Końcówka wyprzedaży? Najlepszy czas na zakupy w droższych sklepach

Pod koniec lutego, kiedy poświąteczne wyprzedaże dobiegają końca, w droższych butikach można upolować prawdziwe okazje. W tym czasie rzadziej udaje się to w tańszych sieciówkach, gdzie produkty w promocyjnych cenach znikają już po dwóch tygodniach od rozpoczęcia sezonu obniżek.
Zimowe wyprzedaże ruszyły już tydzień przed świętami. Jako pierwszy z obniżkami ruszył H&M. Tam sezon wyprzedaży rozpoczął się w weekend poprzedzający święta. Przeceny sięgały 70 proc. Prawie w tym samym czasie promocyjne ceny wprowadziły salony Reserved i Top Secret. Tam większość produktów była przeceniona o połowę. Wyjątek stanowiły nowe kolekcje i kolekcje sylwestrowe. Pod koniec tygodnia poprzedzającego święta do grona sklepów z promocyjnymi cenami dołączyły Springfield i River Island. Jednak w tym drugim przecenionych towarów było bardzo mało, obniżki ograniczają się do jednego wieszaka z ubraniami. Pierwszego dnia po świętach promocyjne ceny wprowadziły m.in. sklepy grupy Inditex, czyli Zara, Bershka, Oysho i Pull & Bear.

Jednak dopiero teraz, pod koniec lutego, w niektórych sklepach klienci mogą liczyć na specjalne okazje. Dzieje się tak np. w warszawskim centrum handlowym Klif, gdzie zlokalizowane są droższe butiki niż w innych stołecznych galeriach. Przykład? W Baldinini buty i torebki kupimy o 40 proc. taniej. Jesienno-zimowe kolekcje możemy dostać nawet z 60-proc. rabatem w takich sklepach, jak np.: Caterina, Gino Rossi, Penny Black, Veroni czy Pimko. Wybrany asortyment w Max Marze przeceniony jest o 40 proc.

W salonach obuwniczych Wittchen niektóre buty damskie i męskie kupimy za połowę ceny. Z kolei w Body Shop do 22 lutego przy zakupie produktów z departamentów Skin Care i Make up otrzymamy 50 proc. rabatu.

Prawdziwe perełki możemy znaleźć w sklepie Lerros i Campione, który oferuje proste i modne ubrania, przeznaczone głównie dla młodych ludzi. Tam za spódnicę zamiast 300 zł zapłacimy 150 zł. Z kolei spodnie dżinsowe są przecenione z 450 na 200 zł.

Promocje i kilkudziesięcioprocentowe obniżki możemy znaleźć też jeszcze w niektórych sieciówkach z niższej półki. Każdy klient, który kupi co najmniej jedną chustkę lub biżuterię damską w sklepie odzieżowym House, będzie mógł dostać drugą, tańszą rzecz z 50-proc. rabatem. Sieciówka Orsay swoją wiosenną promocję nazwała Festiwalem Spodni. Dostaniemy tam dżinsy już od 79 zł.

Wiosenno-letnią kolekcją odzieży i akcesoriów, zaprojektowaną przez znaną piosenkarkę Rihannę, stara się skusić klientów brytyjska marka River Island. To przede wszystkim satynowe sukienki, spódnice maksi i dżersejowe sukienki z wysokim rozcięciem wzdłuż uda, ale też denimowe spódnice, krótkie topy, T-shirty, delikatne dzianinowe bluzki z rozcięciem na plecach, kombinezony i sportowe kurtki ze skórzanymi rękawami.

Więcej o:
Komentarze (6)
Końcówka wyprzedaży? Najlepszy czas na zakupy w droższych sklepach
Zaloguj się
  • ulanzalasem

    Oceniono 78 razy 74

    Ile kosztuje taka chamska i głupawa reklama ? Wyprzedaże typu - zostały chińskie szmaty na zapleczu/magazynie to trzeba to jakoś opchnąć. Teraz są prawdziwe wyprzedaże...np. męski but w rozmiarze 40 lub 46 :D To faktycznie prawdziwe okazje, jedna sztuka na sklep w rozmiarze, który ma szanse trafić na swojego nowego właściciela tylko trochę większą niż na wygrana w Lotto ;) Nie ma już często niezależnych sklepów, nie ma takich, które sprzedają np. ubrania wielu firm (np. taki InterSport to też wielka firma, a np. małe sklepy z butami, które kiedyś były na rynkach miast prawie wymarły...), a same sieciówki, z ustaloną polityką, strategią działania. Do tego relacja ceny do zarobków w Polsce jest tragiczna, spodnie jak Big Star pokosztują 219-250zł, Wranglery czy Lee różnie od około 289 do 360zł, Levis'y nawet do 400 z hakiem. Czyli płacimy od 1/4 czy 1/5 do nawet 30% paru procent pensji minimalnej. Co do zarobków to najczęściej pobieraną pensją w Polsce jest 1500zł netto, 10% pracowników otrzymuje płacę minimalną około 1032 złotych netto, 50% pracowników pomiędzy 1181 a 1947 złotych netto - często żyjąc i pracując w drogich, wojewódzkich miastach. O tym, że dzisiaj nawet Wranglery czy Levis'y za 300-400zł potrafią się przetrzeć jak po krótkim czasie, a jakość wcale nie jest lepsza niż takich za stówkę z hakiem już się wielu przekonało. Do tego dochodzi traktowanie konsumenta w Polsce jak wroga i natręta, kiedy przychodzić kupić to jest mile widziany, ale kiedy przychodzi wyegzekwować swoje prawa odnośnie zakupionego towaru to jest chamem, oszustem, najlepiej gdyby zakazać mu wstępu do sklepu ;)

  • fidelp

    Oceniono 65 razy 65

    Walenie kota za pomocą młota te dżinsy o których piszą warte są góra 60pln i to z dobrą marżą 100% jesteśmy cięci jak diabli szkoda gadać

  • hotin

    Oceniono 62 razy 58

    Prawdziwe wyprzedaże to są w Londynie a nie w Polsce!

  • onefoks

    Oceniono 10 razy 8

    po pierwsze patrz w internecie jakie są ceny po drugie w trzech do pięciu sklepachi dopiero decyzja.

  • lulek.jadowity

    Oceniono 9 razy 7

    ciuchy wyprodukowane przez Chinczykow za doslownie centy sa opychane w renomowanych (naturalnie nalezacych do zagranicznych wlascicieli) sieciowkach za ceny wyzsze niz gdyby zatrudnione byly do tego polskie krawcowe pracujace w polskim przedsiebiorstwie (ktorego nie ma)...a wy sie jeszcze cieszycie ze niby to "tanio" heh...

  • denisman

    Oceniono 8 razy 2

    Prawdziwe wyprzedaże to są ale w Mediolanie, Londynie albo Berlinie. Za oceanem także ale to już dla tych zasobniejszych w gotówkę. Bywam 2 razy do roku na wyjazdach zakupowych z thales.pl. Ceny np. w Berlinie czy Londynie (w outletach) markowych ciuchów są średnio o 40-50% niższe niż w Polsce. Jak ktoś ma sporo kasy to niech leci pod Mediolan. Tam torebka za 1000 euro u nas drugie tyle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX