Co wie o tobie producent twojego telewizora? Bardzo dużo. Ile dokładnie? Nie wiadomo

- Nowoczesne telewizory z pewnością przekazują dane o naszych preferencjach. Nie mamy przy tym pewności, czy nie robią tego nawet wtedy, gdy nie wyrażamy na to zgody - mówi Tomasz Chmielewski, tester telewizorów i redaktor naczelny magazynu TV Test. Jak się przed tym bronić? Czytać umowy i nie klikać bezrefleksyjnie w każdy komunikat, który wyśle nam nasz telewizor. Jednak nawet wtedy nie mamy pewności, że wszystko jest w porządku
Bomba wybuchła tydzień temu, gdy brytyjski bloger odkrył, że jego telewizor LG zbiera dane o jego preferencjach i nawykach nawet wtedy, gdy wyłączona jest zgoda na ich przesyłanie. Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że LG zbiera nie tylko dane o oglądanych przez nas kanałach czy programach z aplikacji smart TV, ale przesyła też informacje o plikach nagranych na podłączonych do telewizora dyskach USB, na którym mogą znajdować się prywatne zdjęcia lub poufne dokumenty.

Koreański koncern zareagował błyskawicznie i po krótkim wewnętrznym śledztwie przyznał, że w telewizorach z funkcją Smart TV rzeczywiście zbierane są informacje "dotyczące oglądanych przez użytkownika kanałów telewizyjnych, źródła sygnału i użytkowania platformy Smart TV". Czemu? LG wyjaśnia, że ma to na celu rekomendowanie treści użytkownikom telewizorów na podstawie informacji o tym, co oglądają. Także wtedy, gdy funkcja zbierania danych była przełączona. Jednocześnie koncern dodał, że dane nie są nigdzie przechowywane, a usterka zostanie usunięta przez wprowadzenie aktualizacji oprogramowania.

LG ugasił więc pożar, pozostały jednak pytania bez odpowiedzi. Nie wiemy, czy takich praktyk nie stosują inni producenci telewizorów ani też tego, co robią z naszymi danymi. A co z polskimi klientami LG? Model, o który wybuchła afera, nie był co prawda dostępny na polskim rynku, ale czy to oznacza, że możemy czuć się bezpiecznie?

O tych wątpliwościach rozmawiamy z Tomaszem Chmielewskim, ekspertem telewizorów i redaktorem naczelnym magazynu "TV Test" i serwisu internetowego tvtest.pl .

Mariusz Piotrowski: Po wyjściu na jaw, że LG zapisywało dane o swoich użytkownikach bez ich wiedzy i zgody, zacząłem się zastanawiać, na ile funkcja smart TV w telewizorze ingeruje w moją prywatność. I czy taki sprzęt nie jest dla nas zagrożeniem?

Tomasz Chmielewski: Wszystko zależy od definicji bezpieczeństwa, bo dla wielu osób już sama myśl o tym, że za pomocą Skype'a haker będzie mógł podglądać nasze życie, jest po prostu nie do przyjęcia. Wiele osób używa zaawansowanych funkcji smart takich jak wyszukiwanie głosowe w języku polskim - taką opcję mają też telewizory LG. Nie mam jednak wątpliwości, że przekazywane w ten sposób dane są gdzieś zapisywane - informacje z telewizora wysyłane są przez internet tak jak w przypadku komputera. Te dane raczej nigdzie nie giną, tylko zostają na serwerach i trzeba mieć tego świadomość.

Zaskoczyła pana ta afera z telewizorami LG?

- I tak, i nie. Zaskoczeniem jest to, że firma zdecydowała się zbierać te informacje w taki, a nie inny sposób. Można to było przecież zrobić inaczej, np. w zamian za zgodę użytkownika na przetwarzanie danych dać mu dostęp do jakiejś superaplikacji niedostępnej w normalnym trybie. Producenci telewizorów chcą wiedzieć jak najwięcej o swoich klientach.

Choć większość aplikacji dostarczają firmy zewnętrzne, to dzięki podłączeniu do sieci producenci mają ogromną pokusę, by sprawdzić nie tylko to, co oglądamy, ale przede wszystkim to, w jaki sposób wykorzystujemy ich produkty, np. co i jak często zmieniamy w menu telewizora. Kiedyś, aby zdobyć tego typu dane, trzeba było wynająć firmę badawczą, która ogromnym kosztem robiła badanie rynku. Dzisiaj te dane można mieć z pierwszej ręki, bezpłatnie, i to od setek tysięcy, jeśli nie od milionów użytkowników.

Bo pewnie LG nie jest jedyne

- Jako tester telewizorów często spotykam się z warunkami korzystania z usług typu smart. Z powodu braku czasu nie czytam wszystkich umów, które muszę zaakceptować, ale jak większość użytkowników telewizorów staram się je choćby przejrzeć. Często znajduje się tam zgoda na pobieranie lub przetwarzanie naszych danych. Na przykład testowany kiedyś przeze mnie model telewizora Sony pytał o zgodę na przesyłanie statystyk z używania telewizora. Nie wyraziłem zgody, ale nie mam pewności, czy moje dane nie były zbierane.

Czy to znaczy, że tak naprawdę nie wiemy, co się dzieje z naszymi danymi?

- Nie wiemy, ale możemy się domyślać. Sam czasem widzę, gdy telewizor jest w stanie czuwania, że router działa na wysokich obrotach. Dopiero potem okazuje się, że telewizor sam pobrał nową wersję oprogramowania. Jest też więc teoretycznie możliwe, że przy okazji przesłał do centrali pewne dane.

O tym, że jest to realne, świadczy też fakt prawnego zabezpieczania się stosowany przez producentów telewizorów. W najnowszych modelach Samsunga, aby skorzystać z funkcji smart, trzeba pozytywnie odpowiedzieć na 4-5 pytań pojawiających się na ekranie. Dotyczą one właśnie kwestii prywatności i zgody na przesyłanie danych.

Sytuacja więc powoli się cywilizuje, ale to raczej marna pociecha...

- Tak, bo jeszcze w zeszłym roku w większości modeli takich wymagań po prostu nie było. Pozostaje jednak kwestia tego, czy naprawdę czytamy te wszystkie regulaminy i umowy, które wyświetla na ekranie telewizor. A jeśli nawet zgadzamy się na te warunki, to moim zdaniem powinniśmy otrzymać kopię umowy na maila albo mieć możliwość jej wydrukowania. Niestety, w przypadku funkcji smart tego jeszcze nie ma. Mało tego, skoro umowa znajduje się w pamięci telewizora, to teoretycznie można ją dowolnie zmienić bez naszej wiedzy i trudno będzie nam to udowodnić. Niestety, prawo nie reguluje do końca tych kwestii, bo technika rozwija się znacznie szybciej od przepisów.

Czy istnieją inne zagrożenia związane z korzystaniem z nowoczesnych telewizorów? Czy ktoś może na przykład przejąć nad nim kontrolę albo wysłać nam wirusa, na przykład poprzez telewizyjną aplikację Skype?

- Kilka miesięcy temu specjaliści z firmy iSEC odkryli luki w oprogramowaniu telewizorów firmy Samsung pozwalające na przejęcie kontroli nad zainstalowaną w nich kamerą czy też uzyskanie dostępu do konta użytkownika na Facebooku. O tej luce powiadomiono firmę Samsung, która, co podkreślają ww. specjaliści, wykazała dużą wolę współpracy w jej usunięciu, co ostatecznie nastąpiło w połowie tego roku.

Jeżeli chodzi o wirusy, to teoretycznie jest to możliwe po wejściu na specjalnie spreparowaną stronę. Na szczęście stron zawierających złośliwy kod przygotowany pod konkretny model telewizora jest niewiele, a ponadto wbudowane w telewizor przeglądarki swoją ograniczoną funkcjonalnością skutecznie zniechęcają do surfowania po internecie.

- To co możemy zrobić, żeby spać spokojnie?

- Z funkcji internetowych telewizora trzeba po prostu korzystać rozsądnie. Pierwszy przykład z brzegu to aplikacje bankowe, które niedawno pojawiły się w niektórych telewizorach. W ich przypadku zalecałbym daleko posuniętą ostrożność. Choćby dlatego, że w komputerze łatwo możemy sprawdzić, czy włączone jest szyfrowanie danych, co w telewizorze jest czasem w ogóle niemożliwe. Trzeba też uważać na telewizorowe przeglądarki, które choć pozwalają wejść na dowolną stronę, to nie ostrzegają nas, jak np. Firefox, że jesteśmy przekierowywani.

- Ale pewnie przed inwigilacją nie ma ucieczki - producenci będą coraz mocniej wchodzili w naszą prywatność, żeby móc lepiej dostosowywać do nas programy czy treści reklamowe.

- To już się dzieje. Samsung ma funkcję S-Recommendation, gdzie na podstawie naszych preferencji ustalonych na podstawie obejrzanych filmów czy używanych aplikacji system podpowiada treści, które mogą nas zainteresować. Oczywiście do tego jest potrzebny specjalny algorytm nieustannie badający wzorce naszych zachowań. Oznacza to, że aby lepiej poznać nasze preferencje i zaoferować lepsze rekomendacje, telewizor musi dłużej nas "śledzić".

Czyli ryzyko poniesienia realnej szkody tak naprawdę nie jest duże?

- Nie dajmy się jednak zwariować - wiele osób korzysta choćby z Gmaila, który jest inwigilowany na dużo większą skalę. Przecież nasza poczta i załączniki - a są to często bardzo poufne dane - są skanowane pod kątem reklam kontekstowych. W przypadku telewizorów ryzyko poniesienia szkody na prywatności jest moim zdaniem przesadzone, choć to nie znaczy, że jest idealnie.

Moim zdaniem dużo większym problemem może być np. dostęp do kontrowersyjnych aplikacji, np. pornograficznych, które coraz częściej pojawiają się w telewizorach smart. Co prawda rodzice, którzy nie chcą, aby ich dzieci oglądały takie treści, mogą zabezpieczyć takie aplikacje hasłem, ale wyszukanie w internecie kodu serwisowego, który odblokuje telewizor, jest kwestią kilku lub kilkunastu minut.

Więcej o: