Zamknęli lotnisko bo... zawiesił się komputer z Windows 3.1. Czym grozi technologiczna nostalgia?

Robert Kędzierski
22.12.2015 11:37
A A A
IBM PC

IBM PC (Stary pecet)

Dzisiejsze komputery mają wielkość pendrive'a, na rynku dostępnych jest mnóstwo systemów operacyjnych. A jednak w niektórych sytuacjach wciąż stosujemy wiekowe rozwiązania. Czy technologiczna nostalgia jest groźna? We Francji musieli zamknąć przez nią lotnisko.

Kilka tygodni temu jedno z paryskich lotnisk musiało zostać nieoczekiwanie zamknięte. Zawiódł jeden z najważniejszych systemów, który nim zarządzał: komputer z Windows 3.1. Urządzenie liczące sobie 26 lat odpowiada za przekazywanie pracownikom danych pochodzących z instytutu meteoroligcznego.

Incydent rozpętał w mediach dyskusję o tym, czy stosowanie tak archaicznych rozwiązań nie skończy się kiedyś katastrofą. Tym bardziej, że Alexandre Fiacre, jeden ze specjalistów zajmujących się nadzorowaniem kontrolerów ruchu, przyznał, że jego ludzie korzystają z bardzo różnorodnych maszyn. Wiele z nich ma 10 a nawet 20 lat, działają na różnych systemach operacyjnych od Unixa po Windows XP.

Podatne na awarie, odporne na atak

Według  części specjalistów stosowanie starego oprogramowania ma swoje zalety. Amerykańskie bazy wojskowe wciąż korzystają z muzealnych wręcz komputerów.  Jednym z przykładów jest centrum dowodzenia w Wyoming, które wciąż posiada działające komputery pochodzące z lat 60. i 70. Obsługuje się je za pomocą ośmiocalowej dyskietki. Bez nich nie da się wprowadzić do pocisku danych dotyczących celu ataku.

Dyskietka zawiera kody sterujące dla pocisku. Gdyby USA zdecydowały się użyć broni jądrowej użyłyby systemu zbudowanego w latach 60. Strategic Automated Command Control System (SACCS) został kilka lat temu sprawdzony i... zatwierdzony do dalszego użytkowania. Jest sprawny i bezpieczny. Między innymi dlatego, że w zasadzie nie sposób się do niego włamać z zewnątrz. A skoro dane niezbędne do wystrzelenia pocisku da się wprowadzić wyłącznie za pomocą dyskietki ryzyko przejęcia systemu z zewnątrz jest w zasadzie zerowe.

To jednak system wojskowy, jego administratorzy nie muszą liczyć z kosztami obsługi, nie mają problemu z dostępem do specjalistów. W zastosowaniach cywilnych przestarzałe systemy wydają się być bardziej groźne. Najlepszym przykładem są bankomaty, bardzo często działające pod kontrolą Windows XP. System ten można dobrze zabezpieczyć, przestępcy również go jednak znają i potrafią wykorzystać słabe strony. Jedną z nich jest możliwość łatwego załadowania systemu z napędu USB. Jak już pisaliśmy przestępcy są w stanie podłączyć się do bankomatu i za pomocą specjalnego oprogramowania wyczyścić go z pieniędzy w sposób niezwykle trudny do wykrycia.

Nostalgia może cię słono kosztować

A co ze stosowaniem starych systemów w domu i w pracy? To niestety może nas sporo kosztować. Komputery z Windows XP nadal są w powszechnym użytku. System nie jest już jednak wspierany. Microsoft nie produkuje więc nowych łatek, a przestępcy wciąż tworzą nowe sposoby ataku. Korzystanie ze starego systemu, starej przeglądarki, unikanie pobierania aktualizacji sprzyja sytuacjom, w których tracimy pieniądze. Złodzieje mogą nam ukraść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, a my dowiemy się o tym dopiero przeglądając wyciąg z konta.

Linux lekiem na botnety i cyberprzestępców

Michał Woźniak, członek zarządu Polskiej Grupy Użytkowników Linuksa, ostrzega:

Najpoważniejszą sprawą, prócz działających przestarzałych systemów, o których nie wiemy (jak to nieszczęsne francuskie lotnisko), są bankomaty. W Polsce większość to Windows, i to zwykle XP. Kolejnym potencjalnym problemem są szkoły i administracja wszystkich szczebli. Tam są dziesiątki, setki tysięcy stanowisk z Windows XP, które nigdy nie zostaną zaktualizowane. Dlaczego? Bo koszt licencji na to nie pozwoli, albo bo nowy Windows nie będzie działać na starym sprzęcie. Efekt? Dziurawe, niewspierane Windowsy... wszędzie. Wszędzie wokół nas. Wymarzona pożywka dla botnetów i cyberprzestępców.

Woźniak jednocześnie stwierdza, że sytuację poprawiłaby na przykład większa przychylność względem Linuxa. Tymczasem np. władze Warszawy w przeciągu kilku ostatnich lat wydały na licencje pakietów biurowych dwa miliony złotych. Czy za te kwotę nie można by wymienić części maszyn stosując darmowe oprogramowanie biurowe? Korzystanie z aktualnego systemu, wciąż łatanego przez twórców, podnosi chyba ogólne bezpieczeństwo informatyczne.

Specjalista podaje też przykłady skutecznego zastąpienia przestarzałych systemów Linuxem. Najlepszym przykładem jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, gdzie Windows XP zastąpiono Debianem.

Co nas czeka za 10 lat?

Dlaczego kwestia bezpieczeństwa starych systemów jest tak istotna? Bo przybywa urządzeń, które łączą się z internetem, komputery stają się coraz bardziej powszechne. Słabości systemów operacyjnych, o których dziś jeszcze nie wiemy, mogą się stać problemem za 10 czy 20 lat. Kto wie jak długo Google czy Microsoft będą wspierać systemy produkowane dziś. Czy z uwagi na wszechobecność komputerów połączonych w interaktywną sieć będziemy bardziej podatni na ataki? Na pewno istnieje takie ryzyko. Jak duże - pokaże czas. A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Zobacz też: Te urządzenia to pecety, czy tylko je udają?

Intel

fot. Intel

Komentarze (49)
Zaloguj się
  • Oceniono 69 razy 63

    Komputer ten pracował 26 lat. To jego pierwsza awaria.
    Który dzisiejszy sprzęt tak potrafi? Hę?
    Częściej się słyszy że lotnisko stoi bo się ktoś włamał.

  • maxthebrindle

    Oceniono 37 razy 15

    'haker zaangażowany m.in. w projekt Hackerpsace.pl, '

    Pan nie czytal swojego tekstu przed opublikowaniem, prawda, panie Kędzierski?

    Co do Linuxa - wlaśnie jestem na etapie przenoszenia całego mojego zawodowego workflow, na który składa się obróbka zdjęć z poziomu RAW do materiału gotowego do publikacji, edycja filmów i dźwięku (także dla TV) oraz 'produkcja' niezbędnej do tego papierologii: skrypty, scenariusze, dokumentacja projektów, budżetowanie - na system w całości zbudowany na Pingwinie i Open Source powieszonych na PC z najnowszymi dostepnymi 'flakami' (Skylake, DDR4, SSD itp). Od Open Source jest tylko jeden wyjątek - jako podstawowego narzedzia do nieliniowej obróbki materiału video będę używał Lightworksa, którego kod nie jest jeszcze otwarty zaś za pełną licencję samego oprogramowania trzeba zaplacić kilkaset euro. Ponieważ zarabiam tym na życie, przez okres kilku miesicy będe miał stały backup w postaci Maca z pakietem Adobe, just in case jak mówią Indianie.
    Niemniej w domu mamy już kilka komputerow używanych do codziennych zadań przez moją żonę i dzieci, czyli: przeglądanie Internetu, komunikacja, multimedia, tworzenie i edycja dokumentów, ich drukowanie, skanowanie, proste gry itp. - i one wszystki 'wiszą' na Linuxie, dystrybucja Elementary OS, bo jabłkopodobny interface wszystkim w domu sie podoba. Wszystko działa, jest szybkie, wydajne i łatwe w obsłudze a uzyskiwane efekty (prezentacje i eseje pisane przez dzieci do szkoły, dokumenty do pracy mojej żony itp) absolutnie w niczym nie różnią sie od tych stworzonych pod Windows/MS Office, które wciąż mamy na dwóch laptopach. Problemy z kompatybilnością na poziomie formatów Libre Office rozwiązaliśmy poprzez eksport do PDF - jeśli nauczyciel chce plik w wersji elektronicznej, dostaje go.
    Biorąc pod uwagę specyfikę pracy w biurze, poza specjalizowanym oprogramowaniem napisanym natywnie dla Windows (bazy danych, obsługa stanowiska itp), jakieś 30 - 40 procent komputerow w biurach i urzędach można spokojnie przestawić na oprogramowanie otwarte i Linuxa, oszczedzajac na każdym stanowisku minimum prawie 300 euro za pakiet Office plus Windows. Jesli dodać do tego możliwość znalezienia stabilnych i lekkich dystrybucji, ktore bez problemu pójdą na starszych komputerach, dla których Win 10 to zabójstwo - mamy kolosalne oszczędności, wzrost wydajności i bezpieczeństwa. Tyko to trzeba chcieć...

  • Oceniono 45 razy 15

    jakim cudem kiedyś świat funkcjonował bez Windowsa 8, smartfonów i innych "niesłychanie" przydatnych urządzeń? Jakim cudem ludzie latali w kosmos, na księżyc, konstruowano cuda architektury i inżynierii?

    To musieli być kosmici!

  • przechrztaimason

    Oceniono 27 razy 7

    Od czasów LiMuxa nikt poważny na serio nie rozważa przesiadki na rzekomo darmowego Linuxa. Jak pokazują doświadczenia Monachium taka przesiadka jest upiornie kłopotliwa, niesamowicie kosztowna a miasto staje się zakładnikiem małej grupki informatyków. Nic dziwnego, że programy takie jak Vienux czy OpenAmsterdam anulowano po analizie kosztów. I uwielbiam "specjalistów" uważających, ze komputeryzacja urzędów to pecet z pakietem biurowym. Sory Gregory, już dawno nie. Potrzeba sporo różnego rodzaju oprogramowania jak choćby kontrola obiegu dokumentów, którego pod Linuxa po prostu nie ma, a jego napisanie od podstaw kosztowałoby krocie. Owszem, jak się jest NASA czy nowojorską giełdą można bawić się w ultrakosztowne dedykowane oprogramowanie, ale nawet cierpiący na amerykanowstręt Francuzi po przestawieniu swojej armii na pochodną Debiana zrezygnowali z przeprowadzki reszty administracji ze względu na koszty i ogrom problemów jakie taka przeprowadzka by nastręczała. I NASA też jakoś nie przestawiła całości swoich systemów na Linuxa. Za duży kłopot za mały zysk.

  • 2ielony-ludek

    Oceniono 6 razy 6

    To nie jest problem tego, czy innego systemu, tylko administratora jak z koziej d... trąba.
    Obecnie elementarz zarządzania siecią mówi, że awarie się planuje. Tak, planuje.
    W projekcie zakładamy, że nawali każdy element po kolei i przewidujemy procedurę na taki wypadek. Procedura to może być system lustrzany, który przejmie zadania albo "malcik" który naciśnie off/on zależnie od założonego czasu naprawy. Nie widzę nic złego w używaniu 3.1. Do niedawna bankomatami sterował DOS i było mniej problemów z włamaniami.

  • Oceniono 5 razy 5

    Widziałem w swoim życiu serwery novellowskie pracujące nieprzerwanie przez parę lat. Rekordzista pod Novell 3.1 , ukryty za szafą pełną segregatorów, działający jako prosty serwer plików działał nieprzerwanie ponad 10 lat. Odnaleziono go gdy nagle zabrakło prądu i biedaczysko padł bo nic go nie podtrzymywało. A propos dziwnych miejsc gdzie można znaleźć serwer. Kiedyś zaprowadzono mnie do damskiej toalety gdzie w jednej z nieczynnych kabin na małym krzesełku stał serwer. Kabina oczywiście zamykana była na małą kłódeczkę :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX