Proste zasady mądrego i korzystnego używania karty kredytowej

Wokół kart kredytowych narosło sporo mitów. Po to ten artykuł - żebyśmy raz na zawsze uczciwie ustalili, czy karty kredytowe są dobre czy złe, kto powinien się ich wystrzegać, ile kosztują, jakie przynoszą korzyści itd. To będzie taka skrócona instrukcja obsługi karty kredytowej - w myśl prostej zasady, że gdy z czegoś korzystamy, w szczególności gdy to forma kredytu - warto z góry wiedzieć, jak to działa.

Nie ma co tego ukrywać, przemilczać itd. - tak, karta kredytowa to forma kredytu bankowego. A bardziej - „potencjalnego” kredytu, bo limitu, do jakiego możemy się w banku zadłużyć. Limitu dostępnego na wyciągnięcie ręki (czy bardziej - wyciągnięcie karty do terminala płatniczego).

Karta kredytowa daje możliwość płacenia za coś, na co nie mamy teraz swoich pieniędzy. Daje możliwość pożyczenia ich od banku. Oczywiście nie za darmo, choć jak napiszemy dalej - niekoniecznie to wynagrodzenie musi przyjmować formę  opłat i odsetek. I TAK – kredyty i pożyczki, także te w formie karty kredytowej, nie są dla każdego i używane błędnie mogą wpędzić w kłopoty. Ale spróbujemy Was też jednak przekonać, że karta kredytowa to wcale nie diabelskie narzędzie. I że kluczowe jest to, żeby wiedzieć jak to działa, „czym to się je” – dopiero wtedy można sobie na dany temat wyrobić zdanie.

Od początku – jak działa karta kredytowa?

Jako, że karta kredytowa jest produktem, a jakże – kredytowym – to nie jest rozdawana każdemu zainteresowanemu. Każdy bank ma swoje zasady, niemniej trzeba się pochwalić dobrą historią kredytową czy regularnymi wpływami na konto (przynajmniej przez ostatnich kilka miesięcy).

Karta kredytowa działa dokładnie tak samo jak karta debetowa, czyli karta do konta osobistego – można nią płacić w sklepach i punktach usługowych, albo w internecie (trochę gorzej jest z wypłatami z bankomatu, ale o tym później). Podstawową różnicą jest jednak to, że o ile płacąc kartą debetową wydajemy pieniądze, które faktycznie do nas należą (wpłaciliśmy je na konto czy otrzymaliśmy przelewem),  o tyle środki na karcie kredytowej należą do banku. To przyznany nam limit – w takiej wysokości, jaką sobie zażyczyliśmy, no i na jaką zgodził się bank. Do wysokości tego limitu możemy z pieniędzy na karcie korzystać. Oczywiście jednak – nie za darmo.

Karty kredytoweKarty kredytowe fot. frankieleon (flickr.com), licencja: CC BY 2.0

Odsetki

Pierwszym kosztem, z którym MOŻE (ale nie musi) wiązać się użytkowanie karty kredytowej, są odsetki. Te obecnie nie mogą wynosić w skali roku więcej niż 10 proc. w skali roku (a więc 10 zł rocznie – czyli niecała złotówka miesięcznie - za każde 100 zł). Obowiązuje jednak tzw. okres bezodsetkowy, który sprawia, że można nie zapłacić ani grosza odsetek.

Jak działa okres bezodsetkowy? Otóż bank zlicza wszystkie transakcje bezgotówkowe, jakie wykonamy kartą kredytową w ciągu miesiąca (to jest tzw. okres rozliczeniowy) i daje ok. 21-30 dni (w zależności od banku, typu karty itd.) na CAŁKOWITĄ SPŁATĘ, czyli po prostu zwrot wartości wszystkich zakupów kartą w danym okresie rozliczeniowym. Jeśli to zrobimy, bank NIE POBIERZE żadnych odsetek – będzie to całkiem darmowy kredyt.

Dopiero jeśli nie oddamy wszystkich pieniędzy, bank zacznie pobierać odsetki. Co ważne – odsetki będą naliczane dla każdej transakcji OD DNIA JEJ WYKONANIA, a nie od zakończenia okresu bezodsetkowego! I co jeszcze ważniejsze – oczywiście zdecydowanie najlepiej spłacić CAŁĄ kartę w okresie bezodsetkowym, ale jeśli nie jesteśmy w stanie – MUSIMY dokonać przynajmniej tzw. spłatę minimalną, zwykle w wysokości 5 proc. zadłużenia na karcie. Inaczej dla banku będzie to już sygnał NIEDOZWOLONEGO opóźnienia w spłacie.

Nie ma się natomiast co martwić, że nie będziemy wiedzieć ile wynosi całkowite zadłużenie na karcie, ile minimalna spłata czy do kiedy dokonać spłaty, wyciągi – wszystko to bank podaje w bankowości internetowej, w SMS-ach, mailach, korespondencji listownej itd. Możemy też ustawić automatyczną spłatę z rachunku, dzięki czemu nie będziemy musieli się martwić spłatą swojej karty.

Opłaty za kartę kredytową

Poza odsetkami, jest też druga „grupa” kosztów, na które można się natknąć przy kartach kredytowych – to różnorakie opłaty. Podstawowa to miesięczna albo roczna opłata za kartę. Często jej wysokość zależy od naszej aktywności, czyli np. w pierwszym roku karta jest darmowa, ale już przy rozpoczęciu drugiego roku bank sprawdza, czy spełniliśmy w poprzednich 12 miesiącach dany warunek (np. wydane 6 tys. zł przez cały rok) i wtedy pobiera opłatę za przedłużenie karty na kolejny rok albo nie.

Inaczej robi np. Getin Bank przy karcie kredytowej Standard. Tu opłaty za wydanie i wznowienie nie ma, za to co miesiąc trzeba nią dokonać minimum 5 transakcji bezgotówkowych. Wówczas użytkowanie karty będzie darmowe – a w przeciwnym wypadku zapłacimy 5 zł.

Warto zwracać też uwagę na koszty wypłat gotówki kartą kredytową z bankomatów. Po pierwsze – często są pobierane opłaty za samą tę operację. Ale po drugie – taka operacja jest klasyfikowana jako tzw. transakcja gotówkowa. A to oznacza, że NIE OBOWIĄZUJE dla niej okres bezodsetkowy. Innymi słowy – odsetki od wypłaconej kwoty są naliczane OD RAZU. Często podobnie traktowane są również przelewy z rachunku karty kredytowej, więc i ich warto unikać, żeby nie nadziać się na dodatkowe koszty. Ale akurat to warto sprawdzić, bo np. w Getin Banku przelew jest traktowany jako transakcja bezgotówkowa, która wlicza się w okres bezodsetkowy.

PIERWSZA RADA – UNIKAJ KOSZTÓW

Po tym wyłożeniu kawa na ławę kosztów związanych z kartami kredytowymi, od razu wysuwa się pierwsza porada – kontrolujmy koszty i sprawdzajmy z góry, ile co będzie kosztowało! W tym celu przede wszystkim wybierajmy produkty i oferty, które są proste do zrozumienia, gdzie na każdym kroku i w każdym momencie wiemy, za co płacimy, co  musimy zrobić, żeby jednak nie płacić itd. Gdzie nie ma żadnych niedopowiedzeń czy wątpliwości!

Po pierwsze – starajmy się spłacać kartę kredytową w okresie bezodsetkowym i dzięki temu unikać niepotrzebnych odsetek.

Po drugie – starajmy się spełniać warunki „darmowości” karty, czyli zachowywać odpowiednią aktywność w jej użytkowaniu. Jeśli nie planujemy korzystać z karty regularnie, ale tylko trzymać ją „na wszelki wypadek”, to można zakodować sobie, żeby płacić nią np. tylko za jeden „typ zakupów” (np. tylko na stacjach benzynowych) – oczywiście jeśli na tyle często tankujemy. Dla banków klient, który używa karty, a nie tylko trzyma ją w portfelu, już jest wartością samą w sobie. Dlatego warto to wykorzystać i płacić bankowe „wynagrodzenie” nie w pieniądzach, ale w aktywności.

Po trzecie – unikajmy bankomatów i przelewów z rachunku karty.

Bankomat | Zdjęcie ilustracyjne |Bankomat | Zdjęcie ilustracyjne | Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

DRUGA RADA – KARTA NIE DLA NIEZDYSCYPLINOWANYCH

Pieniądze dostępne na karcie kredytowej na wyciągnięcie ręki niewątpliwie mogą dla wielu osób stanowić pokusę spontanicznych, nieprzemyślanych zakupów. Niestety, korzystanie z karty kredytowej, jak i z innych form kredytu, wymaga samodyscypliny, a wielu osobom nieposiadających jej zdarzało się tracić finansowy grunt pod nogami, gdy najpierw nałogowo na kredyt kupowały niepotrzebne rzeczy, a potem nie poradziły sobie ze zwracaniem pieniędzy razem z odsetkami. Dlatego TAKIE BEZMYŚLNE KORZYSTANIE Z KART KREDYTOWYCH JEST NIEBEZPIECZNE!

TRZECIA RADA – KARTA DLA SPRYTNYCH

Kiedy piszemy o tym, żeby zwracać cały dług na karcie kredytowej po kilkunastu dniach, albo, że korzystanie z karty wymaga samodyscypliny, a jednocześnie aktywności (żeby uniknąć opłat) ktoś może zapytać słusznie – to po co w ogóle jest ta cała karta kredytowa? Jaki jest sens posiadania jej w portfelu?

Otóż takich sensów widzimy przynajmniej kilka. Po pierwsze – karta kredytowa to NATYCHMIASTOWE PIENIĄDZE  „na wszelki wypadek” - gdy chcemy albo musimy szybko za coś zapłacić A MAMY PEWNOŚĆ, ŻE NIEBAWEM BĘDZIEMY MIELI PIENIĄDZE NA SPŁATĘ (bo wpływa wynagrodzenie, bo ktoś odda nam pieniądze, bo skończy się lokata, bo sprzedajemy samochód itd.). Ot, na przykład pralka się już zupełnie zepsuła i trzeba kupić nową,  a (i tu warunek konieczny) wiemy, że będziemy w stanie niebawem bez bólu spłacić ten zakup, bo np. wypłata wpłynie na konto za 10 dni. Albo – planowaliśmy kupić nowy komputer i pieniądze na jego zakup mamy na lokacie, która kończy się dopiero za miesiąc, a my WŁAŚNIE TERAZ trafiliśmy na super atrakcyjną promocję. W takich sytuacjach sięgnięcie po kartę kredytową będzie lepszym pomysłem niż np. zapożyczenie się u rodziny, przelewanie pieniędzy z konta oszczędnościowego na konto osobiste albo zrywanie lokaty.

Po drugie – karta kredytowa świetnie sprawdza się przy budowie zdolności kredytowej. Czyli np. jeśli planujemy, że za kilka miesięcy zaciągniemy kredyt mieszkaniowy, to dobrze jest wcześniej napisać sobie dobrą historię kredytową. Bardzo łatwo jest to zrobić po prostu płacąc regularnie za zakupy kartą kredytową, a później skrupulatnie w okresie bezodsetkowym ją spłacać. To świetny sposób na zupełnie darmowe zbudowanie wiarygodności kredytowej. Wszystkie te pozytywne dane zapiszą się w Biurze Informacji Kredytowej, i potem, gdy kredyt naprawdę będzie potrzebny, dadzą one świetny efekt.

Po trzecie – znamy osoby, które cały miesiąc płacą za wszystkie zakupy czy usługi kartą kredytową, a w tym czasie wypłatę lokują np. na koncie oszczędnościowym czy krótkiej lokacie. W ten sposób zarabiają na odsetkach choćby kilka złotych, a jednocześnie dzięki spłacenia karty kredytowej w okresie bezodsetkowym korzystają z zupełnie darmowego kredytu. To taka trochę „domowa” inżynieria finansowa, ale działa.