Szalony pomysłu Microsoftu? Amerykański gigant chce trzymać twoje dane na dnie morza

Daniel Maikowski
01.02.2016 13:39
A A A
Project Natick - Kapsuła

Project Natick - Kapsuła (natick.research.microsoft.com)

Oddział Microsoft Research, naukowe ramię giganta z Redmond, testuje możliwość zbudowania centrów danych... pod powierzchnią oceanu. Ten dość zaskakujący pomysł ma przynieść amerykańskiej firmie znaczące oszczędności.

Centrum danych to kluczowy element infrastruktury dla każdej firmy, która ma jakikolwiek związek z internetem i przetwarzaniem informacji. To właśnie w tych pilnie strzeżonych budynkach znajdują się serwery, które każdego dnia wysyłają  i otrzymują gigantyczne porcje danych.

Największym problemem dla firm, które korzystają z centrów danych, jest schłodzenie  serwerów, które generują duże ilości ciepła. To niezwykle trudne wyzwanie technologiczne, logistyczne, a przede wszystkim finansowe.

Giganci nie mają jednak wyjścia: jeśli ich serwery się przegrzeją i ulegną uszkodzeniu, to klienci stracą dostęp do poczty e-mail, Facebooka, YouTube'a, Instagrama, Office'a 365, wyszukiwarki Google, Twittera lub tysięcy innych internetowych usług.

Z tego powodu, takie firmy jak Google czy Facebook już od jakiegoś czasu starają się budować swoje centra danych w chłodnych nordyckich krajach, gdzie klimat dla ich serwerowni jest zdecydowanie bardziej znośny.

Czytaj też: Windows Phone jest martwy. Sprzedaż smartfonów Lumia spada na dno

A gdyby tak pod wodą?

Problemy związane z kosztownym chłodzeniem centrów danych są również bliskie Microsoftowi. Firma z Redmond posiada  ponad 100 takich obiektów na całym świecie, a na ich budowę przeznaczyła już ponad 15 mld dolarów. To właśnie centra danych odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie ponad 200 internetowych usług oferowanych przez Microsoft.

Obecnie, amerykańska firma szuka sposobów na obniżenie kosztów utrzymania tak gigantycznej infrastruktury sieciowej. Zgodnie z doniesieniami dziennika "The New York Times", jednym z takich sposobów ma być budowa centrów danych... pod wodą.

Na taki pomysł wpadli naukowcy z oddziału Microsoft Research, który zajmuje się eksperymentalnymi projektami firmy z Redmond. Ich zdaniem, umieszczenie serwerów pod powierzchnią wody pozwoliłoby na lepsze odprowadzanie gromadzonego ciepła, jak również na zlokalizowanie centrów danych bliżej dużych miast, co z kolei zmniejszyłoby opóźnienia w transferze danych.

Project Natick - Kapsułanatick.research.microsoft.com

W ramach inicjatywy o wdzięcznej nazwie Project Natick, naukowcy zbudowali już pierwszą kapsułę-serwerownię o wdzięcznym imieniu „Leona Philpot” (na cześć bohaterki gry „Halo”), która została zanurzona na głębokości ponad 9 metrów pod powierzchnią Oceanu Spokojnego. Eksperyment trwał ponad 100 dni, a jego wyniki są ponoć bardzo obiecujące.

„Gdy po raz pierwszy usłyszałem o tym pomyśle, pomyślałem, 'Woda... elektryczność, co dobrego może z tego wyniknąć'. Jednak jeśli bliżej się temu przyjrzeć, to zaczyna nabierać sensu” - podkreśla w rozmowie z „NYT” Bent Cutlet, który projektuje komputery dla giganta z Redmond.

Microsoft szacuje, że umieszczenie serwerów pod wodą mogłoby skrócić czas potrzebny do zbudowania centrum danych z 24 miesięcy do zaledwie 90 dni.  Obecnie firma z Redmond zastanawia się nad dwoma projektami takich obiektów. Pierwszy z nich zakłada umieszczenie centrum danych na dnie morza. Drugi - budowę specjalnych kapsuł, takich jak „Leona Philpot”, które byłyby umieszczane tuż pod powierzchnią wody.

Podziemne miasto

Podwodne centra danych to nie jedyny sposób na poradzenie sobie z ciepłem generowanym przez serwery. Kilka lat temu dwie fińskie firmy informatyczne Helsingen Energia i ISP Academica zbudowały w Helsinkach podziemne centrum danych, które zlokalizowano 30 metrów poniżej historycznego Soboru Uspieńskiego.

Do chłodzenia obiektu wykorzystywana jest woda morska. Ciepło generowane przez serwery jest służy natomiast do ogrzewania budynków i wody w Helsinkach. Co ciekawe, wspomniane centrum danych jest jedynie niewielkim wycinkiem powstającego w stolicy Finlandii podziemnego miasta.

Komentarze (27)
Zaloguj się
  • marian_porucha

    Oceniono 50 razy 42

    Po co podgrzewać oceany, skoro można ogrzewać domy (lub choćby ciepłą wodę dla nich). Postawić takie coś na Ursynowie i parę bloków jeszcze za to zapłaci.

    Do Microsoftu: propozycję zapłaty za pomysł proszę podać w odpowiedzi na mój komentarz, jakoś się dogadamy.

  • Oceniono 19 razy 15

    "w Helsinkach podziemne centrum danych, które zlokalizowano 30 metrów poniżej historycznego kościoła Uspenski Cathedra"

    To się nazywa Sobór Uspieński (jeśli nie chcemy używać pełnej nazwy, Sobór Zaśnięcia Matki Bożej).

  • Oceniono 11 razy 9

    >poniżej historycznego kościoła Uspenski Cathedra

    Tak sie konczy bezmyslnie tlumaczenie i przepisywanie z angielskojezycznych mediow.

  • Oceniono 17 razy 7

    Buhahaha... mam czasem wrażenie że Daniel M to klon Roberta K. Po ch... pisać takie wstawki? " jest schłodzenie rozgrzanych "do czerwoności" serwerów" ??? Autorze oszczędź nam tej grafomanii. A skoro już poruszasz temat to uzupełnij o informacje, jak fajnie na Fiordach się chłodzi serwery, jak fajnie można zaprojektować budynek by zoptymalizować obieg powietrza (patrz OVH), podobnych przykładów w sieci jest sporo.

  • student_zebrak

    Oceniono 11 razy 5

    ja trzymam swoje dane w domu, milo, cicho, spokojnie.
    Chmura jest dla frajerow.

  • Oceniono 5 razy 5

    Wymiana dysku będzie wyprawą. ;-)))

    W dawnych czasach, kiedy komputery były chłodzone wodą, zdarzało się, że instalacja służyła jako dogrzewanie budynku, a latem woda była chłodzona w pobliskim zbiorniku wodnym.

    Oczywiście największym "podgrzewaczem wody", są elektrownie węglowe (i atomowe), a nie serwerownie. Niezła elektrownia ma sprawność rzędu 40%, czyli 60% idzie w ciepło. Spora część to chłodzenie wody chłodzącej parę wodną, a tę wodę najlepiej schłodzić w zimnym klimacie, lub w rzece. I to są wielkości rzędu gigawatów, a nie megawatów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX