Prawie połowa internautów nie wie, co w sieci jest legalne

Paweł Płaza
03.12.2012
A A A
Jak odróżnić materiał piracki od legalnego? Jak się okazuje, nie jest to wcale akademickie pytanie, tylko problem, z którym styka się sporo internautów.

Ofcom przeprowadził interesujące badania brytyjskiej sieci. Ich tematem przewodnim jest kwestia legalności materiałów w sieci. Z wyników wynika, że piratów jest mniej niż można by się spodziewać - szacuje się, że 16% internautów powyżej 12 roku życia pobrało materiał nielegalnie w okresie od maja do lipca tego roku. Z tych 16% 1/4 korzysta tylko z pirackich materiałów, co w skali wszystkich użytkowników sieci w Wielkiej Brytanii nie jest zbyt wielką liczbą (4%).

Dlaczego piraci pobierają? Najczęściej wymieniany powód nie jest zbyt zaskakujący - 54% wskazało na darmowość, 48% na wygodę, a 44% na szybkość. Tylko 26% stwierdza, że piracka kopia pozwala im sprawdzić produkt przed zakupem. Jednocześnie 39% piratów twierdzi, że przestaliby piracić, gdyby dostęp do kultury był tańszy, a 32% gdyby w ogóle materiały były dostępne legalnie.

Przyglądając się tym wynikom warto pamiętać, że 44% użytkowników najzwyczajniej nie wie, czy to, co znajdują w sieci, jest legalne czy nie. W efekcie może się okazać, że sporo osób jest zwyczajnie nieświadoma tego, iż są piratami. Jak stwierdza dr Michał Krawczyk z Uniwersytetu Warszawskiego:

Te wyniki nie stanowią dużego zaskoczenia. Nie są mi znane analogiczne badania dla Polski ale należy podejrzewać, że liczba osób niepewnych co do legalności swoich działań w sieci jest znaczna także w naszym kraju. Po części wynika to z braku jednoznacznych interpretacji pozostającego niekiedy w tyle za rozwojem technologicznym prawa autorskiego. Ponadto stan niewiedzy może być wygodny dla samych użytkowników sieci - dzięki niemu mogą korzystać z darmowych treści bez dyskomfortu związanego z naruszaniem prawa.

Z drugiej strony, do wyników badań ankietowych dotyczących obszarów drażliwych zawsze należy podchodzić z dużą ostrożnością, co poważnie ogranicza naszą wiedzę o zachowaniach pirackich. Rozpoczęty niedawno na Uniwersytecie Warszawskim a finansowany przez Narodowe Centrum Nauki projekt iPiracy korzysta więc głównie z eksperymentów terenowych. Badamy na przykład czy edukacja w zakresie prawa autorskiego ma wpływ na gotowość do korzystania z nieautoryzowanych źródeł. Stosujemy także tzw. eksperymenty filozoficzne do zidentyfikowania kluczowej z etycznego punktu widzenia różnicy, która powoduje, że większość osób traktuje fizyczną kradzież, np. DVD ze sklepowej półki, jako nieakceptowalną, a nieautoryzowany dostęp do tego samego filmu w sieci - jako coś całkowicie niewinnego.

Ten ostatni czynnik sprawia, że niektórzy zastanawiają się nad zasadnością piętnowania pirackich materiałów sieci, szczególnie w świetle polskiego prawa, które w ramach dozwolonego użytku pozwala pobierać muzykę czy filmy (ale już nie programy czy gry), ale nie rozpowszechniać obcym. Jak stwierdza Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska:

Uważam, że takie akcje, jak kampania Legalnej Kultury, która usiłuje nam wmówić, że jest kultura nielegalna i uczestnictwo w kulturze jest czymś wstydliwym, są skandaliczne. Nie istnieje coś takiego jak nielegalna kultura, a uczestnictwo w kulturze zawsze jest czymś dobrym. Bardzo ważne jest podkreślanie, że w Polsce korzystanie z utworów, czyli ściąganie, kopiowanie i rozpowszechnianie wśród znajomych i rodziny, jest legalne. To wszystko umożliwia prawo, które nazywamy dozwolonym użytkiem. I usiłuje się nam wmówić, że jest to coś nagannego moralnie, a nawet wręcz nielegalnego, choć to nieprawda. Bardzo potrzebujemy kampanii, która zamiast nas straszyć albo okłamywać, będzie uczyć jakie mamy prawa, po to, abyśmy mogli tych praw bronić.

Co ciekawe, brytyjski raport sugeruje, że zainteresowanie kulturą jest największe, gdy występuje miks legalności z piractwem - muzyce, filmom i programom TV więcej czasu poświęciły te osoby, które mieszały legalne kopie z piratami niż te, które albo tylko piraciły albo tylko "konsumowały" legalnie. Złoty środek?

Komentarze (16)
Zaloguj się
  • Gość: borysses

    Oceniono 27 razy 23

    Autor jest przykładem tej niedoinformowanej grupy. Panie Pawle pobieranie jest w 100% legalne. Każdy z nas za to płaci kupując płytę CD, pendrive, nagrywarkę itd. Tak długo jak pobieramy nie udostępniając innym w żaden sposób nie łamiemy prawa. "Dozwolony użytek" jest jasno określony w polskim prawie.

  • Gość: xxx

    Oceniono 9 razy 9

    ktoś nie odrobił lekcji. http://badzbardziejswiadomy.pl

  • Gość: mr_ktoś

    Oceniono 4 razy 4

    Tu jest ciekawy artykuł na temat propagandy pro producenckiej:
    http://di.com.pl/news/47079,0,Hirek_Wrona_powinien_nam_oddac_600_milionow_zlotych.html

  • Gość: Brat Karamazow

    0

    Nie prościej uznać, że w sieci wszystko jest legalne, a UMIESZCZA SIĘ tam cokolwiek na własne ryzyko?

  • cyklina-klimkiewicz

    0

    Dziwne,że na legalnym systemie Microsoft win 8 pro, nie działają legalne programy Adobe, Funkcją aparat z tej aplikacji nie łączy się z tym systemem z programem do zdjęć Adobe, choć ten jest na rynku od roku. Wypuszczane są programy które są nie sprawdzone z innymi . Chyba Adobe i Microsoft to nie inne galaktyki. Co z tego,że legalne jak nie działa jak powinno. A czyje sa zdjęcia i materiały zrobione na legalnym oprogramowaniu osobiście? Czyje są zdjęcia na Facebook i w win, na Google? Tu ciągle dużo słów, a mało jednoznacznej treści.B.Klimkiewicz.

  • ratyzbona

    Oceniono 6 razy 0

    Lubię takie zdania jak " tylko 26% stwierdza, że piracka kopia pozwala im sprawdzić produkt przed zakupem" - to taka fajny sposób podawania danych - zamiast napisać OK.1/4 ankietowanych korzysta z pirackich materiałów przed zakupem legalnej płyty. Nie daj Boże podamy dane w ten sposób a wyjdzie, że ściągający filmy czy muzykę od czasu do czasu a regularni piraci to dwie inne grupy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX