Winamp przechodzi do historii. Mógł być jak iTunes

Po piętnastu latach jeden z najbardziej kultowych programów do odtwarzania MP3 przechodzi do historii. Gdyby nie kilka złych decyzji to właśnie jego używałby świat zamiast iTunesa.

Najnowsza wersja programu Winamp, znanego chyba wszystkim odtwarzacza plików muzycznych, będzie ostatnią, która się ukaże. Po 20 grudnia tego roku strona winamp.com zamilknie, nie będzie można skorzystać z usług, które oferuje ani pobrać samego programu.

Winamp pojawił się w 1997 roku za sprawą Justina Frankela i jego firmy Nullsoft, która pierwszy odtwarzacz plików MP3 stworzyła na system DOS. Nazywał się... DOSAmp. W 1999 roku za 80 mln dol. spółka została przejęta przez amerykańskiego giganta AOL. Nic w tym dziwnego - odtwarzacz muzyki zdobył gigantyczną popularność.

Dlaczego? Bo świat oszalał na punkcie MP3. Zakazany owoc w postaci pliku zdobytego przy pomocy internetu smakował najlepiej właśnie dzięki temu odtwarzaczowi. Czego świat miał używać do słuchania muzyki, kiedy ok. roku 2000 wybuchła epidemia peer-2-peer zapoczątkowana przez Kazaa czy Napstera? Windows Media Playera?

Przecież on był niewygodny a Winamp miał w sobie wszystko, czego chce ?sieciowy meloman?: łatwość obsługi dużych bibliotek plików, olbrzymie możliwości dostosowania interfejsu i pokaźną ilość wtyczek.

Zanim jednak do tego doszło Winamp składał się w zasadzie z jednego prostego okna pozbawionego interfejsu graficznego. Dopiero od wersji 0,9 mogliśmy zobaczyć ?skórkę?, dzięki której program odróżniał się od reszty. Z lewej strony cyfrowe okno wyświetlające czas trwania utworu, po prawej pasek z nazwą pliku, suwak głośności, pod spodem menu sterowania: pauza, stop, etc. Klasyka, ktoś ją jednak musiał wymyślić. Możliwość zmiany wyglądu programu i instalowania dodatków pojawiła się w wersji 1.6, Wtedy też sieć zalały ?skórki? do Winampa tworzone przez domorosłych grafików.

 

WinampFot. Winamp/Internet

Winamp rozwijał się i odnotowywał miliony pobrań (w serwisie download.cnet.com licznik przekroczył dziś 15 mln). W wersji 2.0 wprowadzono zaawansowaną wizualizację muzyki. Ekran wypełniały kolorowe smugi poruszające się zgodnie z rytmem narzucanym przez plik.

Wersja 3.0 okazała się niewypałem - kod napisano od nowa, przeprojektowano interfejs, wyrzucono wiele opcji. Wierni klienci zareagowali buntem - instalowali poprzednie wersje odtwarzacza. ?Wojna? skończyła się kompromisem - cechy wersji 2 i 3 połączono i tak narodził się Winamp 5. A w dziesięć lat po debiucie pojawiła się w specjalna wersja wielojęzyczna 5.5.

W końcu w roku 2010 Winampa można było pobrać na Androida. W tym samym okresie z pracy nad kodem wycofał się jeden z jego głównych twórców - Justin Frankel. Liczna konkurencja, coraz popularniejsza muzyczna chmura i kilka nietrafionych decyzji związanych z rozwojem programu sprawiły, że tracił zwolenników.

Być może ostatecznie do jego klęski przyczynił się AOL, który zaniedbał swój produkt. Jakby nie miał na niego pomysłu - firmowy blog nie był aktualizowany od roku, zabrakło energii.

Winamp był od początku ?źle traktowany? przez nowego właściciela. Rob Lord, pierwszy pracownik Nullsoft i pierwszy szef projektu Winamp powiedział w wywiadzie udzielonemu portalowi ArsTechnica:

?Jedynym powodem dla którego Winamp nie jest dziś w miejscu, w którym znajduje się iTunes jest kilka lat złego zarządzania, które AOL rozpoczął tuż po przejęciu?.

Oczywiście nie jest to do końca prawda - dla wielu osób, w tym dla piszącego te słowa, Winamp był po prostu... brzydki, nieco tandetny. Ale nie mówmy źle o oprogramowaniu, które odchodzi w zapomnienie.

AOL mógł ?sam wymyślić? swojego iTunesa, ale z kierownikami wytwórni muzycznych negocjował ktoś inny - Steve Jobs, szef Apple. To on przekonał branżę, że sens ma sprzedawanie utworów, nie albumów. Bez wątpienia Winamp przetarł szlak takiemu myśleniu. Można by przecież powiedzieć, że wszystkie współczesne muzyczne chmury to Winamp podpięty do internetu. Nie jest dziś postrzegany jak Spotify czy Deezer, po prostu przechodzi do historii jako "tylko" odtwarzacz.

Zatem żegnaj, Winampie.

Więcej o:
Komentarze (65)
Winamp przechodzi do historii. Mógł być jak iTunes
Zaloguj się
  • kesik001

    Oceniono 125 razy 111

    Program z mojej młodości.
    Szkoda...;-(

  • Janusz Nti

    0

    iTunesa? Przecież tego badziewia nie daje się używać. Winamp miażdży go pod każdym względem, od wydajności pracy aż po interface zależny od wyboranej przez użytkownika skórki.
    iTunes to badziewie dla ilamerów.

  • jacek-jacenty

    Oceniono 1 raz 1

    Korzystam z wersji 5.5, bo swego czasu ostatniej wersji 2.9 (chyba) nie mogłem znaleźć.
    I tak zostało. Doskonale odtwarza mp3. Nie potrzebuję niczego innego.

  • unguided1989

    Oceniono 2 razy 2

    Od kilku lat najlepszy jak dla mnie jest AIMP :)

  • nf123

    Oceniono 3 razy 1

    a iSyf trzyma się dobrze dzięki rzeszom idiotów

  • ghaelis88

    Oceniono 2 razy 2

    Doprawdy caly swiat tak powszechnie do odtwarzania muzyki uzywa iTunes? No chyba nie... Nawet jako zrodlo muzyki iTunes nie jest juz jedyna opcja - patrz - streaming ze Spotify.

  • mleczar

    Oceniono 4 razy 2

    swiat uzywa itunes? taaaaa szkoda ze jeszcze wiecej ramu to nie lyknie przy starcie.

  • waldiwaldi

    0

    Mam nadzieję, że z rozpędu nie "skillują" Shoutcast'a :)

  • klm747

    Oceniono 2 razy 2

    kupa bredni pismaka Kędzierskiego...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX