Wielkie kina stawiają na tanie bilety, bo widzowie nie chcą drożyzny

Po rozczarowującym II kwartale największe kinowe sieci w Polsce wprowadzają tanie bilety i atrakcyjne promocje, by zachęcić widzów do chodzenia na filmy do multipleksów. Jednocześnie renesans przeżywają małe kina
II kwartał był dla sieci multipleksów bardzo słaby: według danych serwisu Boxoffice.pl ogółem w Polsce sprzedano w tym okresie 6,2 mln biletów, aż o 18 proc. mniej niż rok wcześniej. Winny temu stanowi rzeczy był przede wszystkim czerwiec i Euro 2012, gdy Polacy gromadnie wpadli w piłkoszał i nie w głowie było im śledzenie filmowych premier. Stosunkowo najlepiej poradziło sobie w tym okresie Multikino, które w drugim kwartale zanotowało spadek frekwencji o 7 proc. w skali roku, znacznie gorzej wypadły dwie inne duże sieci: Cinema City podaje co prawda, że spadek liczby sprzedanych biletów w II kwartale wyniósł 3,6 proc. w skali roku, dane te obejmują jednak całą spółkę mającą swoje kina oprócz Polski także w Izraelu, Czechach, na Węgrzech oraz w Rumunii. Dla Polski te dane są znacznie gorsze: w pierwszej połowie roku frekwencja w kinach Cinema City spadła o 17 proc., do poziomu 6,2 mln widzów. Równie duży spadek w tym samym okresie w skali roku zanotował Helios - tu frekwencja spadła o 18 proc., do poziomu 3,3 mln widzów. Szczególnie dotkliwy był dla Heliosa drugi kwartał zakończony 24-proc. spadkiem frekwencji w skali roku, gdy frekwencja wyniosła 1,2 mln osób.

"Duży spadek frekwencji w kinach w Polsce w drugim kwartale był związany z odbywającymi się w Polsce mistrzostwami Europy Euro 2012. W związku z tym wydarzeniem w znaczący sposób ograniczona została liczba premier filmowych w polskich kinach, co przełożyło się na niższą frekwencję w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego" - czytamy w raporcie kwartalnym Agory, właściciela sieci Helios.

Sieci kinowe tłumaczą, że spodziewały się takiego wyniku i wskazują na politykę dystrybutorów kinowych premier. - W tym okresie, zapewne również z powodu wagi Euro 2012 dla wszystkich Polaków, dystrybutorzy nie wprowadzili na ekrany żadnego dużego tytułu - wyjaśnia Iwona Kuźnik, dyrektor marketingu i PR w sieci Cinema City.

Słaba frekwencja przełoży się też zapewne na kolejny kwartał, podczas którego odbyły się igrzyska w Londynie, a także panowały upały, które też niekoniecznie sprzyjają chodzeniu do kina. Z pewnością ważnym czynnikiem odpychającym ludzi od kina były też drogie bilety. Weźmy na przykład sieć Multikino - w zależności od miasta w dni powszednie za pojedynczy bilet trzeba zapłacić nawet 25 zł, a 27 zł na film 3D. W weekendy jest jeszcze drożej - ceny kształtują się od 20 do 30 zł za film 2D i od 27 do 32 zł za kinową premierę w trójwymiarze. Właśnie dlatego sieci kinowe stawiają teraz na promocje i oferują tańsze bilety, przede wszystkim w dni powszednie. Jak tłumaczy Mariusz Spisz, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu sieci Multikino, chodzi tu o wypełnienie sal kinowych w tygodniu, bo w weekendy wszystkie kina na frekwencję nie narzekają.

Bilety od 10 zł

Multikino postawiło na promocje z partnerami. I tak - w poniedziałki można kupić bilet za 10 zł. Jest jednak haczyk - przy kasie trzeba pokazać specjalny kupon, który otrzymamy, kupując wcześniej zestaw z dowolnym napojem Coca-Cola. Promocji nie da się więc wykorzystać bez wcześniejszej wizyty w kinie. We wtorek sieć oferuje bilety w cenie 13 zł dla swoich fanów na Facebooku (Multikino ma ich obecnie 319 tys.). Aby kupić taki bilet, należy wcześniej wydrukować specjalny voucher dostępny na profilu Multikina. W czwartki Multikino także oferuje bilety za 10 zł, pod warunkiem że przyniesiemy do kasy trzy opakowania po batonach Kinder Bueno. Z kolei środy to promocja dla klientów Orange, która wcześniej była dostępna w sieci Cinema City, czyli możliwość zakupu dwóch biletów w cenie jednego.

Cinema City stawia na promocję w środy - we wszystkich kinach sieci bilet kupiony tego dnia kosztuje 14 zł na film 2D lub 17 zł na film 3D. - Jest to bardzo jasna i przejrzysta oferta dla klientów, w której nie trzeba spełniać żadnych skomplikowanych warunków - wyjaśnia Kuźnik. Z kolei Helios proponuje tańsze bilety we wtorki.

Hitowa końcówka roku

Wszystkie sieci oczekują, że końcówka roku będzie dla nich lepsza - to w tym okresie dystrybutorzy wprowadzają do kin najbardziej oczekiwane premiery. - Trzeba pamiętać, że kino jest bardzo mocno uzależnione od oferty dystrybutorów, a w tym roku przed nami jest kilka dużych premier - mówi Iwona Kuźnik z Cinema City. Wśród najbardziej oczekiwanych premier są m.in. "Skyfall", czyli najnowszy film o agencie 007, ostatnia część sagi "Zmierzch" oraz długo oczekiwany "Hobbit: Niezwykła podróż" (premiera w Polsce 25 grudnia).

Kina liczą też na polskie premiery, które zawsze mają szansę stać się hitem. - Szczególnie czekamy na "Bitwę pod Wiedniem". Dzięki dużym premierom na koniec roku liczymy, że rok 2012 zakończymy z wynikiem lepszym niż w roku ubiegłym - mówi Mariusz Spisz. A jest na to szansa, choćby dzięki niespodziewanemu sukcesowi filmu "Jesteś Bogiem", który opowiada historię Magika i grupy Paktofonika. W ciągu pierwszego weekendu wyświetlania na ten film wybrało się aż 373,7 tys. widzów. Był to trzeci najlepszy wynik otwarcia ostatnich 20 lat - w pierwszy weekend więcej osób poszło tylko na "Pana Tadeusza" Andrzeja Wajdy, a także "Kochaj i tańcz". W kolejnych dniach "Jesteś Bogiem" radził sobie równie dobrze - po pierwszych 10 dniach film obejrzało 870 tys. widzów.

Małe kina rosną w siłę

Ostatnie lata na rynku upłynęły pod znakiem dominacji wielkich multipleksów i stopniowego tracenia pozycji przez małe kina, które stopniowo znikały z rynku. Ta tendencja jednak powoli się odwraca - według danych GUS, na które powołuje się "Parkiet", w ubiegłym roku widzowie najmniejszych kin kupili ponad 6 mln biletów, czyli aż o 23 proc. więcej niż w 2010 roku. Tym samym ich udział w rynku zwiększył się z 12,3 do 15,2 proc. - Tendencja do wzrostu liczby widzów w kinach tradycyjnych będzie kontynuowana. Małe kina coraz bardziej świadomie posługują się narzędziami marketingowymi i budują programy lojalnościowe - mówi w rozmowie z "Parkietem" Sławomir Fijałkowski, właściciel kina Charlie w Łodzi.

Więcej o:
Komentarze (72)
Wielkie kina stawiają na tanie bilety, bo widzowie nie chcą drożyzny
Zaloguj się
  • dyfly

    Oceniono 157 razy 153

    Bylem ostatnio w Multikinie w Poznaniu na Madagaskar 3 - reklamy przed filmem trwały 25 min. To była moja ostatnia wizyta w tym kinie.

  • rewolucja_wisi_w_powietrzu

    Oceniono 108 razy 102

    Jest jeszcze jeden haczyk - wydłużony czas puszczania reklam przed seansem. Przez reklamy umiera telewizja, którą oglądają tylko starsi ludzie. Teraz przyszła kolej na kina...

  • palo_ma1

    Oceniono 90 razy 82

    Co tam popcorn, powinni rozpalać widzom ogniska na środku widowni dla smażenia kiełbasek

  • selica

    Oceniono 77 razy 69

    Jaka jest przyczyna niskiej frekwencji w kinach? Fatalny repertuar kin, ot co. Nie ma na co iść, to po co?

  • doobie

    Oceniono 26 razy 26

    nie reprezentuje wiekszosci spoleczenstwa, ale wole isc do mniejszego kina o takim samym standardzie i placic za bilet 15 zlotych w w dzien wygodny dla mnie samego. 32 zlote za bilet weekendowy kolejne 32 dla partnerki to juz gruby wydatek i nikt w pelni wladzy umyslowej nie bdzie godzil sie na jawne zlodziejstwo. nie wspominam juz o tej sieczce, ktora serwowana jest przed kazdym seansem przez 20 minut i prosze mi nie mowic, ze gdyby nie ta sieczka to bylbym zmuszony placic za bilet 50 zlotych-nie, drodzy panstwo, nie chodzilbym wtedy do kina.

  • zlosliwiec.sieciownik

    Oceniono 29 razy 25

    A czy w multipleksach nadal jest moda na puszczanie dźwięku o takiej głośności, że nawet głusi jak pień od urodzenia słyszą wyraźnie? Byłem w wielkoformatowym cudzie ze 3-4 razy, jak dawali bilety w pracy, za każdym razem musiałem naprędce kombinować coś, żeby sobie uszy przytkać, bo nie dało się tego łomotu wytrzymać. Wolę zdecydowanie kino studyjne na moim osiedlu - małe, ciche, bez popcornu i absolutnie mi nie przeszkadza, że wiekopomne dzieła kinematografii są tam wyświetlane z kilkutygodniowym opóźnieniem...

  • fruqo3

    Oceniono 31 razy 25

    Dlaczego nie chodzę z rodziną do kina?
    Ponieważ:
    - nie mam ochoty płacić za oglądanie reklam trwających 20 - 30 minut;
    - bo 150zł za wyjście do kina 4 osobowej rodziny (razem z napojami, popcornem, etc) to potężne przegięcie pały;
    - bo repertuar jest żałosny;
    I tyle. Jak dla mnie kina mogą zdechnąć. Ja wolę pojechać z dziećmi na rowery, a wieczorem obejrzeć coś na VOD i za to zapłacić 8-11zł.
    A z kinami jeszcze nie jest tak źle skoro tanie bilety są jedynie w poniedziałki.
    Poczekam aż im rura zmięknie i zaczną tak sprzedawać w weekendowe poranki.

  • borsuk_lu

    Oceniono 25 razy 23

    bilet za 10 zł i będę chodził co tydzień, nawet na chłam byle jakoś spędzić czas. podobnie by robiło tysiące ludzi. proste jak budowa cepa ale dla "managerów" to trudne do wyobrażenia

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 19 razy 19

    1. głupawe filmy
    2. kręcenie większości filmów studio, a nie w plenerze (nawet tzw. superprodukcji)
    3. sprzedawanie jedzenia w kinie
    4. debilne reklamy nadawane dla kompletnie głuchych
    5. barak wytłumiania sieci GSM w salach kinowych

    To chyba wszystko.
    Zmienicie te 5 punktów, to zobaczycie moje pieniądze...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX