Ile kosztuje obligacja i co dzięki niej możemy sfinansować

Minister finansów co miesiąc sprzedaje serie obligacji skarbowych, które mogą nabywać indywidualni inwestorzy. Pożycza od nich pieniądze, aby łatać braki w budżecie, bo państwo ma większe wydatki niż dochody np. z podatków (PIT, VAT, CIT). W zamian płaci odsetki. Pierwszorzędnym celem dla inwestującego w obligacje jest wygrać z inflacją, czyli ochronić wartość posiadanego kapitału. Dopiero nadwyżka oprocentowania obligacji nad stopę inflacji jest realnym zyskiem inwestora.
Oszczędzający mają do wyboru kilka rodzajów obligacji, które różnią się wysokością i konstrukcją oprocentowania oraz terminem wykupu. Najpopularniejsze detaliczne obligacje to dwuletnie na stały procent. Ich nabywca zakłada się z ministrem finansów o inflację przez dwa lata. W dniu zakupu wie co do grosza, ile dostanie za dwa lata w momencie wykupu. Sprzedawana w styczniu seria "dwulatek" (oznaczona symbolem DOS0114) daje 4,5 proc. w skali roku. Po dwóch latach posiadacz otrzyma dokładnie 9 zł 20 gr odsetek od każdych 100 zł.

Obligacje mające dłuższy żywot mają zmienny procent, czyli w momencie zakupu wiadomo jedynie, ile dadzą w pierwszym okresie odsetkowym. W następnych zależy to od nieznanych przy zakupie zmiennych. Dla obligacji trzyletnich jest to sześciomiesięczna stawka WIBOR (cena, po której banki pożyczają sobie pieniądze na rynku międzybankowym). Oferowane obecnie "trzylatki" (TZ1114) dają w pierwszym półrocznym okresie odsetkowym 4,65 proc. w skali roku. Kto chce rządowi pożyczyć na dłużej, ma do wyboru papiery czteroletnie (COI0116 dające w pierwszym roku 5 proc.) i dziesięcioletnie (EDO0122 - 5,75 proc. w pierwszym roku). W kolejnych latach odsetki "czterolatek" i "dziesięciolatek" zależą od stałej marży oraz zmieniającej się inflacji. Dla styczniowej serii COI marża to 2,5 proc., a dla EDO - 3 proc. Oznacza to, że posiadacze tych obligacji zarobią rocznie realnie właśnie tyle, ile wynosi marża. Resztę pożre inflacja.

Jak już napisaliśmy, obligacje to sposób na zdobycie pieniędzy na sfinansowanie braków w kasie państwa. Dzięki nim państwo żyjące z deficytem spina swój budżet, ma więc pieniądze na pokrycie swoich wydatków. I właśnie do wydatków państwa przyłożyliśmy obligację o nominale 100 zł. To zabawa, która z jednej strony pokazuje cel emitowania obligacji przez państwo i ich koszty, z drugiej zaś to, jak państwo wydaje pieniądze, także zdobyte właśnie dzięki obligacjom. Policzyliśmy, ile pieniędzy z każdych 100 zł uzyskanych przez państwo dzięki obligacji proporcjonalnie przypada na poszczególne wydatki państwa. Wszystkie tegoroczne wydatki państwa mają się zamknąć kwotą niemal 328,8 mld zł. I tak obsługa długu skarbu państwa pochłonie w tym roku aż 43 mld zł. Wyszło nam, że to nieco ponad 13 proc. wszystkich wydatków państwa. Na ten cel pójdzie więc nieco ponad 13 zł z naszej przykładowej 100-złotowej obligacji. Dalej jest dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, która zabierze w tym roku z budżetu 40 mld zł. To nieco ponad 12 proc. wszystkich wydatków kasy państwa, czyli trochę ponad 12 zł. Kolejna wielka pozycja na tej liście to tzw. subwencja oświatowa dla samorządów, czyli pieniądze na sfinansowanie potrzeb szkolnictwa. Pójdzie na to w tym roku niemal 12 zł z naszej 100-złotowej obligacji. Dalsze wydatki też pochłaniają z naszej obligacji ogromne sumy, ale już jednocyfrowe: obrona narodowa - ponad 6 zł, dotacja do Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego - niespełna 5 zł, straż i policja - mniej niż 4 zł, tak samo jak administracja publiczna oraz szkolnictwo wyższe. Na łączność i transport państwo przeznaczy ponad 2 proc. swoich wydatków. Wychodzi z tego, że na tych 10 tytułów wydatkowych budżet państwa przeznaczy w 2012 r. przeszło 2/3 ogólnej kwoty swoich wydatków, czyli grubo ponad 200 mld zł.

Więcej o: