Aplikacja mobilna banku - przydatne rzeczy warto mieć zawsze pod ręką

Już ponad 5,5 mln osób w Polsce korzysta z bankowych aplikacji mobilnych. Ponad 2 mln osób określa się jako "mobile-only" - co oznacza, że aplikacja bankowa właściwie zastąpiła im internetowy serwis banku. Nie ma wątpliwości - te liczby cały czas rosną i będą rosnąć.

Nie będę tego ukrywał – uważam aplikacje mobilne banków za cudowny wynalazek. Jestem urzeczony tym, w jak wielu sytuacjach mi się przydają. I nie są to „teoretyczne” wymysły – kiedy aplikacja mogłaby być pomocna. To realne przykłady, gdy pomyślałem „z bankowością internetową tak łatwo by mi nie poszło”.

1. Wiem, na czym stoję

Mam kilka kont w różnych bankach. W jednym korzystam z promocji, w drugim mam kredyt hipoteczny, w trzecim również mam jakieś pieniądze. Pewnie wiele osób tak ma. Choć bardzo się staram śledzić salda na wszystkich rachunkach, nie zawsze pamiętam, ile dokładnie pieniędzy jest gdzie.

Chciałbym zapłacić za większy zakup (powiedzmy za 700 zł) konkretną kartą, bo akurat dostanę zwrot części kwoty w ramach moneybacku. Tylko czy akurat mam na tym koncie 730 zł czy 680 zł? Starczy czy nie starczy? No właśnie. Mógłbym oczywiście spróbować zapłacić, ryzykując odmową i ewentualną irytacją ludzi za mną w kolejce. Ale przewidując taką sytuację uważam za komfortową możliwość zajrzenia (już w kolejce albo „na boku” przed podejściem do kasy) do aplikacji i sprawdzenia salda na rachunku – tym bardziej, że można to zrobić bez logowania się do aplikacji (saldo, ewentualnie ustalony wskaźnik pokazujący poziom pieniędzy na koncie, jest widoczne na ekranie aplikacji przed zalogowaniem). Dosłownie w kilka sekund wiem na czym stoję. Bez banku w telefonie, „pod ręką”, tak łatwo by nie poszło.

2. Szybko, od razu

To, co uwielbiam w bankowości mobilnej to fakt, że większość transakcji mogę zrobić od razu – bo smartfona mam właściwie cały czas przy sobie. Gdy ktoś prosi mnie np. o przelew czy doładowanie telefonu – mogę to zrobić od razu, a nie za godzinę czy dwie jak akurat będę przy komputerze. O ile do tego czasu nie zapomnę o prośbie, a to niestety też czasem mi się zdarza. Jeśli mogę, to wolę takie proste sprawy załatwiać od ręki.

Znów podam mój własny przykład. Czekałem w samochodzie na żonę, która poszła na wizytę lekarską. Na pocztę e-mailową przyszła mi akurat faktura za coś. Otworzyłem bankowość mobilną, zleciłem od razu przelew (z przyszłą datą) i już sprawa została załatwiona. W zasadzie i tak w tym momencie nie miałem nic więcej do robienia, poza czekaniem. Kto wie kiedy (i czy w ogóle) w domu przypomniałbym sobie o tej fakturze.

Aplikacja mobilna Getin BankuAplikacja mobilna Getin Banku fot. Google Play (zrzuty ekranowe)

Podobnym, fajnym zastosowaniem aplikacji mobilnej jest możliwość zeskanowania „papierowej” faktury telefonem. Dane odbiorcy, jego numer konta czy kwota i tytuł przelewu są wówczas automatycznie „zaciągane”, a nam pozostaje tylko autoryzować płatność. Taką funkcję "Fotopłatności" oferuje na przykład Getin Bank.

3. Pod ręką, zawsze

Lubię w bankowości mobilnej też to, że mając ją zawsze pod ręką mogę właściwie w każdej sytuacji – w aucie na parkingu, w metrze czy pociągu, albo leżąc już w łóżku – zarządzać moim budżetem domowym. 10 lat temu nie pomyślałbym, że będę uważał bankowość internetową za niedogodną czy niepraktyczną, ale nadeszły takie czasy, gdy naprawdę to smartfon, a nie komputer, kojarzy mi się z szybką możliwością sprawdzenia stanu konta, zaplanowania transakcji, założenia lokaty itd. Doceniam też to, że mogę sobie z poziomu aplikacji także np. zmienić limity transakcji,, zastrzec albo czasowo zablokować kartę itd. A w sumie także zapłacić telefonem. Oraz że mogę otrzymywać powiadomienia na telefon o transakcjach. I że mogę się do aplikacji łatwo, a zarazem bezpiecznie zalogować – np. odciskiem palca – taką opcję daje m.in. aplikacja Getin Banku. I że mają intuicyjny interfejs.

