Sprzedaż wódki spada, nikt nie chce kupować naszych Polmosów

Syndycy mają problem ze sprzedażą upadłych Polmosów - kurczący się rynek wódki sprawia, że inwestowanie w nie jest ryzykowne
- W ciągu ostatnich trzech lat zbankrutowało osiem Polmosów, to ostatni z nich - mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. - Polmos w Józefowie miał dobrą wódkę Kasztelańską, ale nie umiał jej wypromować, a na wódkach ekonomicznych, na które postawił, nie da się zarabiać - dodaje. - Skoro wielcy prywatni gracze mają kłopoty, to jak miał sobie poradzić mały państwowy Polmos?

Mazowiecka Wytwórnia Wódek i Drożdży Polmos w Józefowie, bo tak brzmi pełna nazwa zakładu, upadła jesienią ubiegłego roku. Produkowała wspomnianą Kasztelańską, a także Wódkę z Czerwoną Kartką, Prezydent, Red Sun. Na zlecenie Diageo Polska wytwarzała także Smirnoffa. Zakład ma jedną z najlepszych destylarni w Polsce, jeszcze 5 lat temu był to jeden z najbardziej dochodowych producentów wódek w naszym kraju. Ministerstwo Skarbu Państwa od 2008 r. czterokrotnie usiłowało go sprzedać (w ostatnim ubiegłorocznym przetargu chciało 18 mln zł za 85 proc. akcji), ale nikt nie był zainteresowany. - Główną przyczyną niepowodzenia prywatyzacji była trwale nierentowna działalność spółki - powiedziano nam w Ministerstwie Skarbu.

Jeszcze w 2008 r. jej przychody wynosiły prawie 300 mln zł, w 2010 r. było to już tylko 155 mln zł. W 2008 r. spółka notowała 1,7 mln zł zysku, ale rok 2009 zakończyła 6-milionową stratą, a w 2010 r. była 2 mln zł pod kreską. Zarząd próbował ratować firmę ,wyprzedając nieruchomości, ale i na nie nie było chętnych. W końcu Polmos Józefów upadł. Diageo przeniósł produkcję Smirnoffa do Wrocławia.

Teraz kupca szuka syndyk. Wystawił zakład i cały jego majątek na sprzedaż. Cena wywoławcza: 9,5 mln zł. W branży mówią, że za taką cenę i tym razem nikt Józefowa nie kupi. - Rynek wódki to gigantyczne pieniądze koncernów. Każdy ma już ulokowaną produkcję, nikt nie jest zainteresowany nowymi inwestycjami, bo rynek się kurczy - mówi jeden z ekspertów rynku napojów. Nie wyklucza jednak, że kupiec się znajdzie, ale wtedy, kiedy będzie można przejąć wytwórnię za grosze.

Procenty ulatują

W ciągu ostatnich trzech lat rynek mocnych alkoholi w Polsce skurczył się o 9 proc. Najbardziej stracił właśnie segment najtańszych napojów alkoholowych- w latach 2009-2011 "wyparowało" z rynku wódki i tanich win owocowych łącznie ponad 20 mln litrów 100 proc. alkoholu - stwierdza Leszek Wiwała. - Zarabia się na wódkach premium, ale w tym segmencie króluje import.

Z szacunków Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy wynika, że do 2016 r. rynek zmniejszy się o kolejne 7,5 proc. Najwięcej straci wprawdzie piwo, ale dynamika sprzedaży napojów spirytusowych będzie praktycznie zerowa. Wyjątek będą stanowić tzw. brown spirits, czyli m.in. whisky, oraz wódki smakowe i kategoria ready-to-drink, czyli gotowe drinki w butelkach.

Wzrost akcyzy w 2009 r. producenci przerzucili na konsumentów, ale wkrótce w ramach walki konkurencyjnej znów obniżyli ceny, choć w ciągu ostatnich trzech lat mocno też poszły w górę ceny surowców.

Kłopoty mają także prywatni gracze, m.in. polsko-francuska Grupa Belvedere, producent m.in. wódki Sobieski, której zadłużone spółki decyzją francuskiego sądu objęte są postępowaniem naprawczym. Niedawno do mocno zadłużonej CEDC (produkuje m.in. Żubrówkę) weszli Rosjanie z Russian Standard.

Sytuacja w branży dobiła także Polmos w Szczecinie, właściciela słynnej marki wódki Starka. On też, podobnie jak Polmos w Józefowie, chciał budować wolumen sprzedaży na tanich wódkach, a zarabiać na ekskluzywnej Starce. Nie udało się. Jest w upadłości od dwóch lat i długo nie mógł znaleźć kupca, choć cena wywoławcza zdążyła spaść z 50 mln do 29 mln zł. Syndyk unieważnił sześć przetargów, w końcu kilka tygodni temu wybrał Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe Agora z Gdyni, które zaoferowało 29,05 mln zł. Ale choć PPUH Agora wpłaciło wadium, nie oznacza to, że sprzedaż jest sfinalizowana. Okazało się, że kapitał zakładowy PPUH Agora to 5 tys. zł, a spółka nie ma przeszłości - została założona specjalnie pod tę konkretną inwestycję w Szczecinie. Teraz ofertę kupna szczecińskiego Polmosu położyła syndykowi na stół firma Akwawit-Polmos, która należy do Bartimpeksu i wytwarza Smirnoffa dla Diageo. Sam Akwawit w ubiegłym roku też miał kłopoty, wstrzymał nawet na pewien czas produkcję. Teraz chce zapłacić za Polmos w Szczecinie jedynie 9,5 mln zł. Daje za to gwarancję wznowienia produkcji. Syndyk ma rozważyć ofertę.

W Toruniu wszystko się udaje

Produkcję wznowił za to niedawno Polmos w Toruniu. Państwowy zakład zbankrutował w 2009 r., rok temu wytwórnię kupiła od syndyka za 12 mln zł spółka Chemirol z Mogilna. Na rynku znów pojawiły się m.in. Toruńska Chrzanowa i Toruńska Malinowa. Chemirol jest powiązany z Krzysztofem Mielewczykiem, mężem posłanki PiS Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk, który od momentu upadłości dzierżawił toruński Polmos i utworzył tam Fabrykę Wódek "Kopernik". Mielewczyk od dawna chciał Polmos kupić, ale cenę (syndyk chciał najpierw 21 mln, potem 15,7 mln zł) uważał za wygórowaną. Chemirol i Mielewczyk mają teraz wspólnie decydować o dalszych losach zakładu.

Więcej o:
Komentarze (1)
Sprzedaż wódki spada, nikt nie chce kupować naszych Polmosów
Zaloguj się
  • wranek

    Oceniono 7 razy 5

    szkoda. lepiej wypic mniej czystego alkoholu( wodki) , niz walić trucizny: piwsko i wińsko i, straszne: whisky!!!
    ale tego nie wiedzą młodzi, małpujący mode.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX