszła wyraźnie poniżej poziomu sprzed tego spotkania. W ten sposób rynek pokazał tym, którzy w mało sensowny sposób wyprzedawali akcje i obligacje po konferencji, że bardzo się pomylili.

Dowiedzieliśmy się, że obligacje z OFE przejdą do ZUS i zostaną umorzone, a na kontach przyszłych emerytów zostaną zapisane uzyskane kwoty. Progi ostrożnościowe zostaną obniżone o wartość umorzonych obligacji. Nie jest to więc zaproszenie do zadłużania Polski. Najważniejsze jest to, że akcyjna część pozostanie nietknięta w OFE.

Wypłat emerytur będzie dokonywał ZUS. Będziemy mieli też "suwak", czyli na 10 lat przed emeryturą systematyczne i częściowe przekazywanie kapitału do ZUS. OFE nie będą musiały sprzedawać akcji, jeśli zostanie w nich więcej niż pięćdziesiąt procent Polaków. I to jest jakieś zagrożenie, ale podobno w projekcie ustawy o zmianach w systemie emerytalnym wprowadzono realną dobrowolność. Miałaby to być możliwość wyboru (co dwa lata) ZUS lub OFE w części składki obecnie wpłacanej do OFE. To w pierwszym podejściu będzie korzystne dla OFE, bo przecież większość powinna zostać w obecnym systemie po to, żeby zobaczyć jak będzie działał. Podsumowując - mogło być dużo gorzej i to, co jest proponowane, bykom na GPW nie przeszkodzi.

Wróćmy do sytuacji na globalnych rynkach. Dość szybko okazało się, że znikła geopolityczna przyczyna spadku indeksów w Europie i w USA. Postawienie swoistego ultimatum Syrii przez Johna Kerry'ego (oddajcie broń chemiczną, to nie będzie ataku) i oficjalny nacisk Rosji na Syrię, żeby taką broń oddała lub poddała międzynarodowej kontroli, były powodami spadku napięcia i powrotu dobrych nastrojów na giełdy. Ten temat praktycznie zniknął z radarów inwestorów. Czy może jeszcze wrócić? Może, ale zdecydowanie nie w tym roku.

Okazało się też, że Fed zaskoczył rynki. Oczywiście nie zaskoczył, jeśli chodzi o stopy procentowe - one się 18. września nie zmieniły. Zaskoczył, bo nie podjął decyzji o redukcji poluzowania ilościowego (skupu aktywów). Stwierdzono, że gospodarka jest zbyt słaba, więc Fed nie może sobie pozwolić na redukcję zakupów. Fed traci więź z rynkami i to jest minus - zaskoczenie niby przyjemne, ale każe postawić pytanie: co takiego złego wie Fed, że tak zaskakuje rynki?

Symptomatyczne było to, że prognozy wzrostu na 2013 rok zostały wyraźnie obniżone. Podczas konferencji prasowej Ben Bernanke, szef Fed, też nie promieniał optymizmem. Powiedział, że tempo ożywienia gospodarczego zwalnia, a poprawa na rynku pracy jest stopniowa, ale nierówna. Jednak nadal podtrzymał twierdzenie, zgodnie z którym możliwe jest ograniczenie zakupów jeszcze w 2013 roku.

Rynek akcji zareagował na te niezbyt dobre od strony fundamentalnej informacje wzrostami indeksów. Taka reakcja na decyzję FOMC była oczywista, ale i oczywiście irracjonalna. Pomogła też wypowiedź przedstawiciela Białego Domu, który powiedział, że Janet Yellen, wiceprezes Fed, jest głównym kandydatem do zastąpienia Bena Bernanke na stanowisku prezesa w lutym 2014 roku (po rezygnacji Larry'ego Summersa, który nie był bardzo lubiany przez rynki). Taka euforia (szczególnie na rynkach surowcowych) była całkowicie bezsensowna, więc nic dziwnego, że zwyżki zostały w następnych dniach po posiedzeniu FOMC wymazane. Przecież to, że Fed nie zmniejszył zakupu aktywów we wrześniu, nie znaczy, że nie uczyni tego w październiku lub listopadzie.

Jeśli gracze wezmą pod uwagę to, że obawy o redukcje zakupów Fed znowu się pojawią, że gospodarka USA zwalnia, a Biały Dom czeka batalia o podniesienie limitu zadłużenia USA, to spora część października może być korekcyjna. Jednak politycy amerykańscy muszą się w końcu porozumieć, a Fed w październiku zapewne spróbuje nawiązać kontakt z rynkami. Z tego wynika, że koniec roku (o ile nie wypłynie jakiś "czarny łabędź") powinien się posiadaczom akcji spodobać.