Klient wykrył wpadkę Biedronki na serze. Sieć zwróci pieniądze wszystkim pokrzywdzonym

Sklepowe sztuczki przy organizowaniu promocji są równie przewidywalne jak jakość jedzenia na pokładach samolotów. Dzielą się więc na "podłe, podłe, podłe", "kompletna pomyłka" oraz "zaraz umrę ze śmiechu".
A to cena zamiast niższej jest wyższa. Czyli mamy cenę przekreśloną 1,69 zł a cenę promocyjną 1,79 zł . Ubaw dla klientów jest przedni, ale - zazwyczaj w grę wchodzi zwykły błąd pracownika. Klientów oszukuje się też "na szklankę", czyli promocja z gratisem, za który trzeba zapłacić. Na opakowaniu kawy jest napisane szklanka gratis, a opakowanie ze szklanką jest droższe niż bez szklanki. Trik, który na potrzeby tego tekstu nazwę, 6,9,7. Przed promocją produkt kosztuje 6 zł, na kilka dni podnosi się jego cenę 9 zł, aby w promocji sprzedawać go po 7 zł. Na geolokalizację. Bluzka ma przekreśloną cenę 99 zł, nową 79 zł. Przy czym przed promocją również kosztowała 79 zł, a podwyższona cena obowiązywała tylko w jednym sklepie w Krakowie, który jeszcze przechodził remanent, bo odwiedziła go grupa kibiców Legii Warszawa.

Na podobnego rodzaju ekscesy ostrzy sobie zęby Inspekcja Handlowa, więc jeśli państwo widzą coś podobnego, proszę się nie krępować.

Jednak to, co zaprezentowała Biedronka, przyznam na tyle mnie zaskoczyło, że na samym początku pomyślałem, że to niemożliwe. Owszem jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś strzela sobie w stopę, ale od razu walić tam serią z ckm - i głuszyć się jeszcze krzesłem, to przyznają Państwo lekka przesada.

My Polacy tak mamy. Nie lubimy być robieni w konia

Ale bez zbędnej zwłoki oddajmy głos panu Wojciechowi:

"Chciałem kupić ser o dumnej nazwie Stary Olęder (na zdjęciu), który od czasu do czasu w Biedronce kupowałem. Okazuje się, niestety, że ser ten kosztuje TYLKO 9,99 za paczkę 200 gr i jest to cena PROMOCYJNA. Niestety, prawda jest taka, że przed tą niesamowitą promocją, ser ten kosztował lekko ponad 6 zł za tę samą paczkę! Niedowierzając tej sytuacji (bo uważałem Biedronkę za sieć niestosującą takich praktyk), zapytałem obsługę, czy ten ser na pewno jest w tej cenie. - Pani odpowiedziała, że tak jak pan widzi - przecież. No więc zadałem pytanie, czy czasem przedmiotowy ser nie kosztował wcześniej mniej? - Pani z uśmiechem odpowiedziała tylko - "Widzi pan, takie u nas są promocje" - nie było to dla mnie zabawne a wręcz bezczelne aby robić z klienta jelenia i udawać, że wszystko jest OK".

Co na to wszystko Biedronka?

Bije się w klatę, aż dudni tak, że Tarzan przy niej to cienki zawodnik. "Po ustaleniu wszystkich faktów, należy otwarcie powiedzieć, że klient słusznie zwrócił uwagę na cenę tego produktu jako zaskakująco wysoką. Jak się okazuje, cena przedmiotowego sera w okresie od 16 do 19 września na skutek ludzkiego błędu została niewłaściwie zdefiniowana w systemie, z którego dane są odzwierciedlane na półkach sklepów w całej Polsce. Co gorsza, ponieważ ten sam system jest źródłem danych dla materiałów drukowanych, przygotowywanych dla sklepów, błędna cena została również umieszczona na przywołanym nośniku informacyjnym eksponowanym przez trzy z czterech dni, w ciągu których błąd nie został zweryfikowany i naprawiony".

Dalej Biedronka tłumaczy, że właściwa cena sera to 6,99 zł. Od 16 do 19 września produkt nie był objęty żadną promocją. Graficzna informacja na półce miała tylko podkreślić, że ser jest obecny w przepisie z folderu "Inspiracje tygodniowe".

- Ponieważ z głosu klienta wynika pośrednio, że przekaz mógł zostać zrozumiany inaczej, dokonamy niezbędnych korekt na nośnikach używanych w sklepach, aby uniknąć ryzyka niewłaściwej interpretacji w przyszłości - tłucze się dalej po klacie nasza największa sieć detaliczna.

I teraz będzie wisienka na torcie:

Biedronka zwraca pieniądze!

- A ponieważ część osób mogła kupić ser w okresie między 16 a 19 września w niewłaściwej cenie. to "deklarujemy, że każdemu klientowi, który się zgłosi do naszych sklepów z paragonem potwierdzającym taki zakup, zwrócimy różnicę pomiędzy właściwą a błędną ceną - zarzeka się sieć.

Biedronka po rekompensatę zaprasza do sklepów od poniedziałku 23 września

Nie ukrywam, że jak dla mnie Biedronka jest zbyt silna na polskim rynku i jej przewaga nad konkurencją jest zbyt duża. Nie będę zanudzał dlaczego - chętni niech sobie wyobrażą świat, w którym jedyną restauracją, w której mogą jeść, jest Mc Donald's, jedyną partią, na którą można zagłosować Platforma Obywatelska (albo PiS - jak kto woli), a jedynym samochodem, który można jeździć VW Golf III.

Biedronka jednak, jak widać, ma przewagę nad konkurencją nie tylko, jeśli chodzi o przychody, ale również komunikację marketingową. To kolejny już przypadek, gdy jej niezadowolony klient zwraca uwagę na jakiś problem w asortymencie. 

I za każdym razem sieć podchodzi do tych zastrzeżeń poważnie. W ostatnim czasie po sygnałach zgłoszonych za pośrednictwem tego blogu zmieniła na przykład sposób opisywania kosmetyków w ulotkach reklamowych czy skład produktu na opakowaniach szpinaku - wyjaśniając, że małe liście, które czytelnik wziął za chwasty, to liścienie, czyli bardzo młode liście szpinaku.

Ale wracając do tematu - to wyczulenie na klienta zasługuje na uznanie. - Inne sieci powinny się od Biedronki uczyć, i to pilnie.

Powiedzenie "przepraszam" kosztuje w końcu niewiele, a znaczy bardzo dużo. Dla niektórych to jednak zbyt wyrafinowana sztuczka.

A zwrot pieniędzy za ser?

Nie czarujmy się, wydatek będzie tu raczej niewielki - nie sądzę, aby zgłosiło się z paragonem więcej niż 100 osób - bo kto tyle czasu trzyma paragon? Jeśli komuś z państwa uda się jednak uzyskać "odszkodowanie", proszę o sygnał, jak to przebiegało.

Tekst pochodzi z blogaTowar niezgodny z umową . Chcesz porozmawiać z autorem tekstu? Napisz do niego na adres  piotr.miaczynski@wyborcza.biz



Więcej o:
Komentarze (39)
Klient wykrył wpadkę Biedronki na serze. Sieć zwróci pieniądze wszystkim pokrzywdzonym
Zaloguj się
  • yazon1

    Oceniono 74 razy 60

    To nie jest żadna pomyłka. To zagrywka PRowa i marketingowa najniższych lotów. Jak ktoś nie wiem, że tak buduje się pozytywny wizerunek, to łyka takie teksty. Wszak stonka zwraca wam pieniądze prawda? Zobaczzz Misiu jaka uczciwaaaa ;-)))

  • ciejos

    Oceniono 58 razy 42

    Autorowi tego artykułu należy się szacunek. Z materiału na dwa nudne zdania sklecić taki elaborat - pełen szacun ...
    Wypada mieć jednak nadzieję, że normalni obywatele mają w gdzieś problematykę zwrotu funduszy za zakupione po nadmiernej cenie sery.

  • f.l.y

    Oceniono 27 razy 25

    w takich promocjach cenowych przoduje JYSK - w swoich gazetkach promocyjnych często umieszczają produkty, które były tańsze, podając ich zawyżoną cenę, przekreśloną oczywiście, a z obecną promocyjną wyższą, niż przed promocją..
    dziwi mnie to, że wiedząc, iż stali klienci sklepu przeglądają te gazetki i znają ceny, sklep prowadzi taką politykę promocyjną, pokazując, że klient to idiota i da się nabrać...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX