Cztery dni plądrowali sejfy, ukradli 200 milionów funtów. Wpadli przez... skarpetki i zamiłowanie do pewnych filmów

W kwietniu tego roku świat obiegła wiadomość o najbardziej zuchwałej kradzieży w historii Londynu. Nieznani sprawcy wykorzystując Wielkanoc przez cztery dni okradali skrytki w dzielnicy jubilerskiej . Wpadli m.in. przez charakterystyczne skarpetki i wyjątkowe zainteresowanie pewnym rodzajem filmów...

Zobacz też: 8 lat "podsłuchiwali" maszyny do pisania...

 

Kiedy tuż po tegorocznej Wielkanocy londyńscy jubilerzy wrócili do pracy ogarnęło ich przerażenie. Stwierdzili bowiem, że kosztowności przekazane na przechowanie renomowanej firmie Hatton Garden Safe Deposit zniknęły. Padły łupem wyjątkowo bezczelnych złodziei, którzy, nieniepokojeni przez nikogo, przez kilka dni plądrowali skrytki depozytowe.

Śledczym trudno było oszacować wartość strat, według pierwotnych rachunków wynosiły 200 milionów funtów. Wielkanocna kradzież była więc największą w historii Anglii.

Tym bardziej trudno uwierzyć, że stała za nią... grupa "emerytowanych" złodziei. Wszyscy są od dawna w rękach policji - zatrzymano ich w maju. Ale w jaki sposób się to udało? Opisuje to brytyjski The Telegraph

Historia niczym z filmu

Przestępcy - John Collins, lat 74, Daniel Jones, lat 60, Terrence Perkins, lat 67, Brian Reader, lat 76 - swój skok planowali trzy lata spotykając się w pubie The Castle. Szczegóły swego planu omawiali zazwyczaj w piątki.

Kradzież przeprowadzono niczym w sensacyjnym filmie. W piątek 2 kwietnia ciężarówka z mężczyznami podjechała pod siedzibę firmy depozytowej w Hatton Garden. Złodzieje wypakowali narzędzia, metalowe części, dwa gigantyczne kosze na śmieci i ruszyli do akcji.

Do budynku wpuścił ich niezidentyfikowany jeszcze wspólnik o pseudonimie Basil. Mężczyźni korzystając z szybu windy dostali się do piwnicy, gdzie odcięli przewody alarmu. Następnie przedostali się przez metalowe drzwi i... uruchomili jeden z cichych alarmów. Niestety zarówno policja jak i właściciel depozytu zignorowali tę informację... Gdyby nie to sprawców kradzieży udało by się złapać na gorącym uczynku.

Do akcji wkroczył ciężki sprzęt. Rabusie za pomocą wiertnicy Hilti DD350 wykonali w ścianie półmetrowy otwór, przez który chcieli przedostać się do pomieszczenia ze skrytkami. Tu znów opuściło ich szczęście, bo tuż za zbrojonym betonem znajdowała się szafa depozytowa... przyśrubowana do ścian, sufitu i podłogi. Przestępcy nie mogli sobie poradzić ze sforsowaniem przeszkody przez co opuścili miejsce przestępstwa, by powrócić dwa dni później z nowym sprzętem.

Ostatecznie udało się przedostać do środka. Bandytom zabrakło jednak czasu i obrabowali jedynie część skrzynek depozytowych - gdyby nie te problemy straty londyńskich jubilerów byłyby znacznie większe.

Uważaj co nosisz i co oglądasz

W filmach rabunki  jak ten kończą się rozpłynięciem przestępców w powietrzu. W realnym świecie zawsze łatwo popełnić jakiś błąd. I tak było tym razem. Przestępcy pamiętali o tym, by ukraść dysk z zapisem z monitoringu, zapomnieli jednak, że w budynku są inne kamery. Jedna z nich sfilmowała mężczyzn - nie dało się ukryć, że ze względu na sposób poruszania się nie należą do młodzieniaszków.

Śledczy przeanalizowali też inne ślady. Sprawdzili kto oglądał na YouTube filmy prezentujące sposób działania wiertnic. Pozostaje niejasne, czy przestępcy zostali wytypowani na tej podstawie (co oznaczałoby, że Google przekazał policji dane), czy też potwierdziło to winę podejrzanych (bo policja po zidentyfikowaniu sprawców znalazła ślady oglądania takich filmów w historii wyszukiwania).

Kolejnym dowodem była analiza trasy, jaką pokonała ciężarówka przestępców. Ustalono ją, bo angielskie władze są w stanie rozpoznawać rejestracje samochodowe. Okazało się, że jeden z przestępców tuż przed napadem przebył podobną trasę za pomocą transportu miejskiego. Dowiedziono tego analizując zapisy z karty Oyster (angielska karta miejska). Prowadziła od domu Briana Readera, najstarszego ze złodziei, do... Hatton Garden. Nie pomogło, że karta należała do innego mężczyzny, Reader miał ją przy sobie w chwili zatrzymania. To tylko potwierdziło jego związek ze sprawą.

Jednym z koronnych dowodów były też... skarpetki uchwycone przez kamery monitoringu. Były na tyle charakterystyczne, że pozwoliły na zidentyfikowanie Readera.

Schwytanie sprawców ułatwił też fakt, że wszyscy byli znani policji z licznych przestępczych dokonań.

"Kryminalistyka dla opornych"

Mężczyźni wykazali się wyjątkową nieostrożnością, ponieważ po napadzie nie przestawali o nim... gadać. A tymczasem policja zarówno w samochodach jak i w pubie Castle założyła podsłuchy uzyskując tym samym ostateczny dowód udziału mężczyzn w przestępstwie.

 

Fot. za TelegraphFot. za Telegraph

 

Dziś czekają na wyrok. Niestety nie wszystkie kosztowności odzyskano. Nie jest do końca jasne ile kosztowności zrabowano podczas londyńskiego napadu. I chociaż emerytowani złodzieje wykazali się sprytem to ostatecznie im go zabrakło. Jak widać niezbyt dokładnie przeczytali podręcznik "Kryminalistyka dla opornych", który znaleziono u jednego z nich.

[ na podstawie The Telegraph, Zaufana Trzecia Strona ]

Więcej o:
Komentarze (44)
Cztery dni plądrowali sejfy, ukradli 200 milionów funtów. Wpadli przez... skarpetki i zamiłowanie do pewnych filmów
Zaloguj się
  • Expert 325

    Oceniono 185 razy 175

    emeryci mocno posunięci w latach, młodzi już się do gangsterki nie garną, wolą social

  • alpepe

    Oceniono 135 razy 133

    Za kilka lat będzie o tym hit z Clooneyem, Pittem, Deppem i innymi starymi gwiazdami.

  • jerzonek

    Oceniono 62 razy 54

    "Angielskie władze są w stanie rozpoznawać rejestracje samochodowe." No, to wyprzedzili resztę świata.

  • i.l

    Oceniono 48 razy 44

    A redaktor nie rozumie tego co pisze
    ,,Cztery dni plądrowali sejfy, ukradli 200 milionów funtów.''
    ,,Przestępcy nie mogli sobie poradzić ze sforsowaniem przeszkody przez co opuścili miejsce przestępstwa, by powrócić dwa dni później z nowym sprzętem.''
    4-2=2 Drobiazg, a robi różnicę.

  • citisus

    Oceniono 37 razy 25

    No i wyszlo szydło z worka - jesteśmy inwigilowani, śledzeni i podsłuchiwani na skalę znacznie większą niż to możemy sobie wyobrazić. W zasadzie to nie można kroku zrobić by tego nie zanotowano. Podsłuchiwani jesteśmy wszędzie, nawet u siebie w domu.

    I co ważniejsze śledzi się KAŻDEGO, nie tylko podejrzanych. A wszystkie dane są zapamiętywane na wieki wieków. I w każdej chwili mogą być użyte przeciwko tobie.

  • poszum

    Oceniono 25 razy 25

    Chcieli sobie dorobic do emerytury...

  • nocny_pociag_z_miesem

    Oceniono 22 razy 22

    Vabank 3

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX