Jest winny globalnych problemów ekonomicznych. To... Excel?

Robert Kędzierski
18.04.2013
A A A
Drobny błąd w użyciu formuły wpłynął na końcowy wynik. Zamiast spokojnych wniosków wysnuto alarmistyczne

Drobny błąd w użyciu formuły wpłynął na końcowy wynik. Zamiast spokojnych wniosków wysnuto alarmistyczne (Fot. Arstechnica)

Dwa lata temu w pewnym piśmie ukazał się artykuł dotyczący spowolnienia ekonomicznego. Przedstawione w nim analizy statystyczne wskazywały jasno i wyraźnie gdzie rośnie zadłużenie publiczne i jak to się ma do wzrostu gospodarczego. Okazało się jednak, że alarmujące wnioski wyciągnięto na podstawie błędnej formuły. A Excel "trochę w tym pomógł".

Artykuł „Growth in a Time of Debt” (z ang. „Wzrost w czasach zadłużenia”). Carmen Reinhart i Kennetha Rogoffa został opublikowany w roku 2010. Szybko stał się jednym z najszybciej cytowanych źródeł wyliczeń. Wyliczeń kontrowersyjnych, bo łączących wysoki poziom zadłużenia narodowego z niskim wzrostem gospodarczym.

Wielu polityków wykorzystywało dane z artykułu jako argumenty w dyskusji. Jednocześnie inni ekonomiści tłumaczyli, że jest odwrotnie, niż stwierdzają autorzy artykułu. To nie wysoki dług powoduje niski wzrost. To niski wzrost powoduje wysoki dług publiczny.

Sprawę postanowili wyjaśnić naukowcy z University of Massachusetts. Thomas Herndon, Michael Ash i Robert Pollin spróbowali odtworzyć wyliczenia dziennikarzy. Ale nie mogli. Poprosili więc o oryginalny plik Excela, bo wyliczenia nie chciały do siebie pasować.

Okazało się, że Reinhart i Rogoff mieli pecha. Ich arkusz kalkulacyjny zawierał błąd. Użyta formuła miała obliczyć średnią wartość z dwudziestu krajów w wierszach 30-49 (zdjęcie powyżej). W praktyce jednak arkusz policzył wartości piętnastu krajów, od 30 do 44. Zamiast AVERAGE(L30:L49)zastosowano AVERAGE(L30:L44)

Dziennikarze dokonali też innych niezrozumiałych manipulacji danymi. Z jakichś powodów w odniesieniu do niektórych krajów wykluczono dane z okresu tuż po drugiej wojnie światowej.

Koniec końców badacze sprawdzający arkusz dziennikarzy doszli do zupełnie innych wyników jeśli chodzi o stosunek wzrostu gospodarczego do zadłużenia narodowego. Nowe dane wyniki nie były tak alarmujące. W wielu przypadkach okazało się, że wzrost gospodarczy można jednak wykazać. I zamiast alarmującej pozycji „-0,1” dla niektórych krajów powinno pojawić się „+2,2%”.

Oczywiście Excel nie jest w przypadku tej historii „głównym oskarżonym”. Okazuje się jednak, że formuły bywają zdradliwe. Nadają się do skomplikowanych obliczeń jednak nie radzą sobie najlepiej z niektórymi zastosowaniami takimi jak statystyka. I sprawiają, że bezgranicznie im wierzymy, uczymy się "mechanicznie ufać Excelowi".

Cała sprawa jest też dowodem na to, jak era cyfrowych mediów łatwo powiela błędy. Raz opublikowany artykuł stał się źródłem wielu dyskusji i analiz. Po trzech latach okazało się, że opartych na znacząco błędnych danych.

Podobna sytuacja wydarzyła się w banku JPMorgan kiedy to bezmyślne kopiowanie formuł i wartości pomiędzy arkuszami doprowadziło do gigantycznego bałaganu i strat finansowych.

 

[ za arstechnica.com ]

Brak zdjęciaZdjęcie Microsoft Excel 2010 32-bit/x64 English DVD (065-06962)Zdjęcie MICROSOFT Excel Win32 English Lic/SA Pack OLP NL AE (065-03409)
Microsoft Excel 2013 PL PKC...Microsoft Excel 2010 32-bit...MICROSOFT Excel Win32 Engli...
Sprawdź ceny »Sprawdź ceny »Sprawdź ceny »
Komentarze (55)
Zaloguj się
  • zielony13

    Oceniono 136 razy 136

    Panie Robercie co za bzdury Pan wypisujesz!:

    "Cała sprawa jest też dowodem na to, jak era cyfrowych mediów łatwo powiela błędy."

    To zdanie powinno brzmieć:

    "Cała sprawa jest też dowodem na to, że w Mediach i nie tylko pracuje coraz więcej idiotów!"
    nie wspominając już o całej reszcie, która bierze wszystko co przeczyta za pewnik bez potwierdzania danych! Nie mówiąc już o samodzielnym myśleniu!

    Wniosek to nie excel czy jakieś inne narzędzie jest czemuś winne, a po prostu ludzkie lenistwo i głupota! Niestety :(

  • Gość: Elle meer

    Oceniono 78 razy 74

    „Nadają się do skomplikowanych obliczeń jednak nie radzą sobie najlepiej z niektórymi zastosowaniami takimi jak statystka.”

    Ze „statystką” żaden program sobie nie poradzi, dopóki pan redaktor zamiast ufać ślepo korektorowi pisowni nie przeczyta na spokojnie tego co przed chwilą sam napisał.

  • gandalph

    Oceniono 63 razy 61

    Winowajcą nie jest ani Excel (narzędzie jak każde inne), ani statystyka (wszystko zależy od tego, czym się ją "nakarmi" - g...o na wejściu, g...o na wyjściu). Winna jest tylko i wyłącznie ludzka głupota.

  • Oceniono 43 razy 43

    Reinhart i Rogoff to nie "dziennikarze", jak napisano w artykule, ale naukowcy-ekonomiści.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX