Polacy pokochali e-zakupy. Ale wciąż nie całkiem im ufamy

Sprawdzamy informacje o produktach, czytamy opinie innych, porównujemy ceny, ale też coraz częściej kupujemy - internet zmienia zwyczaje zakupowe Polaków
- Połowa Polaków deklaruje, że sprawdza w sieci ofertę rynkową, czyta recenzje innych użytkowników i szuka okazji zakupowych, czyli informacji o promocjach i okazjach. Chętnie przeglądamy również sklepowe broszury, porównujemy ceny czy szukamy kuponów zniżkowych. I nic w tym dziwnego - mówi Joanna Pilch, autorka raportu "Konsument polski a zakupy w internecie" przygotowanego na podstawie badania Global Online Consumer Survey, a przeprowadzonego w 56 krajach przez firmę Nielsen. - Na tle Europy jesteśmy znacznie bardziej wrażliwi na wahania cenowe, które w ciągu ostatnich 12 miesięcy miały znaczny wpływ na nawyki zakupowe dla 71 proc. Polaków.

W Europie taki wpływ cen deklaruje 51 proc. respondentów. Ale oprócz tego w korzystaniu z internetu pod kątem zakupów zwyczaje Polaków nie różnią się od zwyczajów przeciętnego Europejczyka. Choć chętnie śledzimy opinie innych konsumentów, sami nie jesteśmy zbyt aktywni w sieci - tylko 7 proc. recenzuje i komentuje produkty w mediach społecznościowych. Średnia europejska nie jest o wiele wyższa (8 proc.). - Być może przyczyną jest fakt, że w dalszym ciągu internet dla większości Europejczyków, w tym Polaków, pozostaje nie głównym, a jednym z wielu źródeł informacji - w przeciwieństwie do np. Wielkiej Brytanii, gdzie większość konsumentów właśnie w internecie spędza ponad połowę czasu przeznaczonego na poszukiwanie informacji o produktach czy okazjach - podkreśla autorka raportu.

O ile poszukiwanie w sieci informacji o produktach czy promocji jest dla większości polskich internautów czynnością codzienną lub wykonywaną kilka razy w tygodniu, to same zakupy przez internet robimy rzadziej - prawie dwie trzecie z nas (59 proc.) kupuje produkty w sieci przeciętnie raz na miesiąc. Jedna trzecia deklaruje, że raz w tygodniu, 10 proc. - że codziennie. Za to okazji zakupowych szuka codziennie w sieci 36 proc. Polaków.

Tym, co nas różni od innych nacji, jest koszyk internetowych zakupów. Kupujemy online szczególnie dużo biżuterii, obuwia, ubrań i akcesoriów. Drugą najpopularniejszą kategorią (według deklaracji) jest sprzęt gospodarstwa domowego. W sieci kupujemy też chętnie książki i kosmetyki, rezerwujemy też bilety do kina czy teatru. Co ciekawe, więcej niż przeciętny Europejczyk kupujemy w ten sposób części samochodowych i motocyklowych (15 proc. w porównaniu z 9 proc. średnią europejską), a mniej produktów spożywczych.

Z czego to wynika? Według ubiegłorocznego badania Millward Brown SMG/KRC, Polacy nie chcą kupować żywności online, bo obawiają się o jakość i świeżość towaru (dwie trzecie z nas), nie chcą czekać w domu na dowóz (ponad połowa), co zwykle wymaga zarezerwowania kilku godzin, a także nie są skorzy do płacenia za dostawę (prawie 40 proc.). Do zakupów online chcą jednak przekonać Polaków wielkie sieci handlowe, które jedne po drugich otwierają e-sklepy. Handlowcy zdają się wierzyć badaniu ARC Rynek i Opinia, w którym ponad trzy czwarte internautów przyznało, że choć raz dokonało zakupu produktów codziennego użytku w internecie, a jedna piąta - że robi to regularnie.

Do obecnych już online hipermarketów Auchan i Leclerc, sieci delikatesów Alma, Piotr i Paweł czy też sklepów wyłącznie wirtualnych, jak A.pl czy Frisco.pl, dołączyło ostatnio Tesco, które sprzedaje już online w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Łodzi. Żeby zachęcić Polaków do zakupów w sieci, za dostawę żąda od 98 gr do 9,90 zł (w zależności od miasta i sklepu) - w delikatesach internetowych dostawa kosztuje nawet ponad 20 zł.

Więcej o: