W swoim garażu buduje sportowy samochód - "200 km/h to nie jest problem"

Łukasz Józefowicz
24.06.2015 14:46
A A A
Polak buduje mały, zwinny samochód sportowy w swoim garażu. Ma już jeżdżący prototyp i jest na ostatniej prostej projektu. Pojazd ma bez problemu szybko osiągać ponad 200 km/h, kłopotem okazało się jednak... wykończenie nadwozia.

Tomasz Ferdek buduje mały, zwinny samochód wyścigowy. Na cześć wrocławskiego osiedla Kosmonautów, na którym się wychowywał, nazwał go Kozmo. Pojazd już jeździ, choć w środku nadal brakuje wygód, a nadwozie to jedynie model, z którego z czasem będą odbite formy pod gotowe elementy. Docelowo Kozmo ma ważyć jedynie 650 kg i osiągać 100 km/h nawet w 4 sekundy.

Realizacja marzeń

Gdy Tomasz Ferdek miał 10 lat, w trakcie leczenia białaczki, spędzał czas szkicując projekty aut. Jak jesteśmy dziećmi każde z nas ma jakąś pasję, ale rzadko kiedy ją realizujemy po osiągnięciu dorosłości. Kozmo jest przykładem na to, jak marzenia mogą zostać przekute w rzeczywistość. Dziś z pomocą braci i grupy znajomych Tomasz tworzy własny samochód sportowy.

Twórca i jego maszynaFot. Tomasz Ferdek

Kozmo nie jest jedynym tak budowanym samochodem na świecie. Podobnych konstrukcji, nazywanych powszechnie "kit carami", jest wiele. Tego typu pojazdy są składane z gotowych części, niekiedy wymontowanych z markowych samochodów, i elementów zrobionych samodzielnie od zera.

Pomysł wykorzystania takich wielkoseryjnych elementów mechanicznych w zaprojektowanych od nowa sportowych samochodach nie jest nowy. Prekursorem tej koncepcji był w latach 50-tych sam Ferdynand Porsche, który wykorzystał gotowe elementy Volkswagena. Natomiast wykorzystywana do budowy Kozmo technologia konstrukcji podwozia szkieletowego i nadwozia z laminatu jest zaczerpnięta z bogatych doświadczeń brytyjskiego rynku samochodów sportowych, gdzie małe wytwórnie korzystają z podobnych rozwiązań od wielu dekad.

Co pod maską?

Ostatecznie Kozmo ma być małym, zwinnym i szybkim samochodem sportowym. Planowany jest silnik 1.4 Turbo (135 KM) podkręcony do 200-230 koni mechanicznych, który pozwoli rozpędzać się od zera do 100 km/h w przedziale od 4 do 6 sekund. Całość konstrukcji ma ważyć mniej niż 650 kg.

KozmoFot. Tomasz Ferdek

Jak na prawdziwego kit cara przystało, pierwszy Kozmo jest de facto prototypem, który będzie wzorem do produkcji kolejnych aut. Ostatecznie mają być dostępne dwie wersje: torowa i uliczna do jazdy na co dzień. Ta pierwsza będzie odciążona do granic możliwości z ascetycznym wnętrzem, ta druga natomiast będzie miała również elektryczne szyby, klimatyzację i system audio.

Tomasz Ferdek uważa, że gotowe Kozmo z podkręconym silnikiem 1.4 Turbo kosztowałoby poniżej 100 tysięcy złotych. Przewiduje jednak też wersję do samodzielnego montażu, bez silnika i części podzespołów, za około 30 tysięcy złotych. To są niemałe pieniądze, ale przystosowanie gotowego samochodu do sportu generuje często większe koszty, więc dla pasjonatów motoryzacji może to być atrakcyjna propozycja.

Kozmo na torzeFot. Tomasz Ferdek

Twórca Kozmo ma jeszcze jedno marzenie, gdy już uda mu się ukończyć prototyp - chciałby zorganizować puchar wyścigowy małych, polskich sportowych samochodów. Pasjonatów chętnych do wzięcia w nim udziału nie powinno zabraknąć.

Projekt dotychczas realizowany był wyłącznie z funduszy prywatnych, ale obecnie Tomasz Ferdek poszukuje sponsorów na platformie crowdfundingowej Indiegogo. Do końca zbiórki pozostał już mniej niż tydzień, więc jeśli chcecie się dorzucić powinniście się spieszyć.

Więcej zdjęć Kozmo znajdziecie w galerii TUTAJ >>>

Komentarze (45)
Zaloguj się
  • Oceniono 62 razy 50

    Całkiem sympatyczny pomysł, bez zapierdu i legendy, za to potencjalnie z sensem i perspektywami zamiany w jakoś nieduży, dochodowy biznes.

  • olsztyniak79

    Oceniono 43 razy 37

    Jest tylko jedno "ale". Od zeszłego roku absolutnie nie da się zarejestrować w Polsce samochodu samodzielnej konstrukcji. Żeby zarejestrować takie auto, trzeba uzyskać taką homologację, jak Volkswagen, czy inny Ford (np. próby zderzeniowe, absy, poduszki, filtry i katalizatory). Polskie władze znów jakoś debilnie uchwaliły przepisy (niby dostosowując je do przepisów europejskich). Bo np. w UK albo w Czechach da się zarejestrować.

  • polokokt

    Oceniono 16 razy 14

    Fajnie że są ludzie z takim zapałem i pomysłem. Dziwi mnie tylko, że autor poszedł w budowę nadwozia, które jest jak widać kosztowne (tym bardziej, że budżet mocno ograniczony). Wygląda ciężko... Ogólnie, skoro ma to być auto do weekendowych zabaw, to poszedłbym w jakiś mnimalizm w karoserii (są przecież świetne konstrukcje jak Caterham, KTM czy Ariel Atom, które ilością karoserii nie grzeszą) a skupił się na mechanice i estetyce wykonania całej reszty. Jak widać, zarówno w kraju jak i na świecie, są ludzie, którzy kupią świetny "funcar" składający się tylko z rur i silnika ale za to dający masę frajdy z jazdy.

  • alexcomp

    Oceniono 8 razy 4

    Oj Gazeto w sezonie ogórkowym to każdą bzdurę wydrukujecie. Niedawno był rower co osiągał 300 km/h, teraz samochód 200 km/h jutro będzie motolotnia osiągająca jednego macha. Chwała wszystkim, którzy mają jakieś hobby i marzenia ale nie warto pisać bzdur. Można w chwili obecnej kupić np grande punto abarth używane za ok 25 tys. i osiągać prędkości do 250 km/h z przyśpieszeniem do setki w 7,8 s. Wszystko to z silnika 1,4, fakt fabrycznie zmodyfikowany,ale ta modyfikacja obejmuje też luksusowy pakiet tuningowy. Panu od KOSMO życzę zaś sukcesów takich jak koenigsegg, bo jest na tej drodze tylko jeszcze bardzo daleko.

  • sselrats

    Oceniono 14 razy 4

    Polska ma dlugoletnie tradycje motoryzacyjne. Pierwsza FSO Syrena miala silnik od strazackiej motopompy.

  • cmok_wawelski

    Oceniono 9 razy 3

    Trzeba w życiu coś zrobić?
    Byl taki Polak, ktory w bloku wybudowal samolot i uciekl nim z PRL az do Jugoslawii.

    Cytat z Wikipedii
    'Kukułka – polski samolot amatorski konstrukcji Eugeniusza Pieniążka, który z powodu szykan władz, na samolocie tym 13 września 1971 nielegalnie opuścił terytorium Polski przez Słowację i Węgry do Suboticy w Jugosławii.

    Samolot powstawał od 1969 początkowo w mieszkaniu w bloku, później w hangarze aeroklubowym. Elementy niemieszczące się na klatce schodowej spuszczane były na linach z okna na pierwszym piętrze. Do jego konstrukcji użyto usterzenia i przerobionych płatów z szybowca Foka. Był to pierwszy samolot amatorski zarejestrowany w PRL 10 sierpnia 1971 ze znakami SP-PHN. Po ucieczce na Zachód, samolot skreślono z polskiego rejestru 29 lipca 1972. W 1992 samolot został zarejestrowany w Szwecji ze znakami SE-XKK. Od 1997 samolot znalazł się znowu w Polsce pod numerem SP-FKU. 13 września 2005 konstruktor przekazał samolot do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie[1].

    Na temat tej ucieczki powstał film Piotra Załuskiego i Tomasza Piotrowskiego pod tytułem 'Trzeba w życiu coś zrobić'

    Znam tez goscia, takze Polaka, mktory z motocykla Junak zrobil 3 kolowy ciagnik ogrodowy, ale to byla juz zupelnie inna historia...

  • dobry122

    Oceniono 1 raz 1

    Takich typów w Polsce może być więcej. Mamy potężne możliwości sam zanim miejsca gdzie myśli się o designie samochodowym od podstaw, na razie wygląda to amatorsko ale ma perspektywy.
    Znajdźcie na facebooku DOMIN Cars a sami zobaczycie.
    Rysują fajne fury i od czasu do czasu robią jakieś warsztaty z projektowania. Na razie dla frajdy ale kto wie, kto wie co będzie za parę lat.

  • komentatoroazjonalny

    Oceniono 5 razy 1

    Jedno jest pewne- ma silnik tam gdzie powinien!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX