Przyszłość która nadeszła - technologie z SF, których używamy już dziś

Fani filmów, seriali i książek fantastycznonaukowych mają powody do radości. Wszak żyją w świecie swoich ulubionych opowieści. Przynajmniej częściowo.

O tym czy naukowcy inspirują się Star Trekiem rozmawiałem kiedyś z Jackiem Błoniarzem-Łuczakiem z Laboratorium Fizycznego Dział Operacyjny w Centrum Nauki Kopernik. Na pytanie o to co było pierwsze: naukowa kura czy kulturowe jajo, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Intuicja podpowiada mi, że są to wzajemnie napędzające się obszary ludzkiej działalności, którą nazywamy kulturą. Tak, nauka jest częścią kultury, tak samo jak malarstwo, pisarstwo, komponowanie muzyki, teatr itd. Wszystkie te działania próbują zrozumieć otaczający nas świat i odpowiedzieć na pytanie o sens naszego istnienia, chcą wyzwolić człowieka z jego pierwotnych ograniczeń

- komentował Jacek Błoniarz-Łuczak.

Bez względu na pochodzenie pomysłów, szybkość ich przenoszenia do świata realnego i źródeł inspiracji, jedno jest pewne - dążymy do realizacji marzeń i często się nam to udaje.

W 2002 roku Tom Cruise machał rękoma przed ekranem rozpoznającym jego gesty, a dzisiaj robimy to samo skacząc na imprezach przed telewizorem z podłączoną konsolą do gier. Sam telewizor swoją droga też urósł, odchudził się i stał się płaski. Dzisiaj odbiorniki LCD, plazmy i OLED o płaskich, szerokich ekranach na nikim nie robią wrażenia. Mamy je w domach od la, z roku na rok są coraz chudsze, większe i tańsze. Jednak nie tak dawno temu, na początku lat dziewięćdziesiątych, ogromny ekran na pół ściany było można spotkać tylko w laboratoriach i na pokładzie okrętu międzygwiezdnego Enterprise z serialu Star Trek: Następne pokolenie. Zresztą podobnie jak tablety, którymi odbiorca masowy zainteresował się w 2010 roku po premierze iPada, ale dużo wcześniej cieszył nimi oko na srebrnym i szklanym ekranie.

Star Trek TNGFot. YouTube

Łatwo przegapić takie przełomowe momenty i szybko przejść nad nimi do porządku dziennego. Co roku producenci zarzucają nas dziesiątkami nowinek technologicznych, ciągle słyszymy o rewolucjach, non stop pojawia się coś szybszego, lżejszego, wydajniejszego... Ot chociażby sprzęt noszony, który w ostatnim roku przeżył rozkwit. Smartwatche działające na baterii jedną dobę lub potwornie drogie okulary Google Glass, których możliwości nigdy nie przerosły naszych oczekiwań mogą wydawać się śmieszne, ale pomyślmy o nich w szerszych ramach czasowych. Nawet jeśli Google nie popisało się w kwestii sprzedaży i rozwoju swoich okularów, to mimo wszystko były one realnym spełnieniem (chociaż częściowo) marzenia o rzeczywistości rozszerzonej. Nawet jeśli smartwatche nie rzucają na kolana pod względem działania na akumulatorkach, to jeszcze całkiem niedawno mówienie do zegarka uważaliśmy wyłącznie za pomysł godny ekranu kinowego lub telewizyjnego.

Równie wariackie wydawały się marzenia o przeniesieniu do rzeczywistości wirtualnej, a dzisiaj jesteśmy to w stanie zrobić za pomocą urządzeń kosztujących kilkaset złotych. Ba! Nie potrzebujemy nawet tego. Wystarczy kartonowa konstrukcja złożona samodzielnie w domu i smartfon wyjęty z kieszeni. Po założeniu na głowę takiego ?ustrojstwa? własnej roboty nie wyglądamy być może jak Johnny Mnemonic, ale podobnie jak fikcyjny bohater możemy przenieść się do nierealnego świata. Za cenę odrobiny papieru i kilku soczewek.

Ostatnie lata były pełne takich przykładów.

- Firma Illumina stworzyła sekwencer DNA, który za cenę 1000 dolarów robi to samo, co zaledwie 12 lat temu kosztowało setki milionów.

- Nie mamy Trikoderów znanych ze Star Treka, ale czujniki analizujące na bieżąco stan naszego zdrowia spotykamy na każdym kroku. Są one już wielozadaniowe i coraz dokładniejsze. Najlepsze z nich potrafią kontrolować nasze tętno, ostrzegać przed możliwym udarem lub diagnozować stan zdrowia na podstawie analizy jednej kropli krwi.

- Pojawiają się pierwsze prototypy automatycznych samochodów, które nie będą już tylko same się parkowały (to działa już dzisiaj), ale jeździły bez naszej pomocy wszędzie tam gdzie im rozkażemy.

- Rodzą się plany zapewnienia globalnego dostępu do Internetu. Na przykład dzięki balonom unoszącym się stale nad naszymi głowami lub dronom zasilanym dzięki ogniwom słonecznym.

- W naszych domach mamy obraz 3D wysokiej jakości, bezprzewodową wymianę danych, sprzęt AGD, który informuje automatycznie o możliwej awarii i urządzenia, z którymi możemy rozmawiać (póki co prymitywnie, ale jednak).

- Pojawiają się pierwsze wygięte ekrany, czytniki z elektronicznym atramentem można kupić za grosze, obiektywy kamer są mniejsze niż paznokcie, a coś niedawno tak nowoczesnego jak cyfrowe aparaty fotograficzne dzisiaj zaczyna być przeżytkiem z powodu komórek. Których, nawiasem mówiąc, jest na świecie więcej niż ludzi.

- Powoli zaczynamy też żyć w świecie całkowicie po(d)łączonym. Internet wdarł się szturmem do naszych komputerów i komórek. Teraz znajduje również drogę do domów. Przy odrobinie samozaparcia (i pieniędzy) nasze cztery kąty mogą komunikować się z nami niczym jeden z członków rodziny. Czujniki wykryją na przykład wyciek z pralki i zanim jeszcze poinformują nas o tym mailem, połączą się z automatycznym zaworem, który odetnie dopływ wody. To nie jest projekt przyszłości. Taki system można zainstalować w domu już dzisiaj.

- Nawet drukarki 3D, do niedawna ciekawostki, przestały być ?nowinką na jeden sezon? zmieniając się w praktyczne urządzenia wykorzystywane w produkcji sprzętu elektronicznego, słodyczy, a nawet ubrań.

W roku 1957 przyszłość XXI wieku wyobrażano sobie przez pryzmat zdalnych zakupów za pomocą telewizora, nowoczesnych urządzeń AGD i wygodnego gotowania.

Rzeczywistość nie dogoniła wszystkich z tych marzeń, ale udało się nam ziścić dziesiątki innych. Przyszłość, o której marzyli nasi dziadkowie nadeszła w innej formie, ale nadeszła. Żyjemy w niej każdego dnia. Nawet jeśli czasem o tym zapominamy.

Szymon Adamus

Więcej o:
Komentarze (5)
Przyszłość która nadeszła - technologie z SF, których używamy już dziś
Zaloguj się
  • janjan101

    Oceniono 23 razy 11

    do adam3407
    Fanie, to są po polskiemu fani rodzaju żeńskiego,

  • adam3407

    Oceniono 26 razy 8

    "Fanie filmów, seriali i książek fantastyczno-naukowych mają powody do radości. "

    Pierwsze zdanie i mózg roz#bany.

  • calidris

    Oceniono 3 razy 1

    Więc pierwsze zdjęcie to Star Trek, ale kto to jest ten łysy gość na drugim?

  • waszznak

    Oceniono 12 razy 0

    To już nie jest nawet językowo i umysłowo poziom gimnazjum!
    Żenada!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX