Amerykański sen to mit? Coraz więcej ludzi żyje w biedzie

Z najnowszych danych wynika, że prawie 7 proc. obywateli Stanów Zjednoczonych żyje na poziomie skrajnej nędzy. Ponad 20 mln Amerykanów uznawanych jest za biedaków - to znaczy ich dochody kwalifikują się poniżej 50 proc. wartości majątku uznawanego za poziom ubóstwa
Kryzys gospodarczy dał się mocno we znaki obywatelom Stanów Zjednoczonych. Liczba najuboższych osób wzrosła do rekordowego poziomu i obecnie już co 15. Amerykanin żyje w nędzy. Wysokie ceny nieruchomości, bezrobocie i mniejsze dochody zmusiły wielu mieszkańców do przesiedlenia się na obrzeża miast.

6,7 proc. Amerykanów żyjących w ubóstwie stanowi największy poziom w 35-letniej historii dokonywania pomiarów. Wcześniej rekordowe poziomy ubóstwa były w apogeum ostatniego kryzysu w 2009 i 1993 roku, kiedy to społeczeństwo żyjące w skrajnej biedzie stanowiło około 6 proc. populacji.

Aż w 40 stanach liczba ubogich mieszkańców wzrosła od 2007 roku, a w żadnym z pozostałych ich liczba nie spadła. Największy wzrost liczby ubogich odnotowano w stanie Nevada - z 4,6 do 7 proc. Jednak stanami z największą liczbą ubogich mieszkańców pozostają Dystrykt Columbia (10,7 proc.), Missisipi i Nowy Meksyk.

- To alarmujące dane. Problemem pozostaje, jak długo skutki kryzysu będą odczuwały rodziny, które utraciły pracę i nie potrafią podnieść się z kłopotów - komentuje Robert Moffitt, profesor ekonomii z Uniwersytetu Johna Hopkinsa. Jego zdaniem problemy finansowe dotykają praktycznie wszystkie grupy społeczne. - Wydaje się, że wyjątkiem pozostają tylko ci, którzy są na samej górze drabiny dochodów. Inni będą potrzebowali sporo czasu, aby uporać się z problemami finansowymi - dodaje Moffitt.

Więcej o: