Wojna na ROR-y: Bank odda aż 5 proc. za zakupy w spożywczym

Koniec zimy przynosi zaciętą międzybankową wojnę na ROR-y. Najpierw wyskoczył mBank z buddą i premią 600 zł, w zeszłym tygodniu Chuck Norris przebił go, oferując aż 700 zł w ramach "Konta Wartego Polecenia", a z początkiem tego tygodnia do licytacji dołączył Alior Bank, który wprowadza "Konto Rozsądne".
Choć w tej promocji do "ugrania" (szczegóły dalej) jest tylko 400 zł, to niewykluczone, że Alior Bank, ze swoją sprawnością marketingową, utrze nosa dwóm pretendentom do miana banku najczęściej wybieranego przez nowych klientów. O ile bowiem w mBanku płacą po 2 zł od każdej transakcji kartowej, zaś w BZ WBK dostaje się 50 zł premii raz w miesiącu za spełnienie określonych warunków, to Alior Bank postawił na 5 proc. zwrotu za zakupy w sklepach spożywczych, supermarketach i hipermarketach. Jest to największy procentowo cash-back w polskich bankach. Miesięcznie bank naliczy najwyżej 50 zł zwrotu za zakupy. Ten limit można osiągnąć, wydając 1000 zł miesięcznie na artykuły spożywcze (w ciągu roku Alior zwróci jednak tylko 400 zł, a więc prezent da się w całości wykorzystać już po ośmiu miesiącach).

Z drugiej strony trzeba zauważyć, że nowa propozycja Alior Banku - "Konto Rozsądne" - nie bije po oczach kompletną darmowością, jak oferta BZ WBK. Tu każdy klient, nawet ten, który spełni wszystkie warunki promocji, będzie musiał co miesiąc płacić 5 zł za kartę. A ten, kto nie otrzyma raz w miesiącu przelewu z wynagrodzenia, stypendium lub renty czy emerytury i nie będzie wystarczająco często używał swojej karty na zakupach, dodatkowo zapłaci 8 zł za konto i kolejne 4 zł za kartę. Jest to więc propozycja dla osób zdecydowanych na przeniesienie się do Alior Banku z całym swoim finansowym inwentarzem. Zakładając konto np. u Chucka Norrisa, ryzykujemy znacznie mniej - w najgorszym razie nie "zarobimy" od banku ani grosza, bo to jedyna "kara" za brak aktywności. Wszystkie podstawowe funkcje konta są bezwarunkowo darmowe. W "Konto Rozsądne" to na pewno nowa jakość w porównaniu z cash-backiem internetowym, który oferuje siostrzany Alior Sync. Ostatnio został on mocno ścięty do 200 zł rocznie. W "dużym" Alior Banku będzie można "zarobić" za zakupach dwa razy więcej, choć za to trzeba się będzie nabiegać, bo "Konto Rozsądne" płaci za zakupy tylko w fizycznych sklepach spożywczych, a nie w internetowych delikatesach.

"Kontu Rozsądnemu" najbliżej do oferty, którą ma Bank Millennium. Tam można dostawać co prawda tylko 3 proc. zwrotu, ale za to dotyczy on nie tylko zakupów spożywczych, ale też aptek i stacji paliw. O ile Alior, mBank i Bank Millennium to liderzy w gronie tych instytucji finansowych, które płacą klientom za używanie kart w sklepach, to dla leniuszków, którzy chcą raz przelać do banku kasę i patrzeć, jak im rośnie, lepszą propozycję mają BZ WBK (500 zł za wpływ pensji, kilka płatności kartą w miesiącu i dodatkowe 200 zł za zdefiniowanie polecenia zapłaty) oraz Bank BGŻ, który zapłaci tym więcej, im większy będzie przelew z wynagrodzenia (lub inny najwyższy w miesiącu) - przy przelewie w wysokości 3000 zł dopłacą 30 zł miesięcznie i 360 zł rocznie, zaś maksymalnie można dostać 600 zł (jeśli przelewa się do banku jednorazowo 5000 zł lub więcej miesięcznie). Ale w BGŻ płaci się co najmniej 5 zł za kartę (jeśli się jej nie używa - to aż 8 zł miesięcznie).

Tego jeszcze nie było: Załóż lokatę, a dostaniesz... harleya-davidsona

Więcej o: