Wielka rotacja z obligacji na akcje

W ostatnich miesiącach mamy do czynienia ze zjawiskiem zdarzającym się mniej więcej raz na dekadę, a mianowicie z końcem rynku byka na obligacjach, w połączeniu z oficjalnym potwierdzeniem hossy na rynku akcji. Nigdzie nie jest to lepiej widoczne niż na najważniejszym i największym zarazem rynku amerykańskim. Kontrakty na 10-letnie obligacje gwałtownie tąpnęły 27.07.2012 r. i od tamtej pory nieustannie tracą na wartości.

Na wykresie nr 1 widać jak kontrakty na 10-letnie obligacje rządu USA osuwały się począwszy od szczytu z 27.07.2012 roku.

Spowodowało to wzrost rentowności tychże papierów dłużnych z rekordowo niskich 1,394% (wspomniana data 27.07.2012 r.) do około 3% (dzień pisania tego artykułu: 16.09.2013 r.).

Na wykresie nr 2 widać,jak rentowność 10-letnich obligacji rośnie wraz ich wyprzedażą na rynkach finansowych z rekordowo niskich 1,394% na 3%.

A jak w tym samym czasie zachowywała się giełda akcji?

Jak widać na wykresie,nr 3 inwestor, który kupił akcje w momencie szczytu cen obligacji 27.07.2012 r. mógł zarobić do 16.09.2013 r. aż 25% na głównym indeksie amerykańskim - S&P 500!

Dlaczego giełda rośnie, podczas gdy ceny obligacji danego kraju spadają, a ich rentowności rosną?

Odpowiedź jest banalnie prosta - kapitał ucieka z tracących na wartości obligacji do bardziej ryzykownych akcji. Wynika to z większych oczekiwań inflacyjnych, wobec których o wiele większą stopę zwrotu przyniosą akcje niż obligacje, płacące 3% kuponu rocznie. Inwestorzy obserwujący dotychczas ze spokojem odjeżdżający im pociąg akcyjny, obecnie wyrażają coraz większe zaniepokojenie i zaczynają głosować nogami, przemieszczając swój kapitał z funduszów obligacji do funduszy akcji. Poprzez wprowadzenie w USA ultraniskich stóp procentowych (0,25%) zniknęły alternatywy dla inwestowania w akcje. Lokaty bankowe mają bardzo niskie oprocentowanie, które ledwo co pokrywa inflację, natomiast rentowności obligacji praktycznie rekompensują inwestorowi utratę siły nabywczej jego kapitału (wzrost cen w gospodarce). Jeśli inwestor może przez rok zarobić ponad 20% na giełdzie akcji lub otrzymać 3% rentowności na bezpiecznych obligacjach,to stosunek ryzyka do potencjalnej nagrody wydaje się kuszący nawet dla przeciętnego zjadacza amerykańskiego chleba.

A jak sprawa przedstawia się w Polsce?

W Polsce ten sam proces jest opóźniony mniej więcej o rok, między innymi wskutek odmiennej od amerykańskiej polityki naszej RPP - Rady Polityki Pieniężnej, która zaskoczyła rynek, podnosząc stopę procentową w maju 2012 roku, odkładając w czasie moment pierwszej obniżki. Obserwując rynek amerykański, można wyciągnąć bowiem wniosek, że bańka na obligacjach pęka, kiedy rynek nie widzi już absolutnie dalszej możliwości obniżki stopy procentowej, a na horyzoncie można już powoli dostrzec perspektywę przyszłych podwyżek. 10 maja 2013 roku mieliśmy szczyt hossy na naszych obligacjach, czyli rynek już przestał spodziewać się kontynuowania dalszego łagodzenia polityki monetarnej. Kolejnym stadium, na jakie rynek liczy, będzie ożywienie gospodarcze i idący z nim w parze wzrost inflacji.

Powyżej na wykresie nr 4- indeks naszych obligacji zakończył hossę 10.05.2013.

A jak w tym czasie zachowywała się nasza giełda akcji?

Pomimo dwóch gigantycznych wyprzedaży związanych z nacjonalizacją połowy aktywów OFE nasz rynek zdołał, w jakiś z pozoru cudowny sposób, paradoksalnie wzrosnąć o zdrowe 9% od dnia szczytu hossy polskich obligacji skarbowych, czyli wspomnianego 10 maja 2013 roku.

Na wykresie nr 5 zaznaczony jest strzałką dzień odwrotu z polskich obligacji skarbowych 10.05.2013.

Jeszcze lepiej przedstawia się to na wykresie małych i średnich spółek.

Wykres nr 6 - Indeks SWIG80 zyskał od 10 maja 2013 roku do dnia pisania tego artykułu aż 20%.

Jak to się stało, że pomimo tak negatywnej wiadomości i dwóch brutalnych wyprzedaży nasz rynek trzyma się dzielnie?

Odpowiedź jest ponownie banalnie prosta. W obliczu braku alternatywy dla akcji, inwestorzy wolą ponieść umiarkowane ryzyko niż zadowalać się roczną lokatą oprocentowaną na5%, czy 4% rentowności obligacji skarbowych. O tej tendencji przenoszenia się kapitału w ramach wielkiej rotacji świadczą też rosnące w ostatnich miesiącach wpływy do funduszy inwestujących w akcje. Osobiście uważam, że proces ten będzie kontynuowany przez kilka kolejnych lat, podczas których gospodarka będzie notowała ożywienie, a inflacja będzie nieznacznie rosnąć. W obawie przed tą ostatnią oraz w poszukiwaniu najwyższych stóp zwrotu inwestorzy nie będą mieć wyboru i będą niejako zmuszeni do lokowania swojego kapitału w akcje dobrze wyselekcjonowanych przedsiębiorstw.