4. Łatwy dostęp do WAŻNYCH oszczędności

A co do opisanej już wcześniej sytuacji, gdy prawie przy kasie nie jesteśmy pewni, czy mamy na koncie wystarczającą kwotę – to jeszcze jeden przykład z własnego doświadczenia. Mam „celowe” konto oszczędnościowe, na którym zbierałem pieniądze na wykończenie mieszkania. W trakcie remontu kilka razy przydała mi się aplikacja, gdy mogłem przelać z tegoż rachunku oszczędnościowego na osobiste pewną kwotę w kilka sekund i od razu zapłacić kartą za jakiś większy wydatek – np. lodówkę czy panele w promocyjnej cenie. Gdyby nie aplikacja i możliwość szybkiego przelewu, musiałbym wstrzymywać się z wydatkami, które i tak planowałem ponieść (biec do komputera, zrobić sobie przelew z konta oszczędnościowego na osobiste, i wracać do sklepu). Ewentualnie powinienem mieć zawsze na rachunku osobistym większą sumę – rezygnując z (nie za wysokich, ale jednak) odsetek, które wygenerowałoby mi konto oszczędnościowe.

Aplikacja mobilna Getin BankuAplikacja mobilna Getin Banku fot. Google Play (zrzuty ekranowe)

W tym miejscu ważne zastrzeżenie – „podbieranie” z konta oszczędnościowego w kilka sekund dzięki aplikacji ma swój sens tylko w niektórych przypadkach, np. takich jak opisany przeze mnie. Natomiast jest też druga strona medalu. Właśnie po to jest konto oszczędnościowe, żeby na nim oszczędzać, i żeby dostęp do tych pieniędzy nie był zbyt prosty (stąd też częste opłaty za więcej niż jedną wypłatę z niego w miesiącu). Konto oszczędnościowe przestaje spełniać swoją rolę, gdy wyciągniemy z niego „na szybko”, impulsywnie, z poziomu aplikacji mobilnej w sklepie, pieniądze np. na w sumie niepotrzebny gadżet.

Przyznam zupełnie szczerze, że od kiedy pościągałem sobie aplikacje „moich” banków, bardzo rzadko korzystam z internetowego serwisu banku. Zwyczajnie – nie mam takiej potrzeby. Do tego stopnia przerzuciłem się na bank w telefonie, że bywa, iż... mam problemy z przypomnieniem sobie loginów i haseł dostępu do bankowości internetowej, co czasem wręcz kończy się telefonem na infolinię banku.

Rynek bankowości mobilnej żwawo rośnie

Zresztą zdaje się, że podobne odczucia co do aplikacji mobilnych ma też coraz więcej Polaków. Jak wynika z danych portalu PRNews.pl, na koniec 2017 r. banki miały ponad 5,5 mln aktywnych użytkowników bankowości mobilnej - o ok. 2,5 mln więcej niż rok wcześniej. Gdyby doliczyć osoby, które logują się do banku z urządzeń mobilnych, ale nie do aplikacji (czyli np. do serwisów lite), to użytkowników tak zdefiniowanej bankowości mobilnej byłoby ok. 9 mln. Co więcej, dynamicznie rośnie grupa tzw. klientów „mobile only”. W IV kwartale 2017 r., według danych PRNews.pl, użytkowników bankowości mobilnej, którzy ani razu w tym czasie nie zalogowali się do bankowości internetowej, było blisko 2,3 mln.

Dane pokazują – co w sumie w ogóle nie dziwi – że aplikacje mobilne są znacznie bardziej „uzależniające”. Z raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej z grudnia 2017 r., wynika, że codziennie lub kilka razy w tygodniu z bankowości mobilnej korzysta blisko 66 proc. użytkowników bankowych aplikacji. Wśród korzystających z internetu do systemu banku tą drogą codziennie albo prawie codziennie loguje się "ledwie" ok. 15 proc.