Stało się. Od dzisiaj café latte droższa o wyższy VAT

Kawoszy, którzy w świąteczny poniedziałek schronią się w przytulnej knajpce, żeby się ogrzać aromatycznym napojem, może czekać niemiła niespodzianka. Za kawę i herbatę z mlekiem zapłacimy więcej. Od początku kwietnia obowiązywać zaczynają przepisy precyzyjnie regulujące, że te napoje sprzedawane z dodatkiem mleka nie są napojami mlecznymi
Tym samym właściciele kawiarni nie mogą już naliczać od kawy latte preferencyjnej stawki podatku VAT - 8 proc. Obowiązuje podstawowa stawka - 23 proc.

Stanowisko od początku jasne

- Zauważyliśmy, że coraz więcej przedsiębiorców zaczęło interpretować kawę z mlekiem jako produkt mleczny i odprowadzać 8 proc. podatku VAT. W tej sytuacji zdecydowaliśmy się na doprecyzowanie przepisów - tłumaczy mediom Wiesława Dróżdż, rzeczniczka Ministerstwa Finansów. Podkreśla, że stanowisko resortu w tej sprawie od początku było jasne. Mimo to część przedsiębiorców twierdzi, że otrzymywali różne interpretacje obowiązującego prawa podatkowego, także takie, które pozwalały na zastosowanie korzystnych stawek.

I tak droga

Wpływ zmiany stawki VAT na cenę kubka spienionej kawy nie powinien być znaczący. Filiżanka kawy w Polsce i tak jest dość droga, przynajmniej w stosunku do naszych zarobków. W amerykańskim Starbucksie duża latte (przypominająca raczej kubeł niż filiżankę kawy) to wydatek ok. 3 dol. W Wielkiej Brytanii kawa z mlekiem będzie nas kosztować 3 funty, a w Niemczech - ok. 3 euro. U nas za kubek latte zapłacimy między 10 a 13 zł. Filiżanka espresso w Polsce kosztuje ok. 6 zł, we Włoszech... jedno euro. Tymczasem przeciętny Niemiec zarabia cztery razy więcej niż Polak - ok. 2200 euro miesięcznie na rękę, a Polak... 447 euro (dla porównania: Włoch - 1600 euro, a Brytyjczyk - 1779 euro).

W końcowej cenie koszt surowców to 15-25 proc. Im lepsza jakościowo jest kawa, tym udział surowców w cenie jest większy. VAT to 23 proc. Reszta, z reguły ponad 50 proc. ceny, to marża właściciela. Kupując kawę w lokalu, płaci się więc przede wszystkim za czynsz (w przypadku centrów handlowych bardzo niestabilny, bo rozliczany w euro), prąd, wygodne fotele, pensje pracowników, darmowe gazety i "lifestyle".

"Produkt lifestyle'owy"

Kawa bowiem, to produkt lifestyle'owy - powtarzają przedstawiciele kawiarni. Co to oznacza? Po pierwsze, że może być droga, bo kupując kawę w kawiarni, klienci pokazują, że ich stać, są dynamiczni i podążają za tzw. trendami. Po drugie, tak naprawdę kawy w sieciówkach są dość podobne, dla klienta liczy się głównie nadruk na kubku.

Teoretycznie największe sieci kawiarni to Empik Café (joint venture HDS Polska oraz Empiku) - ma ok. 70 punktów Empik Café oraz Voyage Café, Coffeeheaven - ok. 90 punktów, czy Starbucks - 24 punkty. Cały czas nie brakuje też nowych inicjatyw.

Praktycznie jednak na rynku kawy w plastikowych kubkach rządzą stacje benzynowe, którym bardzo się podobają wysokie marże na ten produkt i przez ostatnie lata sporo zainwestowały w ekspresy. Na przykład Orlen ma ponad 430 punktów Stop Café i ponad 230 Stop Café Bistro.