Jak powstawał iPhone. Wspomnienie dwa lata po śmierci Steve'a Jobsa

W sobotę minęły dwa lata od śmierci Steve'a Jobsa, niezrównanego szefa Apple. New York Times opublikował materiał Freda Vogelsteina opowiadający o powstaniu iPhone'a z perspektywy tych, którzy go tworzyli. Dla wielu dwa i pół roku pracy nad pierwszym smarfonem Apple było ponad siły.

Fred Vogelstein, dziennikarz magazynu Wired, opublikował wspomnienia specjalistów Apple, dotyczące powstawania iPhone'a. Historia narodzin smartfona, który odmienił rynek pełna jest dramatycznych momentów.

***

8 stycznia 2007 roku Andy Grignon, starszy inżynier w Apple zmierzał na konferencję Macworld do centrum konferencyjnego Moscone w San Francisco. Miał obserwować swojego szefa Steve'a Jobsa podczas prezentacji tego, o co klienci błagali od lat: telefonu. Zwolennicy urządzeń z Cupertino mieli narzekać, że wciąż muszą nosić w kieszeni dwa urządzenia: iPoda i komórkę.

Strach, stres i ciągłe błędy w oprogramowaniu

Dwa i pół roku wcześniej Jobs postanowił w końcu spełnić życzenia swoich klientów i wybrał Grignona do zespołu, który ten sen zrealizuje.

Grignon zamiast ekscytacji czuł strach. Większość prezentacji w Dolinie Krzemowej była nagrywana i montowana. Jobs uwielbiał jednak występować na żywo. To budowało jego legendę ale też wpędzało w bezsenność ludzi działających za kulisami, takich jak Grignon.

Był on starszym inżynierem odpowiedzialnym za moduły radiowe iPhone'a. To one odpowiadają za kluczowe funkcje i sprawiają, że iPhone pozwala zarówno na prowadzenie rozmów, jak i łączenie się z internetem. Praca nad tym zajmowała Grignonowi często siedem dni w tygodniu.

iPhone - projekt ściśle tajny

Inżynier był też członkiem ekipy przygotowującej Jobsa do pierwszej prezentacji. Jobs przez niemal tydzień poprzedzający to zdarzenie nieustannie ćwiczył. A iPhone wciąż rozłączał się podczas rozmów, gubił zasięg lub bez powodu się wyłączał.

Najfajniejszą sprawą przy pracy nad prezentacją było poczucie bycia kimś wyjątkowym. Jobs osobiście wybrał zaufanych pracowników, którzy mieli dostęp zarówno do sceny, na której miała odbyć się prezentacja jak i laboratorium wybudowanego za nią. Grignon wiedział, że wraz ze swoimi kolegami odpowiada za techniczny sukces prezentacji. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak Jobs powie, że to jego wina.

Przygotowania były tajne. Apple w zasadzie zajął Moscone Centre, ustawił wszędzie ochroniarzy i wpuszczał do ?serca akcji? jedynie osoby z identyfikatorem "podpisanym" przez Jobsa, który miał obsesję na punkcie przecieków.

Grignon wiedział, że iPhone nie jest po prostu kolejnym produktem. Miał odmienić branżę, sposób w jaki korzystamy z telefonu. Nie spodziewał się pewnie, że kilka lat później sprzedaż iPhone'ów i iPadów wyniesie 200 milionów sztuk rocznie i uczyni Apple największym dostawcą ?komputerów PC? na świecie. Nie spodziewał się też, że iPhone stworzy nowy rynek aplikacji mobilnych warty - licząc od jego powstania w 2008 r. - dziesięć miliardów dolarów.

Urządzenie, które zmieniło rynek mobilny

Tak naprawdę jednak iPhone doprowadził do zmian nie tylko w aspekcie ekonomicznym. Nie można zapominać o zmianach jakie zaszły w interakcji człowieka z maszyną. To odmieniło sposób, w jaki korzystamy z telefonu, radia, kamery, telewizji, komputera... Smartfony są tym wszystkim i  mieszczą się w kieszeni.

Apple nie stoi już jednak na czele rewolucji, którą w dużej mierzy wymyślił. Jest oblężoną twierdzą. Z piedestału zrzucił go Google. Proporcje dziś są jasne: smartfony opanowane są w 80% przez produkty z Androidem, tablety - w 60%.

A fani Apple nie wiedzą dokąd zmierza ich firma. Kiedy Jobs zmarł w październiku 2011 świat zastanawiał się nie nad tym, czy Tim Cook godnie go zastąpi, ale czy w ogóle ktokolwiek mógłby to zrobić.

Jobs podjął olbrzymie ryzyko decydując się na wypuszczenie iPhone'a na rynek. Styczniowa prezentacja z 2007 roku odbyła się w zasadzie przy użyciu prototypu, który ledwie działał. Smartfon nie miał trafić do sprzedaży jeszcze pół roku, a lista spraw ?do naprawienia? wydłużała się. Nie było nawet linii produkcyjnej, pierwsza setka iPhone'ów była pełna egzemplarzy różniących się od siebie sposobem wykonania. W wielu z nich obudowa nie pasowała do ekranu, a oprogramowanie sprawiało same problemy.

iPhone potrafił odtworzyć tylko część utworu lub pliku wideo. Odtworzenie całości bez zawieszenia się było niemożliwe. Jeśli najpierw wysłałeś e-maila, a potem zacząłeś surfować w Sieci, wszystko było w porządku. Kiedy zamieniłeś kolejność tych czynności - już nie.

Prezentacja pierwszego iPhone'a - cud, że się udała

Prezentacja iPhone'a poprzedzona była wieloma przygotowaniami. Jobs zażyczył sobie iPhone'ów na scenie podłączonych do wielkiego ekranu. Większość firm po prostu filmuje prezentowane urządzenie i wyświetla obraz na telebimie. Dla Jobsa to było nie do zaakceptowania. Publiczność widziałaby wtedy jego palec zasłaniający ekran iPhone'a.

Inżynierowie firmy spędzili więc tygodnie nad umieszczeniem specjalnego układu i kabli z tyłu każdego z iPhone'ów. Podłączone do projektora wyświetlały to, co robi Jobs. Kiedy dotykał ikonki kalendarza, jego palec nie pojawiał się na ekranie. Efekt był magiczny. Publiczność poczuła się tak, jakby trzymała iPhone'a w dłoniach, jakby mogła go mieć.

Moduły radiowe w prezentacyjnych iPhone'ach były tak niestabilne, że Grignon podłączył je do zewnętrznych anten, by sygnał miał do pokonania mniejszy dystans. Poza tym musiano ukryć połączenie przed publicznością - wśród 5000 widzów mógłby się przecież znaleźć geniusz, który pokonałby zabezpieczenia WiFi. Proste ukrycie nazwy hosta mogłoby nie zadziałać. Apple zdecydowało więc, że podczas prezentacji będzie używać japońskiego modułu AirPort. Działającego na innych częstotliwościach.

Zespół Grignona zmodyfikował nawet kod odpowiadający za wyświetlanie siły sygnału. Za zgodą Jobsa zawsze pokazywał on ?pełen zasięg?.

Smartfon Apple, który trafił na prezentację miał też inne wady. Ciągle brakowało mu pamięci, a kiedy tylko się przepełniała urządzenie się restartowało. Jak to rozwiązano? Telefonów było wiele. Każdy gotowy do zaprezentowania konkretnej funkcji. Kiedy akurat brakowało mu pamięci dostawał informacje, że musi zamienić telefony. Prezentacja odbywała się z użyciem kolejnej maszyny, pierwsza się restartowała.

Grignon martwił się jednak o to, że słabych ogniw jest zbyt wiele. Obawiał się, że nawet jeśli nic nie wydarzy się podczas poszczególnych prezentacji coś na pewno pójdzie nie tak w ?wielkim finale?. Jobs planował prezentację najważniejszych funkcji iPhone'a uruchamianych jedna po drugiej. Na tym samym telefonie. Chciał odtwarzać muzykę, dzwonić, włączać tryb połączenia oczekującego i wykonywać kolejny telefon, przeszukiwać e-maile, zdjęcia, internet i wrócić do muzyki.

Mieliśmy tylko 128 MB pamięci w tych telefonach. To ekwiwalent dwóch tuzinów dużych zdjęć cyfrowych. A ponieważ wciąż nie ukończyliśmy pracy większość naszych aplikacji była po prostu spuchnięta.

- wyznał po latach Grigon -

Szef Apple'a prezentuje jak na zintegrowanej z telefonem przeglądarce wygląda strona New York Times'a (Fot. PAUL SAKUMA AP)

Jobs rzadko dopuszczał do takich sytuacji. Zazwyczaj wiedział jak mocno może naciskać na swoją załogę by wykonała dla niego niemożliwe. Ale zawsze miał plan B.

Projekt iPhone'a tak bardzo zajął Apple, że nie było czasu na awaryjne scenariusze. W Cupertino wahano się tylko na samym początku. Projektem zaprezentowanym na Macworld miał być iPhone albo AppleTv, czyli iTunes włożony do telewizora.

Gdyby Jobs wystąpił na tej konferencji tylko z AppleTV świat spytałby: co to u diaska było?

- stwierdził Grignon.

Okres pracy nad iPhonem był dla niego dramatyczny. Przytył dwadzieścia pięć kilogramów, stres odbijał się na jego małżeństwie.

Apple zbudował co najmniej 3 prototypy iPhone'a

Na samym początku Jobs nie był przekonany do tworzenia iPhone'a. Urządzenie było tematem rozmów od prezentacji iPoda w 2001 roku. Co innego jednak wpaść na jakiś pomysł, a co innego wcielić go w życie. Już na etapie analiz było pewne, że budowanie smartfona będzie ?misją samobójczą?. Układy działające w ówczesnych telefonach były po prostu zbyt wolne.

Prace nad iPhonem były próbą dla wielu pracowników Apple. Firma zbudowała trzy różne wersje telefonu. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że było ich sześć - każda działająca w oparciu o inny hardware i software.

Jeden z członków załogi odszedł z firmy kiedy tylko telefon trafił na sklepowe półki. Był wypalony.

?To było jak pierwsza wyprawa na Księżyc? - stwierdził Tony Fadell jeden z menedżerów odpowiedzialnych za powstanie iPhone'a.

Jobs chciał, by iPhone działał na zmodyfikowanej wersji OS X (systemu z komputerów Apple). Ale nikt nie próbował nawet zmieścić gigantycznego programu jakim jest OS w telefonie. Miliony linii kodu musiałyby zostać napisane na nowo, a technicy musieliby... symulować odpowiednie układy. Przed 2006 po prostu nie istniały.

Sporym wyzwaniem był też ekran dotykowy. Sterowanie za pomocą palca czy innego obiektu zamykającego obwód było znane już w latach 60. Funkcja ?multitouch? raczkowała, ale jeśli iPhone miał się stać działającym produktem wszystko trzeba było zamknąć w niezwykle małej przestrzeni. I opracować specjalne oprogramowanie, które zrozumie że podwójne uderzenie w ekran oznacza ?powiększ?. Ostatecznie prace nad ekranem dotykowym zajęły firmie kilka lat.

Apple wydał 150 milionów dolarów na różnego rodzaju laboratoria. Budowano w nich modele ludzkich dłoni, tworzono sztuczne ludzkie głowy z substancją przypominającą gęstością ludzki mózg. Testowano różne anteny i ich potencjalny wpływ na zdrowie, otoczenie. W końcu w Cupertino zdali sobie sprawę z tego, że tak naprawdę wiedzą niewiele. W 2005 roku doszli do ściany - dalsze próby zmieszczenia OS X w telefonie wydawały się kompletnie bezcelowe.

"A dlaczego nie możemy tu zrobić małej szczelinki na fale radiowe?"

Rok później prototyp działający w oparciu o system stacjonarny powstał. Wykonany ze szlifowanego aluminium. Zarówno Jobs jak i Johnathan Ive, odpowiedzialny w Apple za projektowanie wyglądu urządzeń, byli ze swego dzieła bardzo dumni. Nie byli jednak ekspertami od fal radiowych, nie zdawali sobie sprawy z tego, że stworzyli piękną cegłę. Fale radiowe niezbyt dobrze przemieszczają się poprzez metal. Rubén Caballero, ekspert od anten musiał zaprowadzić obu do specjalnego pokoju i pokazać im, że to nie będzie działać.

?A to nie było łatwe. Większość projektantów to artyści. Dlatego zadawali pytania w stylu?a dlaczego nie możemy zrobić tu małej szczelinki na fale radiowe". I trzeba im było tłumaczyć, że tak się po prostu nie da?

- wspomina Phil Kearney, inżynier, który opuścił Apple w 2008 r.

Tworzenie iPhone'a okazało się dla firmy czarną dziurą. Powoli wysysała energię z całego zespołu inżynierów angażując ich do przeróżnych prac. Inne projekty na tym cierpiały. Jeśli Apple ostatecznie nie zaprezentowałby iPhone'a,  oznaczałoby to olbrzymią stratę czasu i pieniędzy. I kompletny brak możliwości zaprezentowania światu czegoś innowacyjnego.

Tymczasem główni inżynierowie odpowiedzialni za cały projekt nie wytrzymali napięcia. Opuścili Apple.

Obsesja Jobsa nie gasła. Setki osób zaangażowanych w projekt poświęcało mu 80 godzin tygodniowo. Stresu nie można było jednak rozładować poprzez rozmowę z żoną lub przyjacielem. Jeśli w Apple dowiedzieliby się, że w jakimś barze wspomniałeś o iPhonie mógłbyś po prostu wylecieć. Pracownikom podsuwano różne dokumenty obligujące ich do całkowitego milczenia. Jobs nie godził się, by do prac nad iPhonem wynajmowano kogokolwiek z zewnątrz. Wszyscy musieli być pracownikami firmy.

?Brałem więc ich do swojego biura i tłumaczyłem: jesteś supergwiazdą w tym co robisz. Mam dla ciebie inny projekt do rozważenia. Ale nie mogę ci powiedzieć o co chodzi. Mogę tylko powiedzieć, że będziesz musiał nam poświęcić noce i weekendy i będziesz musiał pracować ciężej niż kiedykolwiek w życiu.?

- powiedział Scott Forstall, szef działu iOS.

Apple musiał też ukryć istnienie iPhone'a przed swoimi dostawcami. Producenci układów Bluetooth czy WiFi myśleli, że chipy trafią do iPoda. Dostawali sfałszowane schematy.

Obsesja Jobsa by zachować dyskrecję odbijała się też na ego niektórych pracowników. Jeśli docierali w jakieś miejsce i nie wpuszczano ich tam wiedzieli, że nie zostali zaangażowani do prac nad czymś ważnym. Nie byli najlepsi. To frustrowało.

Nawet osoby, które dopuszczono do projektu nie mogły za bardzo ze sobą rozmawiać. Specjaliści od elektroniki nie mogli kontaktować się z osobami odpowiedzialnymi za oprogramowanie. Kiedy musieli coś przetestować używali symulatorów.

Piętro na którym Jonathan Ive pracował nad prototypem iPhone'a było strzeżone przez ochroniarzy. Ludzie bali się nawet zaglądać do pomieszczeń, które zajmował.

Dzień, na który Jobs czekał 2,5 roku

9 stycznia 2007 roku Steve Jobs rozpoczął prezentację iPhone'a. Zaczął od słów:

?To dzień na który czekałem przez ostatnie dwa i pół roku?.

Później wyjaśnił zgromadzonym dlaczego nienawidzą swoich komórek. I podał im na tacy rozwiązanie - iPhone'a.

Kiedy Grignon i inni pracownicy Apple nerwowo ściskali oparcia foteli Jobs wyświetlił jakiś film, odtworzył piosenkę, zadzwonił. Wysłał SMS, e-maila, pokazał jak łatwo działa piękny dotykowy ekran. Przewinął całe mnóstwo zdjęć i pokazał jak rozsuwając dwa palce łatwo je powiększyć. Przejrzał stronę New York Timesa i Amazona, udowodnił, że jego nowa zabawka jest równie dobra jak komputer. Odnalazł na mapach Google kawiarnię Starbucks i zadzwonił do niej ze sceny.

Kiedy wszystko dobiegło końca Grindon nie poczuł ulgi. Był pijany. Przyniósł ze sobą butelkę whiskey, którą skutecznie ukoił nerwy.

?I siedzieliśmy tak w piątym rzędzie popijając szkocką po każdym udanym segmencie prezentacji.?

Resztę tamtego dnia Grignon spędził z przyjaciółmi na kompletnym pijaństwie. Miał jednak co świętować.

9 stycznia 2007 roku pisaliśmy:

"Nowe urządzenie może się pochwalić tradycyjną dla Apple'a elegancją. Ma niecałe 12 milimetrów grubości - niewiele jak na telefon. Niezwykły dla nowego telefonu Apple'a jest też fakt, że nie ma on przycisków. Zastępuje je ekran dotykowy o przekątnej 3,5 cala działający w technologii "multi-touch", opatentowanej przez Apple. Oprogramowanie pozwala na sterowanie urządzeniem palcami."

"Czy Apple sprzeda telefon bez klawiatury?" - pytaliśmy w tytule. Byliśmy zaciekawieni, zauroczeni, sceptyczni. Dziś, po niemal siedmiu latach rynek wymyślony przez Apple wygląda zupełnie inaczej.

Poniżej prezentacja, która była uwieńczeniem dwóch i pół roku pracy bohaterów tego tekstu. W pewnym momencie Jobs mówi:

"Oto lista zapisanych kontaktów. Jak ją przewijam? Spójrzcie!"

Szef Apple robi coś, co dzisiaj wydaje się całkowicie naturalne - przewija zawartość ekranu przesuwając po nim palcem. Dziś trudno uwierzyć, że ta prosta czynność była możliwa dzięki poświęceniu setek inżynierów i programistów. Apple.

Steve Jobs zmarł na raka trzustki 5 października 2011 r.

[ za nytimes.com ]

Więcej o:
Komentarze (85)
Jak powstawał iPhone. Wspomnienie dwa lata po śmierci Steve'a Jobsa
Zaloguj się
  • dragon52

    Oceniono 50 razy -22

    Steve Jobs, wielki innowator sprawił że świat stał się mniejszy i chwała mu za to :)

  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 32 razy -14

    Pomyślałem sobie: a, sprawdzę.

    Oryginał:
    „No one got in without having his or her ID electronically checked and compared with a master list that Jobs had personally approved.”

    TłumOczenie:
    „ Apple w zasadzie zajął Moscone Centre, ustawił wszędzie ochroniarzy i wpuszczał do „serca akcji” jedynie osoby z identyfikatorem podpisanym przez Jobsa’

    I już jasne, że trzeba jednak pozostać przy oryginalnym, cudzym artykule...

  • coco1000

    Oceniono 48 razy -10

    Pamiętam dzień, w którym zmarł Jobs, pamiętam, że było mi zwyczajnie przykro. Niezwykle charyzmatyczny czlowiek, wizjoner. iPhona nie mam, ale od lat pracuję na komputerach appla i już nie wyobrażam sobie pracy na innych.

  • sselrats

    Oceniono 13 razy -5

    No i co? Polecial Apple na ksiezyc? Nie. Za ciency w uszach.

  • trombozuh

    Oceniono 5 razy -3

    Ten "wizjoner" robił to samo, co robili tacy cwaniacy jak on od tysięcy lat. Sprzedawał ciemniakom błyskotki, świecidełka i kolorowe szkiełka każąc sobie za to płacić złotem, srebrem i kością słoniową. Niestety, chciwość i żądza kasy wyżarła mu trzustkę i mózg. Jobs był żałosnym dupkiem, a nie żadnym genialnym wizjonerem.

  • dddupa

    Oceniono 2 razy -2

    I znów posrany redaktor z wyborczej odwołuje się do Świętego Jobsa.... ach, jaki on genialny, ach jaki wspaniały, wynieśmy go na ołtarze! Przecież wynalazł telefon komórkowy... ups, a nie, to nie on. Przecież wynalazł komputer! Ups... to też nie on... ale i tak zróbmy go świętym bo w Ameryce go zrobili i można stamtąd tyle fajnych tekstów przedrukować sobie do Gazety. Dla mnie to był zwykły cwaniaczek i specjalista od PR, świnia jakich mało (za wykorzystywanie pracy biedoty w Azji), nic nie wynalazł poza durnym tabletem... czyli urządzeniem do niczego dla debili, którzy kupią wszystko co im się powie (czymś co jest gorsze od laptopa i mniej poręczne od smartfona, nie mające innych funkcji, świetnie to rozwiązanie obrazują ci robiący tabletami zdjęcia śmieszni kretyni).

  • peterjk

    Oceniono 16 razy -2

    Iphone zmienil wasze zycie, czy tego chcecie czy nie. Trzymajac w tej chwilli jakikolwiek smartfon czy tablet musicie miec swiadomosc tego, ze sa to bardziej lub mniej udane kopie urzadzen Apple. W kazdym normalnym kraju IPhone dostajesz za darmo z dwuletnia umowa, w Polsce wciskaja wam smieszne Lumie i Samsungi dlatego wasza frustracja rosnie. Widac to po tych wpisach na forum, niestety. Pisze to jako ktos kto uzywa Apple od lat i nie wyobraza sobie w tej chwili niczego innego. Milego poniedzialku.

  • alebyk

    0

    Oczywiście bajeczki do łykania przez zaczadziałych zwolenników Apple. iPhone`a wymyślili marketingowcy...Sony Ericssona modelami P800 i P900 które były prawdziwą reowlucją w tym biznesie. Za P900 dałem 10 lat temu 2400 bodajże. Jak potem pokazałem w Niemczech znajomym że mogę siedząc obok kierowcy wysyłać przelewy bankowe to im koparka opadła.Niestety, ulepszanie dobrego przyniosło powrót do klawiatury wnastępnym modelu i zabawa na kilka lat stanęła. Ale talent Jobsa to było rozumienie trendów i zapotrzebowania klienteli i szybko podjął temat. Takie były początki.

  • mitja74

    0

    kurcze...lza sie w oku kreci i kreci i kreci i kreci....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX