Idź z plastikiem do sklepu, zarobisz 50 zł miesięcznie

Na zakupach w sklepie spożywczym też można zarabiać pieniądze. Jak? Choćby płacąc przy kasie kartą, a nie gotówką. Możesz zyskać nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie! Ale uwaga - czasem to płacenie gotówką bardziej się opłaca
Od dziś przez sześć kolejnych czwartków będziemy radzili, jak robić zakupy z głową. Sprawdzimy, czy warto płacić kartą zamiast gotówką, jak zarządzać domowym budżetem, żeby było za co robić zakupy, sprawdzimy też, ile można zaoszczędzić, kupując w internecie lub korzystając z zakupów grupowych, przyjrzymy się sklepowym promocjom, rozbierzemy na czynniki pierwsze karty kredytowe i programy lojalnościowe, w ramach których banki zachęcają nas do częstego używania kart płatniczych w sklepach. Gotowi? To zaczynamy!

Jak w zeszłym roku policzyła "Gazeta", w sklepach spożywczych rocznie wydajemy na zakupy ponad 150 mld zł. I to nie licząc papierosów i alkoholi, na które rocznie idzie z naszych kieszeni ponad 50 mld zł. Jeśli dorzucić do tego wydatki w restauracjach, to wyjdzie dodatkowe 20 mld zł. A lekarstwa, odzież, zakupy samochodów i sprzętu AGD? A wydatki na transport: zakup benzyny do samochodu, biletów miesięcznych w komunikacji miejskiej, biletów PKP? Zbierze się kolejnych kilkadziesiąt miliardów.

Miliardy miliardami, ale jeśli w twoim domowym budżecie przeznaczasz więcej niż 1 tys. zł miesięcznie na wydatki "na życie", to warto się zastanowić, jak z tych pieniędzy wyciągnąć coś dla siebie. Czasem opłaca się mieć w portfelu kartę płatniczą i to nią zapłacić za zakupy. Możesz dzięki temu oszczędzić nawet kilka procent! Oczywiście z tym różnie bywa, czasem lepiej jest zapłacić gotówką i to nie tylko dlatego, że to wygodniejsze - tak po prostu wychodzi taniej. Kiedy więc płacić gotówką, a kiedy kartą - to temat pierwszego odcinka naszego cyklu o tym, jak kupować z głową.

1. Z bankomatem za pan brat. A z terminalem?

Większość z nas za swoje zakupy płaci gotówką. Jeśli masz konto w banku, to po prostu idziesz do bankomatu, wypłacasz 150 zł z maszyny i dopiero z pełnym portfelem wchodzisz do sklepu. Jeśli nie masz konta w banku, to różnica jest tylko taka, że zamiast "ze ściany" wyjmujesz pieniądze z koperty, w której przyniósł je listonosz, albo ze słoika, który jest twoim domowym sejfem.

Oczywiście nie ma w tym nic złego ani dziwnego, choć zawsze polecam czytelnikom trzymanie pieniędzy - zwłaszcza tych nieco większych niż 200-300 zł - w banku, gdzie procentują i są bezpieczniejsze, niż w domu pod poduchą. Sęk w tym, że płacenie w sklepach kartą, a nie gotówką (o ile sklep jest wyposażony w terminal), może sprawić, że te zakupy będą cię po prostu kosztowały mniej. Albo zasłużysz na jakąś fajną nagrodę. Może warto spróbować przynajmniej od czasu do czasu wyjąć z portfela plastik zamiast banknotów Narodowego Banku Polskiego?

Powiedzmy sobie szczerze: to nie jest wielkie poświęcenie. Większość z nas i tak ma przecież konto w jakimś banku, a do tego konta bank przeważnie wydał nam kartę płatniczą. Tyle że przeważnie ta karta przydaje nam się do wypłacania pieniędzy z bankomatu. Choć ze statystyk wynika, że rocznie wydajemy na zakupy opłacane kartami płatniczymi 100 mld zł, to trzy razy więcej pieniędzy niż za pomocą kart wypłacamy z bankomatów.

2. Dlaczego czasem warto płacić kartą?

Rabaty, punkty, zwrot pieniędzy. Banki mają najróżniejsze programy zachęcania klientów do płacenia kartą, a nie gotówką. Oczywiście mają w tym swój cel - od każdej płatności kartą bank ma 1-3 proc. prowizji od sklepu za obsługę transakcji (im mniejszy sklep, tym wyższa prowizja). Ponieważ klienci nigdy nie przepadali za płaceniem kartami, bankowcy wpadli na pomysł, żeby dzielić się z nami prowizją. Stąd banki mają najróżniejsze promocje. Jedne oddadzą ci 1-3 proc. wartości zakupów wykonanych kartą w danym miesiącu, inne będą ci przyznawały punkty za zakup, np. płacąc daną kartą w sklepach określonej sieci przy kasie dostaniesz kilka procent opustu. Wiedząc o takiej promocji, lepiej wyjąć z portfela kartę zamiast gotówki. Tym bardziej że za płatność kartą nie płacisz bankowi ani grosza prowizji - wszystkie koszty ponosi sklep.

Możliwość płacenia pieniędzmi banku. Jeśli płacisz w sklepie kartą kredytową (a więc nie taką wydaną do konta osobistego, ale osobnym plastikiem, do którego przypisany jest jakiś limit kredytowy), to płacisz za zakupy pieniędzmi banku. Jeśli na twoim koncie osobistym widać dno, to dzięki płaceniu kredytówką nie wejdziesz w debet i nie zapłacisz odsetek od długu. Oczywiście jest jeden warunek - saldo karty kredytowej musisz wyrównać w ciągu 20 dni od momentu, kiedy bank przyśle ci wyciąg. Tylko wtedy zakupy kartą będą dla ciebie darmowe. No i oczywiście z takiej karty nie wypłaca się pieniędzy w bankomacie, bo wiąże się to z horrendalnymi prowizjami. Warto też sprawdzić, czy bank nie pobierze rocznej opłaty za kartę lub pod jakimi warunkami z niej zrezygnuje (z reguły wystarczy używać w miarę często karty). Pod tymi trzema warunkami płacenie kartą kredytową w sklepie jest świetnym pomysłem - lepszym niż wyciąganie własnej gotówki. Zwłaszcza jeśli na koncie pusto.

Oszczędność na kosztach konta i karty. Jeśli i tak masz konto bankowe (bo np. wymaga tego od ciebie pracodawca, wypłacając pensję bezgotówkowo), to zapewne twój bank uzależnia opłatę za ROR i za wydaną do niego kartę od twojej aktywności. Ta aktywność to m.in. używanie, przynajmniej od czasu do czasu, karty płatniczej w sklepach. Czasem wystarczy zrobić w miesiącu zakupy za 100-200 zł, żeby za kartę i konto nie płacić ani grosza.

Oszczędność na prowizjach za bankomaty. Jeśli masz konto w banku, sprawdź, czy pozwala ono na darmowe wypłacanie pieniędzy z każdego bankomatu. Coraz częściej banki dają taki bonus razem z kontem, ale nie zawsze tak jest. Jeśli wypłacanie pieniędzy "ze ściany" kosztuje, a nie masz pod domem bankomatu swojej sieci, płacenie kartą będzie dla ciebie najprostszym sposobem, by zredukować koszty wypłacania pieniędzy z bankomatów.

Większe bezpieczeństwo portfela. Pieniądze zdeponowane na karcie płatniczej są bezpieczniejsze niż te w portfelu. Jeśli zgubisz portfel, tracisz wszystkie pieniądze, które w nim przechowywałeś. Natomiast zgubienie lub kradzież karty płatniczej daje nadzieję na ograniczenie strat. Po pierwsze dlatego, że karty są zabezpieczone przed użyciem przez nieuprawnioną osobę. Jeśli złodziej nie poda właściwego PIN-u, nie dobierze się do pieniędzy. Po drugie dlatego, że karty z reguły są ubezpieczone i banki przejmują odpowiedzialność za wszystkie złodziejskie transakcje nawet przed zastrzeżeniem karty.

3. Ile możesz zarobić, płacąc kartą?

Czas przejść do konkretów. Pomysłów na oszczędzanie na zakupach jest bowiem kilka. Wszystko zależy od tego, jakiego banku karty używasz, która organizacja płatnicza firmuje tę kartę (Visa czy Mastercard) oraz w którym sklepie często robisz zakupy. Promocje pozwalające korzystać na płaceniu kartą dzielą się na cztery grupy.

Programy money-back. Już co najmniej osiem banków oferuje swoim klientom możliwość zwrotu części pieniędzy za transakcje opłacane kartą. To tzw. money-back. Najczęściej można "odzyskać" 1 proc. wartości zakupów, choć są i banki, które oddają nawet 3-4 proc. Czasem money-back dotyczy wszystkich transakcji dokonanych kartą, a czasem tylko zakupów w poszczególnych sklepach - banki wyznaczają konkretne sieci lub branże, w których zakupy są zaliczane do programu. Zwrot pieniędzy przeważnie następuje od razu za cały miesiąc - zwykle na początku każdego kolejnego. Ile można zarobić? Jeśli sporo kupujesz, to nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Każde 200 zł wydane na zakupach oznaczać może 2-6 zł zwrotu. Jeśli miesięcznie wydajesz w sklepach 2 tys. zł, to możesz odzyskać co najmniej 20 zł. Gdybyś wydał 4 tys. zł... Nie, nie, nie warto za bardzo się rozmarzyć. Banki zwykle ograniczają górny limit miesięcznego money-back do 30-40 zł. Ale to i tak dobry pomysł na oszczędzanie na zakupach. Im więcej wydajesz pieniędzy w sklepach, tym bardziej opłaci ci się płacenie kartą, a nie gotówką. I tym bardziej opłaci ci się przeniesienie konta i karty do banku, który oferuje money-back, o ile masz konto w takim, który wszystkie pieniądze z prowizji od sklepów za twoje płatności kartą chce zatrzymać dla siebie.

Programy rabatowe. Kilka banków w Polsce ma dla swoich klientów płacących kartą inny bonus - program rabatów w wybranych sklepach. Do takiego programu należy zwykle kilkaset lub kilka tysięcy sklepów. Ich lista jest na stronie banku, każdy punkt handlowy uczestniczący w programie ma też stosowną wywieszkę na drzwiach lub przy kasie. Rabaty są najróżniejsze - najczęściej od 2 do 5 proc. przy małych zakupach i nawet do 8-10 proc. przy większych. Banki niekiedy organizują promocje, np. podwajając rabaty. Sprawdź, czy twój bank przygotował jakiś program rabatowy. Jeśli tak, prześwietl listę sklepów i ustal, czy przypadkiem nie powinieneś częściej w tych sklepach wyciągać z portfela karty zamiast gotówki.

Programy punktowe. Czasem na zakupach, płacąc określoną kartą, można zbierać punkty i potem wymieniać je na nagrody. Banki przeważnie nie tworzą własnych programów punktowych, tylko włączają się do większych przedsięwzięć, takich jak Payback czy Premium Club. Swój program ma organizacja płatnicza MasterCard, ale mogą w nim uczestniczyć tylko posiadacze karty World MasterCard, którą ma w ofercie na razie tylko część banków. Czy warto w takich programach uczestniczyć? Odpowiedź nie jest prosta. Podstawowe punkty, naliczane przy każdej transakcji, z reguły niewiele dają - trzeba by przez kilka miesięcy czekać, by zasłużyć na czajnik bezprzewodowy. Dobry interes zaczyna się dopiero przy punktach premiowych, które są przyznawane za zakupy ekstra (np. lepszej jakości paliwa czy podwójnej ilości jakiegoś towaru). Ale zakupy ekstra, niestety, też ekstra kosztują. Organizatorzy programów punktowych coraz częściej widzą, że klienci nie mają interesu, by zbierać punkty, mając w perspektywie nagrody typu czajnik czy opiekacz. Dlatego coraz częściej wśród nagród pojawiają się naprawdę unikalne prezenty, np. skok ze spadochronem czy przejażdżka wyścigowym autem Lamborghini.

Zniżki w marketach. Niektóre supermarkety zachęcone (zapewne także finansowo) przez wydawców kart mają swoje "prywatne" pakiety zniżek dla klientów, którzy za zakupy zapłacą kartą, a nie gotówką. Sprawdź, czy twój sklep przewiduje tego typu zachęty. Ostatnio zaczęła je wprowadzać np. sieć marketów Carrefour. Raz w tygodniu emeryci mogą tam robić zakupy taniej, o ile zapłacą kartą. Warunek - trzeba sobie wyrobić kartę, na której jest nie tylko logo banku, ale i sieci marketów.

4. Gdzie warto zapłacić kartą?

Oczywiście przede wszystkim tam, gdzie są terminale pozwalające na płatność bezgotówkową. Najczęściej terminale są obowiązkowym wyposażeniem większych sieci sklepów oraz punktów handlowych w dużych miastach. Warto pomyśleć o wyjęciu karty wtedy, kiedy mamy w koszyku dużo zakupów - potencjalnie więcej jest do zyskania, jeśli twój bank ma jeden z wymienionych powyżej programów zachęt. Jeśli nie ma, wtedy sens płacenia kartą sprowadza się do wygody. Czyli do tego, że mając w kieszeni plastik, nie trzeba szukać bankomatu, by wyjąć gotówkę z konta.

5. Czy warto płacić kartą za małe zakupy?

Niektóre karty są wyposażone w tzw. technologię zbliżeniową, czyli w możliwość płacenia niskich rachunków poprzez zbliżenie karty do czytnika, bez podawania kodu PIN. Jeśli nie masz przy sobie drobnych, a w sklepie jest czytnik umożliwiający płatność zbliżeniową, możesz na tym po prostu zyskać trochę czasu. Po prostu wyciągasz kartę, zbliżasz ją do czytnika i wychodzisz z zakupami ze sklepu. Używanie kart zbliżeniowych przy małych transakcjach nie przynosi większych oszczędności finansowych, czasem pozwala zaoszczędzić trochę cennego czasu.

5. Kiedy bardziej opłaci się płacić gotówką?

Czasem płatność kartą może cię kosztować więcej niż gotówką. Najczęściej dzieje się tak wtedy, kiedy polityka danej sieci handlowej lub po prostu sklepu przewiduje preferowanie klientów z gotówką w portfelu. Mnie zdarzyło się to ostatnio kilka razy. W urzędzie dzielnicy musiałem zapłacić nieco więcej za zaświadczenie, ponieważ ów urząd obłożył transakcje kartą dodatkową prowizją. Płacąc za drzwi o wartości 1 tys. zł, musiałem pobiec do bankomatu po gotówkę, bo przy płatności kartą sklep obciąłby mi kilkudziesięciozłotowy rabat. Z kolei kupując rowery za 2 tys. zł, dowiedziałem się, że jeśli zapłacę kartą, to rachunek wzrośnie o 80 zł. Również grzecznie pobiegłem do bankomatu i pobrałem z niego gotówkę.

W dużych sklepach spożywczych cię to nie spotka, ale w mniejszych oraz w urzędach - często. Dlaczego sprzedawcy w sklepach nie lubią kart? To wina wysokich opłat narzucanych przez banki. Jeśli handlowcy mają oddać bankowi 3 proc. wartości towaru w prowizjach, to wolą dostać do ręki gotówkę. I gotowi są udzielić klientowi rabatu za to, że nie będzie płacił plastikiem. Stąd czasem plaga "zepsutych" terminali płatniczych w niektórych sieciach sklepów. Tak więc czasem może się zdarzyć, że karta płatnicza w twoich rękach będzie poważnym atutem negocjacyjnym. Będzie on polegał jednak nie na tym, żeby użyć karty, ale by jak najwięcej zyskać na tym, że jej nie użyjesz.

W przyszły czwartek przyjrzymy się naszym domowym budżetom. Jak kontrolować wydatki, by na zakupach nie stracić głowy?

Więcej o: