Z Windowsa 7 korzystasz na własne ryzyko. Dlaczego Microsoft nas straszy?

Daniel Maikowski
08.01.2016 08:13
A A A
Centrum powiadomień w Windows 10

Centrum powiadomień w Windows 10 (Fot. Microsoft/ Gazeta.pl)

Gigant z Redmond wszelkimi sposobami stara się zachęcić użytkowników Windowsa 7 do przesiadki na najnowszą "10". Ostatnio można jednak odnieść wrażenie, że robi to w sposób zbyt nachalny.

Windows 10 to dobry system operacyjny. Bardzo dobry. Kiedy w lipcu informacja o możliwości zaktualizowania systemu Microsoftu do jego najnowszej wersji pojawiła się na ekranie mojego komputera, nie kryłem ulgi. A do dlatego, że przez ostatnie dwa lata musiałem zmagać się z nieintuicyjnym i kompletnie niedostosowanym do desktopowego sprzętu Windowsem 8.

CES 2016: Acer prezentuje 5 nowych produktów

Rozumiem jednak osoby, które swojego systemu aktualizować nie chcą. Szczególnie jeśli oznacza to dla nich rezygnację ze znakomitego Windowsa 7, który by jednym z najbardziej udanych produktów w portfolio amerykańskiej firmy. Wydaje się jednak, że sam Microsoft ma dla użytkowników „7” nieco mniej wyrozumiałości.

Jeszcze do września 2015 roku  użytkownicy Windowsa 7 informowani byli jedynie o bezpłatnej i dobrowolnej możliwości instalacji „10”. We wrześniu instalacja nowego systemu nadal była kwestią dobrowolną, ale Microsoft niejako zmuszał użytkowników do ściągnięcia plików instalacyjnych. W październiku okazało się, że na części komputerów Windows 10 instalował się.... automatycznie i bez zgody użytkownika. Gigant z Redmond za wpadkę przeprosił, wyjaśniając, że był to jedynie błąd techniczny usługi Windows Update.

Dziś, przesiadka na Windowsa 10 wciąż jest dla użytkowników „7” dobrowolna, ale z Redmond zaczynają spływać pierwsze ostrzeżenia.

Na własne ryzyko, na własną odpowiedzialność

Zwrócił  na to uwagę m.in. Gordon Kelly z serwisu Forbes.com, który przytoczył wypowiedź Chrisa Caposseli, szefa marketingu w Microsofcie. W niedawnej rozmowie z Windows Weekly Capossela podkreślił, że użytkownicy Windowsa 7 korzystają z tego systemu „na własne ryzyko i własną odpowiedzialność”.

„Martwi nas, to że ludzie korzystają z systemu operacyjnego, który ma 10 lat, że ich nowa drukarka nie będzie działać właściwie, czy też to, że gdy kupią nową grę - np. popularnego Fallouta 4 - to nie będzie ona działać na starszych komputerach”
„Dlatego też zachęcamy naszych partnerów do budowania nowych platform opartych na Windowsie 10, przy którym starsze systemy wyglądają po prostu źle, nie wspominając o wirusach i problemach z bezpieczeństwem”.

Capossela podkreślił również, że kluczowe jest zakończenie fragmentacji Windowsa i przeniesienie użytkowników systemu „w bezpieczne miejsce”.

O co tak naprawdę chodzi?

Słowa szefa marketingu Microsoftu są nie tylko zaskakujące, ale i nie do końca zgodne z prawdą. Straszenie użytkowników Windowsa 7 „wirusami” i innymi zagrożeniami to cios poniżej pasa. Szczególnie, że system ten jest dziś nie mniej bezpieczny  od Windowsa 10, na bieżąco aktualizowany, a sam Microsoft będzie wspierać go aż do 2020 roku. Co więcej, użytkownicy tego systemu nie powinni spodziewać się w najbliższym czasie żadnych problemów z jego kompatybilnością, a „Fallout 4” działa na „7” bez zarzutu.

Dlaczego więc Caposseli tak bardzo zależy na tym, abyśmy wszyscy przesiedli się na Windowsa 10? Odpowiedź zawarta jest w liczbach. Obecnie system Windows 7 zainstalowany jest aż na 55 proc. komputerów na całym świecie. Podobnie jak w przypadku Windowsa XP, ten ogromny sukces Microsoftu powoli staje się dla giganta z Redmond przysłowiową „kulą u nogi”.

Po premierze Windowsa 10 Microsoft postawił sobie bardzo ambitny plan: 1 miliard komputerów z najnowszym systemem operacyjnym do 2017 roku. Dziś, największą przeszkodą na drodze do realizacji tego planu jest właśnie poczciwa „Siódemka”.

Komentarze (262)
Zaloguj się
  • Oceniono 404 razy 376

    Windows 7 jest masakrycznie dobry. Zawodowo siedzę w komputerach jeszcze zanim się pojawił Windows 1.0, doświadczając przyjemnych wrażeń z pracy na XP, koszmarnie męcząc się z Vistą. Windows 10 jest ładny i wydajny, ale rzecz, która mnie powstrzymuje od przesiadki na stałe to jakość siódemki i obawa przed totalną inwigilacją przez dziesiątkę. Nikt nie potwierdził ani zaprzeczył, co dokładnie Win 10 zdradza o nas, gdzie jesteśmy, z kim gadamy i jaka jest nasza ulubiona pornostrona.

  • Oceniono 351 razy 349

    „Martwi nas, to że ludzie korzystają z systemu operacyjnego, który ma 10 lat, że ich nowa drukarka nie będzie działać właściwie"
    A nie martwi ich jakoś, że po instalacji nowego systemu moja stara drukarka przestanie działać i będę zmuszony kupić nową ;-)

  • Oceniono 153 razy 137

    Korzystam z "siódemki" na jednym laptopie i z "8.1 Pro" na drugim. Oba mam skonfigurowane pod siebie (bez kafelków, automatycznych aktualizacji, chmury itp.). Jestem zwykłym użytkownikiem. Nie mam problemów z działaniem programów, wirusami itp. Nie widzę potrzeby instalacji najnowszego systemu, tylko po to żeby poprawić statystyki i wykonać zalecenia menadżerów Microsoftu.

  • Oceniono 131 razy 121

    Desperackie wciskanie kolejnego nielubianego bubla (niepotrzebne do niczego metro, wymuszone aktualizacje, szpiegowanie) :P

  • Oceniono 115 razy 109

    Za 2 lata Windows 10 też będzie "na własne ryzyko". Poczekam na Windows 20.

  • Oceniono 91 razy 85

    zainstalowałem 10 na laptopie (i5, 6GB ram dysk ssd). Z niektórych aplikacji nie dało się normalnie korzystać np. thunderbird, kilka w o ogóle nie działało. Sam system natomist dostał jakiegoś przycinania. Zamierało wszystko na 10-20 sekund i nic w tym czasie nie można było zrobić. Wróciłem do 7mki i jest ok, jedyne co denerwuje to nachalne info o możliwej aktualizacji do 10. Na stacjonarce nie zainstalowałem, bo się okazało, że 10 na maksa szpieguje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX