Banki, sklepy, komórki... Nie bój się targować - możesz dostać lepszą ofertę

Dla wielu osób prezentowana w reklamach oferta banku czy sieci telefonii komórkowej jest ostateczna i nie próbują jej negocjować. Czy słusznie? W niektórych miejscach negocjacje nie są możliwe, ale np. u operatorów komórkowych można sporo zyskać.
- Negocjacji należy zawsze próbować. W każdym handlu istnieją jakieś możliwości upustowe - mówi Marek Konieczny, prezes Związku Dilerów Samochodów. - Te możliwości ograniczone są przez wysokość marży sprzedawcy. W branży samochodowej, gdy kupujemy nowe auto, wynosi ona ok. 4 proc. - niewiele w porównaniu z odzieżą czy elektroniką. Warto jednak spróbować uzyskać jakiś upust bądź dodatkowe wyposażenie.

Niektóre sklepy kuszą hasłem: "Gwarancja najniższej ceny". Promocja ta nie zawsze jest jednak łatwa do wykorzystania w praktyce. Przykładowo - w sieci sklepów Intermarche nie wystarczy wykazać, że gdzie indziej jest taniej - należy przynieść do kasy paragon z zakupu tego samego produktu zarówno w sklepie, jak i u konkurencji. Obu zakupów nie może dzielić więcej jak trzy dni. Tylko wtedy zostanie wypłacona nam różnica w cenie produktu, ale jedynie do trzech sztuk towaru.

Z operatorami przez telefon, a nie w salonie

Sporo można uzyskać u operatorów sieci komórkowych. - Poszłam do swojego operatora przedłużyć umowę i otrzymałam standardową ofertę - opowiada nam pani Maria - Spytałam, czy rezygnując z telefonu za złotówkę, mogę liczyć na niższy abonament. Okazało się, że mogę płacić o 40 zł mniej i otrzymałam jeszcze dodatkowo darmowe minuty.

Obserwacje pani Marii potwierdza Witold Tomaszewski, redaktor naczelny portalu Telepolis.pl: - Według popartych badaniami szacunków mniej więcej połowa klientów, która kupuje telefon, sprzedaje go niedługo potem na aukcji internetowej - wyjaśnia. - Gdyby nie wzięli telefonu, otrzymaliby krótszą umowę, upust kwotowy w abonamencie, więcej minut gratis, może jakąś paczkę danych. Gdyby to przeliczyć na pieniądze - okazałoby się, że oferta "sim only" może być bardziej opłacalna niż jednorazowy zastrzyk pieniędzy.

Jakie są inne możliwości negocjacji z operatorami? Tomaszewski zaznacza, że dotyczą one osób, które płacą rachunki powyżej średniej, a więc powyżej 70 zł miesięcznie.

- Przede wszystkim lepiej to robić przez telefon niż osobiście w salonie. Pracownik zapytany telefonicznie ma czas na przygotowanie oferty i oddzwonienie. Jeśli przedłużamy umowę - najlepiej od razu poprosić o przełączenie do działu utrzymania klienta - zdradza Tomaszewski. - W salonie czeka się w kolejce, sprzedawca nie może samodzielnie podjąć żadnej decyzji, a i tak musi kontaktować się z odpowiednim działem.

Ekspert doradza, że łatwiej niż upust w cenie uzyskać można dodatkowe usługi. - Jeśli nic nie skutkuje, finalnym argumentem może być złożenie wypowiedzenia umowy z przeniesieniem numeru do innego operatora. Takie przeniesienie zawsze można cofnąć, a pokazujemy determinację, która może skłonić operatora do lepszej oferty - doradza Tomaszewski.

W bankach tylko oprocentowanie lokat

O wiele mniejsze pole do popisu mamy, odwiedzając bank. - Typowych, czystych negocjacji w bankach praktycznie nie ma. Właściwie wszystko regulują zestandaryzowane oferty - przyznaje anonimowo analityk jednego z banków. - Negocjacje funkcjonują właściwie tylko w przypadku depozytów. Przy dużych wpłatach można wynegocjować do 0,5 pkt proc. oprocentowania.

Nadzieję na wynegocjowanie lepszej oferty studzi jednak Maciej Sadrak, analityk Open Finance. W swoim raporcie zaznacza, że możliwość negocjacji pojawia się dopiero przy wpłatach w wysokości 50-100 tys. zł. "Najniżej próg negocjacji ustalił Bank Pekao, gdzie na indywidualne ustalenia można liczyć, mając 5 tys. zł" - pisze Sadrak. - "Warto zaznaczyć, że wyjściowe stawki są tam jednymi z najniższych i rzadko przekraczają 2 proc. w skali roku, podczas gdy średnia rynkowa wynosi od 4,44 do 5,12 proc., w zależności od terminu lokaty".

Próbować można negocjacji przy podpisywaniu kredytu hipotecznego. Nasz rozmówca z banku studzi jednak emocje: - To są zestandaryzowane oferty. Jeżeli klient zgodzi się wziąć kartę kredytową i będzie przelewał wynagrodzenie, to marża w moim banku będzie niższa o 0,2 proc. Jeżeli dodatkowo wykupi ubezpieczenie i zgodzi się na plan oszczędnościowy, to zyska dodatkowe 0,5 proc. To jednak nie są negocjacje, lecz raczej transakcja wiązana, dopasowanie oferty.

W innej sytuacji znajdziemy się, gdy wysokość naszej wpłaty pozwoli nam wejść do segmentu najzamożniejszych klientów obsługiwanych w ramach "private banking". Próg minimalny wpłaty, w zależności od banku, wynosi co najmniej 500 tys. zł. - Wtedy negocjacji podlega praktycznie wszystko - przyznaje nasz rozmówca.

Jest jednak możliwość walki o jak najlepszą ofertę w banku. Alior Bank ogłosił, że gwarantuje najniższą ratę przy kredytach gotówkowych. Bank BGŻ - przy hipotecznych. "Dzięki ustawie o kredycie konsumenckim, która zobowiązuje banki do informowania w specjalnym formularzu o kosztach produktów finansowych, klient BGŻ będzie miał łatwą drogę do wyegzekwowania gwarancji - wystarczy, że przyniesie wypełniony przez inny bank druk z obietnicą niższej marży, a BGŻ przebije tę ofertę" - pisał o ofercie banku w Wyborczej.biz Maciej Samcik..

Pole do negocjacji pojawia się też przy podpisywaniu umowy z ubezpieczycielem poprzez agenta ubezpieczeniowego. Zgadza się on czasem zejść ze swojej marży i tu otwiera się pole do rozmów.

Czy często się targujesz w sklepach?
Więcej o: