Proste zasady na "bezbolesne" oszczędzanie. O wielu rzeczach nawet nie trzeba pamiętać

Poszukując sposobów na skuteczne, regularne "budowanie" oszczędności przetestowaliśmy sporo rozwiązań. Z kilkoma naprawdę się zaprzyjaźniliśmy.

Kilka pomysłów, które tutaj opiszemy, może nie jest szczególnie rewolucyjne. Wątpliwe, żeby wywróciły Wasze życie do góry nogami (choć jeśli tak będzie super!). Są natomiast metodami, które sprawdziliśmy i które nam osobiście się podobają.

Najpierw wyjaśnienie – nie są to wskazówki typu "zmień pracę", "dorabiaj", "mniej kupuj", "wybierz tańszy pakiet kanałów TV" itd. Nie napiszemy też w co inwestować, żeby szybko zostać milionerem. To, na czym się tu skupiamy, to jak spróbować, z tego co mamy co miesiąc na koncie osobistym, "przesunąć" trochę (więcej) pieniędzy np. na rachunek oszczędnościowy. Na rachunek oszczędnościowy nie dlatego, że to jakiś super atrakcyjny produkt bankowy, ale dlatego, że uważamy, że to najwygodniejsza taka "pierwsza skarbonka" - miejsce, gdzie oszczędności są bezpieczne przed naszymi zakupowymi zakusami, a także dobra "baza wypadowa", gdy potem chcemy je np. inwestować (kupić jednostki funduszy, inwestować, nabyć akcje giełdowe itd.).

I jeszcze jedno założenie - nie chcielibyśmy, żeby to oszczędzanie zajmowało nam godzinę dziennie. Ma być szybko, skutecznie i w dużej mierze "samoczynnie".

1. Zlecenie stałe raz w miesiącu

Świetnie sprawdza się u nas prosta zasada „najpierw płać sobie, potem innym”. Oznacza to, że zaraz po wpływie wynagrodzenia przelewamy jego część na konto oszczędnościowe - czyli oszczędzamy, czyli płacimy sobie. Na rachunku osobistym ma zostać tyle, żeby starczyło na raty, opłaty, "na życie" itd.

Bardzo pomocne jest tutaj zwykłe bankowe zlecenie stałe. Raz ustalamy, jaka kwota i którego dnia miesiąca ma zostać przeniesiona z konta osobistego na oszczędnościowe, i potem już się tym nie zajmujemy w ogóle - przez kolejne miesiące czy nawet lata.

Jest tu oczywiście podstawowa kwestia - ile odkładać co miesiąc? Można trafić na różne wskazówki – że przynajmniej 10 proc., albo 20 proc., albo i więcej. A my powiemy – do tego trzeba dojść metodą prób i błędów. My zwykliśmy zaczynać "z wysokiego C", czyli wymagającą kwotą. A jeśli po miesiącu czy dwóch okazywało się, że zadaliśmy sobie zbyt katorżnicze wyzwanie (i musimy w ciągu miesiąca z powrotem "podbierać" część oszczędności z konta oszczędnościowego), to plan weryfikowaliśmy. Zmiana kwoty zlecenia stałego to jakieś 15 sekund roboty.

Oczywiście kwotę zlecenia stałego zdarza nam się też modyfikować w zależności od sytuacji życiowej, np. podwyżki / zaciągnięcia kredytu (część tego, co odkładaliśmy, musi iść na ratę) itd. Natomiast chwalimy sobie zlecenie stałe, bo nawet nie myślimy o oszczędzaniu, a kwota "zaskórniaków" rośnie.

2. Na konkretny cel

W tym regularnym oszczędzaniu dzięki zleceniom stałym bardzo chwalimy sobie też systematyczne odkładanie na kontach celowych. Taką propozycję ma dla klientów np. Getin Bank. To dokładnie takie same rachunki jak "zwykłe" konta oszczędnościowe - ba, nawet jeśli jakiś bank nie ma w ofercie "konta celowego", to można założyć "zwykłe" i na nim odkładać na konkretny cel.

Dlaczego lubimy konta celowe? Cóż, nie ukrywamy, że jakoś działa na nas psychologicznie świadomość, że oszczędzamy z konkretnym przeznaczeniem - np. na wakacje za rok, na wkład własny do mieszkania za 2 lata itd. To nie jest już jakaś bezimienna "kupka" pieniędzy, do której pewnie trochę łatwiej sięgnąć. Jest świadomość, że uszczknięcie grozi brakiem funduszy na wczasy. No i człowiek miałby większe wyrzuty sumienia...

Dlatego jeśli określamy sobie jakiś cel, to z comiesięcznego zlecenia stałego wydzielamy dwa albo więcej. Przykładowo, zamiast przelewać na konto oszczędnościowe 800 zł, transferujemy 400 zł (z zamysłem np. na "poduszkę finansową", koło ratunkowe, takie finansowe zaplecze na czarną godzinę), a drugie 400 zł na konto celowe np. na wakacje.

3. Zaokrąglaj końcówki

Nie byliśmy szczególnie przekonany, gdy takie wynalazki pojawiały się w bankach w Polsce kilka lat temu, ale... spróbowaliśmy i zmieniliśmy zdanie. A chodzi o mechanizmy zaokrąglania kwot wydanych kartą do pełnych złotych, i przelewania tej nadwyżki automatycznie na konto oszczędnościowe. Czyli przykładowo - płacisz w sklepie 27,34 zł, ale z Twojego rachunku osobistego schodzi kwota 30 zł. 27,34 zł to zapłata za zakupy, natomiast 2,66 zł to kwota, która "przy okazji" płynie na konto oszczędnościowe. Takie rozwiązanie, umożliwiające oszczędzanie poprzez przelew "końcówek" na konto oszczędnościowe, oferuje m.in. Getin Bank (konto oszczędnościowe "Skarbonka").

Oczywiście co bank to obyczaj. Ot, na przykład czasem podobną metodę można „zaprząc” także dla przelewów. Poza tym sam mechanizm też jest różny w poszczególnych bankach – może to być zaokrąglanie np. do pełnej złotówki, 5 zł albo 10 zł, może to być określony procent wartości każdej transakcji, albo „ryczałt”, czyli stała kwota (np. 5 zł) niezależna od wartości transakcji.

Nam udaje się dzięki takiemu odkładaniu "mimochodem" odkładać wcale nie takie drobne sumy - nawet ponad 100-200 zł miesięcznie. I jesteśmy zadowoleni. Natomiast ta metoda wymaga sporo uwagi i ostrożności. Zbyt ambitny plan odkładania (np. 10 proc. od każdej transakcji) w połączeniu z niesprawdzaniem stanu konta (np. poprzez aplikację mobilną) może sprawiać, że z konta będzie odpływać zbyt dużo pieniędzy, i po prostu któregoś razu przy kasie w sklepie okaże się niespodziewanie, że na koncie osobistym są pustki (choć oczywiście mając aplikację można w 10 sekund przelać sobie na konto osobiste trochę pieniędzy z konta oszczędnościowego - jedynym problemem może być irytacja kasjera i klientów w kolejce).

Jeśli ktoś obawia się takiego scenariusza, może np. korzystając przez kilka miesięcy z takiego "automatycznego oszczędzania" sprawdzić, jaki "ubytek" z konta osobistego (na rachunek oszczędnościowy) nie okazuje się dla niego problemem. W pewnym momencie można o taką kwotę podnieść comiesięczne zlecenie stałe, a z "savera" zrezygnować.

Zasada "najpierw płać sobie", zlecenie stałe na konto oszczędnościowe, w tym także albo przede wszystkim na konto celowe, programy oszczędzania z zaokrąglanych końcówek - to nasze główne, przetestowane pomysły na "bezbolesne", systematyczne budowanie oszczędności, które np. "zafundowały" nam wczasy. Mamy nadzieję, że i Wam któryś z nich przypadnie do gustu.

Getin Bank "Bankiem docenionym przez Klientów"