Wielka Brytania: w Unii, ale na swoich zasadach

Premier Wielkiej Brytanii, odrzucając traktat unijny dotyczący wprowadzający większą odpowiedzialność fiskalną krajów UE, wywołał w Europie oburzenie. Media zaczęły nawet wieszczyć koniec Unii Europejskiej. Podobne decyzje podejmowali jednak także jego poprzednicy - do większości unijnych traktatów Wielka Brytania zgłaszała swoje zastrzeżenia i negocjowała klauzule opt-out.

Churchill wyznacza trzy kręgi

- Kraje euro tworzą teraz własne, nowe traktaty. My nigdy nie przyjmiemy wspólnej waluty, nigdy porzucimy swojej suwerenności. Wielka Brytania nie zamierza przyjmować nowych zasad, które chcą sobie narzucić kraje strefy euro - te słowa Davida Camerona po szczycie w Brukseli wywołały polityczną i medialną burzę. O rozpadzie strefy euro pisał The Economist, Financial Times zastanawiał się jak długo jeszcze Brytyjczycy pozostaną w europejskiej wspólnocie. Veto Camerona nie jest jednak pierwszym takim krokiem ze strony Królestwa i wpisuje się w brytyjską politykę bycia 'w i poza' Unią.

Po wojnach światowych wielu europejskich polityków uznało, że tylko zacieśnienie gospodarczej i politycznej współpracy może uratować kontynent przed kolejnym konfliktem. Jednym z największych orędowników zjednoczenia Europy był Winston Churchill. Kiedy w 1946 roku przedstawił w Zurychu swój plan 'Stanów Zjednoczonych Europy', dla Wielkiej Brytanii, skupionej na wspólnocie Commonwealth, widział jedynie rolę 'przyjaciela' i 'sponsora'. W koncepcji 'trzech kręgów' Churchilla, którą przejmowały za nim kolejne brytyjskie rządy, Zjednoczone Królestwo miało pełnić rolę państwa, w którym przecinają się interesy USA, Commonwealth i Europy Zachodniej.  Stąd Wielka Brytania wspierała procesy jednoczenia się Europy, ale nie chciała w nich uczestniczyć, mając na względzie własne relacje z USA i interesy w dawnych i obecnych koloniach.

Dodatkowym powodem, dla którego Wielka Brytania nie chciała włączyć się w tworzenie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali oraz Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej była niechęć do przekazywania międzynarodowemu organowi kontroli nad kluczowymi gałęziami brytyjskiego przemysłu. Aby nie stracić wpływów w Europie Zachodniej zainicjowała jednak rozmowy o stworzeniu strefy wolnego handlu. Dołączyły do niej zachodnie państwa neutralne i niezainteresowane głębszą integrację.

Do EWG wstąp, z EWG wystąp?

Zaniepokojeni podziałem Europy na dwa konkurencyjne byty gospodarcze politycy amerykańscy zaczęli namawiać Brytyjczyków do przystąpienia do EWG. Rozmowy akcesyjne blokował jednak konsekwentnie Charles de Gaulle, obawiający się wzmocnienia wpływów USA na kontynencie. Negocjacje pod różnymi pretekstami zrywane były dwukrotnie - w 1962 i 1967 roku. Droga Wielkiej Brytanii do EWG otworzyła się dopiero po śmierci francuskiego przywódcy.

Pierwsze symptomy naftowego kryzysu, pogłębiające się trudności ekonomiczne w Wielkiej Brytanii i znakomite wyniku gospodarcze krajów członkowskich,  powodowały, że przystąpienie do EWG wydawało się coraz bardziej atrakcyjne. Wielka Brytania oficjalnie dołączyła do Wspólnoty w 1973 roku, jednak politycy przejmującej władzę Partii Pracy widzieli w EWG zagrożenie dla niezależności kraju. W zorganizowanym przez nich w 1975 roku referendum za pozostaniem w europejskich strukturach opowiedziało się 67,2 proc. mieszkańców kraju. Postawa laburzystów była jednak pierwszym sygnałem, że Brytyjczycy będą dla reszty wspólnoty trudnym partnerem.

Margaret Thatcher na Downing Street 10 Margaret Thatcher na Downing Street 10 Fot. SUZANNE PLUNKETT REUTERS

Oddajcie nam nasze pieniądze!

Wielka Brytania nie była prawie nigdy inicjatorem głębokiej integracji i solidarności europejskiej. W 1985 roku żelazna dama Margaret Thatcher zażądała zwrotu części brytyjskiego wkładu do unijnego budżetu (jej wystąpienia z tamtych lat oddaje przypisywane jej hasło 'We want our money back'). Argumentowała, że jej kraj, odczuwający poważnie gospodarczy kryzys, nie jest w stanie płacić pełnej kwoty na Wspólną Politykę Rolną, z której sam korzysta w bardzo niewielkim stopniu. Negocjacje zakończyły się dla Brytyjczyków sukcesem - Wielka Brytania została zwolniona z części wpłat do unijnego budżetu, brakujące pieniądze musiały dołożyć pozostałe państwa.

Od tamtej pory rabat został nieco zmniejszony, ale wciąż budzi wiele kontrowersji. Do zniesienia go wzywał  w 2010 roku. komisarz europejski ds. budżetu Janusz Lewandowski. - Rabat jest w pełni uzasadniony - usłyszał szybką odpowiedź brytyjskiego kanclerza skarbu, George'a Osborne'a - Lepiej powiedzieć to od razu, bo z pewnością po negocjacjach zostaniemy na takim samym stanowisku.

Na zdjęciu: Margaret Thatcher w 2010 roku.

Soros złamał bank Anglii (i ocalił franka)

W 1990 roku Wielka Brytania dołączyła do mechanizmu ERM, mającego stabilizować europejskie waluty i w przyszłości doprowadzić do powstania unii monetarnej. W ciągu dwóch lat musiała jednak opuścić mechanizm, pokonana przez spekulantów. Moment na przystąpienie nie był zbyt sprzyjający - Wielka Brytania zmagała się m.in. z wielką inflacją. Związanie się z niemiecką marką było w tym momencie bardzo ryzykowne i inwestorzy postanowili przetestować odporność funta.

Waluty ERM, które mieściły się w granicach widełek kursowych, po których państwa zobowiązane były do interwencji, stały się celem spekulantów. We wrześniu 1992 roku zaczęli pożyczać masowo funta i wymieniać go na niemieckie marki, licząc na spłatę kredytu po spadku wartości waluty. Rząd brytyjski zaczął zwiększać stopę procentową, jednak spekulanci nadal masowo sprzedawali walutę. Kanclerz Norman Lamont ogłosił 16 września, że Wielka Brytania opuszcza strefę ERM.

Najaktywniejszy ze spekulantów, George Soros, zarobił na transakcjach ponad 1 mld dolarów. Finansista zyskał przydomek 'człowieka, który złamał Bank Anglii'. Po krótkookresowym spadku wartości funta nastąpiło jego szybkie umocnienie. Do poziomów sprzed czarnej środy funt powrócił w 1996 roku i od tamtej pory jego kurs jest stosunkowo stabilny.

Do wspólnej waluty Brytyjczycy zrazili się na razie na dobre. Hasło obrony funta wracało w wielu kampaniach wyborczych. W sondażu BBC z 2008 roku 71 proc. mieszkańców Królestwa powiedziało europejskiej walucie 'nie'. David Cameron, zapewniając rodaków, że jego kraj nie przyjmie nigdy euro, doskonale zdaje sobie sprawę z tych społecznych nastrojów.

Na zdjęciu: George Soros

Ciężka walka o każdy traktat

Spośród innych unijnych dokumentów, których podpisywania Wielka Brytania regularnie odmawia są zapisy socjalne dotyczące praw pracowników. Londyn wynegocjował możliwość odrzucenia części socjalnej traktatu z Maastricht, jednak ostatecznie podpisał po pewnym czasie ten dokument. Nie zgodził się też na ratyfikację Kary Praw Podstawowych stanowiącej część traktatu lizbońskiego, z powodu różnic w systemie prawnym między Wyspami a kontynentem. Pod sprzeciw Brytyjczyków podpięła się wówczas Polska.

Wielka Brytania odmówiła też wejścia do strefy Schengen, podkreślając, że jako wyspa potrzebuje kontroli paszportowej w celu przeciwdziałania nielegalnej imigracji. Kiedy układ z Schengen został w 1997 roku włączony do traktatu amsterdamskiego, Wielka Brytania i Irlandia wynegocjowały opcję opt-out.

Podpisując traktat z Maastricht, oprócz zapisów socjalnych, Brytyjczycy odrzucili także zapis o ustanowieniu unii walutowej. Nawet mimo tych zastrzeżeń premier John Major niemal stracił władzę z powodu rozłamu we własnej partii - wielu polityków odmówiło ratyfikacji traktatu jako oddającego zbyt wiele suwerenności.

- Kompromisy, zamiatanie problemów pod dywan, zostawianie ich na później w nadziei, że Brytyjczycy nie zorientują się, co się z nimi dzieje, jak ich siły powoli się wymykają - krytykowała Majora Margaret Thatcher.

Na zdjęciu: podpisanie traktatu lizbońskiego

Jesteśmy w Unii i chcemy w niej być!

Z ostrą krytyką w kraju musiał liczyć się także Gordon Brown podpisując traktat lizboński. Mimo że premier zapewniał, że traktat nie narusza zasad brytyjskiej polityki ?trzech kręgów?, nie pojawił się na transmitowanej przez telewizje ceremonii podpisania dokumentu, wymawiając się ważnymi spotkaniami w Izbie Gmin. Wśród głównych przeciwników podpisania traktatu, domagających się w tej sprawie referendum, był obecny premier Wielkiej Brytanii, David Cameron.

Nastroje antyunijne są w Wielkiej Brytanii wciąż bardzo silne. W najnowszym sondażu 41 proc. Brytyjczyków opowiedziała się za opuszczeniem Unii. Liczba ta wydaje się być jednak w miarę stabilna - mniej więcej tyle samo osób głosowało przeciw obecności w EWG w latach 70. Żaden rządzący polityk brytyjski od tamtej pory nie podnosił na poważnie kwestii wystąpienia z Unii. Cameron, odmawiając w Brukseli, w imię interesów City, zgody na traktat regulujący unijną politykę fiskalną, dodawał jednocześnie: - Pomimo veta pozostanie w Unii Europejskiej jest w żywotnym interesie Wielkiej Brytanii. Jesteśmy w Unii i chcemy w niej być.

W oczach Brytyjczyków te dwa stanowiska wciąż wzajemnie się uzupełniają. W rankingu popularności przywódców UK Polling Report David Cameron ma najlepsze notowania od czerwca, a 56 proc. Brytyjczyków uważa, że na szczycie zachował się właściwie.

Więcej o: