Bądź grzeczny, jeśli chcesz dostać kredyt - czy Chiny urzeczywistnią koszmarną wizję przyszłości?

Łukasz Józefowicz
30.12.2015 17:19
A A A
Chiny

Chiny (Fot. Lain)

W Chinach działają już pilotażowe programy mające mierzyć nie tylko wypłacalność obywateli, ale również ich wierność partii. Za pięć lat jeden stanie się obowiązkowy, a wszystko odbywa się pod pozorem gry. Czyżby rok 2020 miał być jak 1984?

Wyobraźcie sobie, że wszystko co robicie jest oceniane przez wszechwładny algorytm. Kupujecie nowe buty - to dobrze, to znaczy, że jesteście produktywni. Zarobiliście 5 punktów. Następnego dnia kupujecie dwie gry wideo i komiks - to bardzo źle. Oznacza to, że jesteście leniwi, więc tracicie 7 punktów. Dobrze się bawicie? Poczekajcie, to jeszcze nie koniec. Gdy na Facebooku dzielicie się linkiem do artykułu wyrażającego zaniepokojenie sytuacją ekonomiczną kraju ponownie odejmowane są wam punkty. Do tego po chwili kontaktuje się z wami jeden ze znajomych i prosi, bycie przestali wrzucać takie informacje na swój profil, bo wasza niska pozycja w rankingu obniża jego punktację. To ważne - w końcu to od niej zależy jaki otrzyma kredyt, o jaką pracę może się ubiegać w przyszłości lub czy będzie musiał przelewać spory depozyt podczas rezerwowania hotelu na wakacje. Brzmi jak nierealna dystopia, ale to już się dzieje. W Chinach.

ChinyFot. Jonathan Kos-Read

A ty, ile masz punktów?

Przyznawanie punktów obrazujących naszą terminowość spłacania kredytów lub opłacania rachunków nie jest niczym nowym. Takie systemy funkcjonują w większości krajów na świecie - w Polsce chociażby pod postacią Biura Informacji Kredytowej. Gdy w naszym kraju chcemy zaciągnąć w banku kredyt, ten sprawdzi nasz "scoring kredytowy”, czyli wartość punktową oznaczającą naszą ogólną sytuację finansową i dotychczasową terminowość spłat zobowiązań. Takie dane są niezbędne dla instytucji finansowych, ale pozostają niedostępne dla ogółu obywateli.

Z kolei w Chinach takiego systemu na razie nie ma. Ma on zostać wprowadzony dopiero w 2020 roku (wtedy będzie dla wszystkich obowiązkowy), ale już teraz osiem firm prowadzi dobrowolne programy pilotażowe pod auspicjami rządu. Najbardziej prominentne są dwa z nich: Sesame Credit należący do grupy Alibaba oraz rozwiązanie jednej z największych firm na świecie, Tencent. Oba wykraczają jednak poza zbieranie informacji od instytucji finansowych i biorą pod uwagę każde mierzalne zachowanie. Wszystko po to, by jedną wartością liczbową określić jak bardzo "wiarygodną” osobą jesteś.

Sesame CreditFot. Alibaba

Przepraszam, czy był pan grzeczny?

Naturalnie Alibaba w swoim programie Sesame Credit, poza informacjami dotyczącymi finansów, skupia się na ocenianiu zakupów dokonywanych przez użytkowników. Przy ponad 400 milionach klientów ich usług (dla porównania Amazon może się pochwalić 244 milionami) ich baza danych pęka w szwach i jest z czego wybierać. Obecnie zachęcają użytkowników do dobrowolnego przystąpienia do programu poprzez reklamowanie go jako gry - zdobywaj punkty i dziel się swoim wynikiem ze znajomymi. Najpopularniejszy serwis randkowy w Chinach, Baihe (ponad 90 milionów użytkowników), pokazuje punktację z Sesame Credit na profilach użytkowników, promując konta tych z lepszymi wynikami.

Wysoka punktacja może wiązać się też z bardziej konkretnymi korzyściami, np. do niedawna takie osoby na pekińskim lotnisku były wpuszczane na pokład samolotu poza kolejnością. Do tego mogą spodziewać się specjalnych zniżek, a w przyszłości bardziej dogodnych umów kredytowych.

Z kolei Tencent, który jest właścicielem jednego z najpopularniejszych serwisów społecznościowych w Chinach, Tencent Weibo (możemy go nazwać odpowiednikiem Twittera), monitoruje aktywność swoich użytkowników. Przyznaje punkty za dzielenie się treściami i porównuje uzyskany wynik z punktacją znajomych - ci słabsi zaniżają pozycję tych lepszych. Prowadzi to do prostego wyboru: albo wywieramy presję na mniej zaangażowanych znajomych, albo zrywamy z nimi wirtualny kontakt. Sprawia to, że każdy zaczyna oceniać swoich przyjaciół przez pryzmat punktacji, która ma bezpośredni wpływ na ich życie. Z pozoru prosta gra społecznościowa może zatem mieć dość mroczne konsekwencje.

ChinyFot. Graeme Nicol

Była marchewka, jest i kij

Obecnie programy oferują jedynie dodatkowe korzyści dla użytkowników o dobrym wyniku, więc wiele osób nie zdaje sobie jeszcze sprawy z konsekwencji, jakie może nieść ze sobą niska punktacja. Według plotek w przyszłości może ona być powodem zmniejszenia prędkości internetu w domu albo będzie miała wpływ na rodzaj pracy, jaki możemy wykonywać (jak donosi BBC szczegółowo monitorowani mają być dziennikarze, lekarze, prawnicy i księgowi).

Punktacja może również mierzyć poziom zgodności poglądow z linią partii. Dzielenie się artykułami krytykującymi rząd, opisującymi zanieczyszczenie powietrza w Pekinie lub krach na giełdzie w Szanghaju może zaniżyć nasz wynik. Na jego ostateczny kształt wpływ może mieć również to, czy nasi znajomi będą o tym pisać, czy nie. W sytuacji gdy ta punktacja może mieć bezpośrednie przełożenie na naszą sytuację finansową tworzy to ogromny nacisk społeczny. Obywatele pilnują siebie nawzajem, bez udziału władzy.

Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że ich informacje są zbierane i oceniane bez ich wiedzy. Czynny udział w programach jest do 2020 roku dobrowolny, ale nie oznacza to, że system nie działa po cichu w tle. Uciec przed nim nie sposób, gdyż Alibaba jest właścicielem jednego z najpopularniejszych internetowych narzędzi płatniczych w Chinach, Alipay (odpowiednik PayPal). Z kolei Tencent to nie tylko internetowe zakupy i serwisy społecznościowe, ale również gry wideo - od niedawna firma jest wyłącznym właścicielem League of Legends, była jednym z inwestorów, którzy wykupili Activision Blizzard od koncernu Vivendi i są właścicielami niemal połowy udziałów Epic Games, twórców serii Gears of War i Unreal.

ChinyFot. Jonathan Kos-Read

W 2015 roku Rada Państwa Chińskiej Republiki Ludowej opublikowała dokument, w którym zapowiada, że kredyt społeczny będzie "tworzył atmosferę, w której wiarygodność będzie powszechnie uznawana za coś wspaniałego”, a "ci, którzy będą raportować zawiedzenie pokładanego zaufania zostaną nagrodzeni”.

Obecnie rząd uważnie śledzi pilotażowe programy firm i na pewno wyciągnie odpowiednie wnioski na przyszłość, zanim oficjalnie zacznie wspierać konkretne rozwiązanie. Rok 2020 w Chinach może być bardzo interesujący.

[Za: BBC]

Jak się żyje w Chinach? O tym przeczytasz w książkach >>


Komentarze (83)
Zaloguj się
  • Oceniono 152 razy 142

    Mnie przeraża w tym najbardziej, jak bardzo dużo osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia i zgadza się na ograniczanie swoich swobód obywatelskich, wolności, swojego prawa do prywatności nie widząc w tym nic złego. Gdy - dla przykładu - do opinii publicznej przedostały się informacje ujawnione przez Edwarda Snowdena, ponad połowa ankietowanych Amerykanów nie miała nic przeciwko temu, że władza i służby specjalne potajemnie kontrolują ich korespondencję, ich rozmowy telefoniczne itd.

    Pamiętajcie, Wy wszyscy, którzy to ignorujecie i mówicie, że "ja nie mam nic do ukrycia, niech sobie mnie szpiegują"... Władza i pieniądze potrafią uczynić z (niektórych) ludzi najgorsze potwory. Dla władzy i pieniędzy ludzie kradną, oszukują, mordują, znamy to dobrze tak z historii jak i wydarzeń współczesnych. Zastanówcie się, jak wielką władzę i/lub jak wielkie pieniądze można by uzyskać wykorzystując tak potężne narzędzia, jakie obecnie tworzymy. Począwszy od tworzenia naszych profili zakupowych, przez zainteresowania, kontakty z innymi ludźmi, aż po sprawdzanie naszych poglądów politycznych (np. na podstawie tego jakie artykuły czytamy i na jakie tematy dyskutujemy ze znajomymi). Począwszy od kontroli w internecie, za pośrednictwem telefonii komórkowej, systemów kart płatniczych, po kamery na niemal każdym rogu ulicy i coraz to doskonalsze systemy rozpoznawania twarzy.

    Nawet jeśli dziś cele są szczytne, np. walka z przestępczością, to nikt nie jest w stanie zagwarantować, że jakiś kolejny premier, prezydent, szef służb, czy właściciel wielkiej korporacji, czy to dziś, czy za rok, 10, 50 czy 100 lat nie wykorzysta tych narzędzi w "niecnych" celach, np. by jeszcze bardziej się wzbogacić, żeby sprzedać nam coraz to kolejne produkty, których sami z siebie bez dopasowanej indywidualnie reklamy i odpowiednich psychologicznych technik manipulatorskich byśmy nie kupili, albo by pozostać jak najdłużej przy władzy eliminując już w zalążku wszelką opozycję polityczną i wszelkie przeciwne sobie ruchy społeczne.

    Dlatego już dziś trzeba pokazywać władzy i korporacjom, że uważnie się temu przyglądamy, że wymagamy, aby wszystko było jawne, żeby było pod ciągłą kontrolą społeczną, nawet kosztem mniejszej skuteczności w walce z przestępczością. Bo te narzędzia stają się zbyt potężne i stanowić będą coraz to większą pokusę dla niewłaściwych ludzi, coraz to większe dla nas zagrożenie. Nie mówię, że dziś, ale w perspektywie lat kilkuset, a może nawet już kilkudziesięciu (w czarnym scenariuszu kilkunastu w najbardziej rozwiniętych technologicznie krajach) z całą pewnością. A gdy już się to (oby nie) stanie, to na cofnięcie zmian może być za późno.

  • Oceniono 145 razy 99

    Śmiejecie się z Chin, że u nich wierność partii będzie będzie decydującym czynnikiem udanej kariery w życiu w wielu dziedzinach całego państwa.
    U nas już w tym roku zaczyna działać podobny program i nie jest on pilotażowy.
    Taka wiara do kwadratu w pis i ojca zwierzchnika!!

  • Oceniono 56 razy 36

    Ten pomysł na pewno spotka się z zainteresowaniem pisich demokratów. Komitet Centralny KC PIS pod wodzą I Sekretarza KC PIS, uchwali to w przyszłym tygodniu w 17 godzin. Senat walcząc o uznanie I Sekretarza KC PIS dogłębnie przeanalizuje ustawę i podda konsultacjom w 14 godzin. Niestety notariusz zwany żartobliwie prezydentem znowu będzie się guzdrał prawie 24 godziny. I Sekretarz KC PIS już mu zapowiedział, że jak się tak będzie guzdrał, to kiedyś nie zdąży podpisać przed wydrukowaniem.

  • Oceniono 43 razy 27

    nie na darmo swoją nową marionetkę w pierwszą podróż za granicę prezes wyprawił do chin.

  • horatio_valor

    Oceniono 39 razy 23

    Autorzy SF ("Limes inferior" chociażby) opisują to od tak dawna, że temat się wręcz zużył jako tworzywo literackie. Najpierw tak będzie w krajach totalitarnych, ale chwilę później i u nas. Najgorsze jest to, że tam będzie się to wprowadzać pod przymusem, w krajach liberalnej demokracji ludzie sami będą się starać o przystąpienie.

    Zaraz ktoś odpowie: "A ja nie mam konta na Fejsie, nie założę, i niech mnie pocałują w zadek". Dobrze, nie masz, póki to niczym nie grozi albo nie wiąże się z niedostępnością pewnych usług lub ostracyzmem społecznym. Potem i tak założysz. Z dwojga złego lepiej mieć, bo nie używając narzędzia, nie zna się reguł gry, i potem inni nas wyprzedzą.

  • Oceniono 100 razy 22

    A EU to barany myslicie ze jest inaczej? Od przyszlego roku Dania zaprzestaje drukowania banknotow. Stare sie zniszcza, a nowych juz nie bedzie. Dunscy niewolnicy beda mieli tylko "pieniadze" elektroniczne. W kazdym momencie wszechwladne panstwo bedzie cie moglo odciac od konta. Bez gotowki przestajesz po prostu istniec. Pieniadz ma sie tak do "pieniadza" elektronicznego jak krzeslo do krzesla elektrycznego. Bawcie sie dalej lemingi...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX