Nadchodzi wirtualna rewolucja. Tylko kogo na nią stać?

Microsoft rozpoczyna zbieranie zamówień na pierwszą wersję hełmu Hololens. HTC uruchamia przedsprzedaż Vive. Wirtualna rewolucja najwyraźniej nadchodzi. Ceny są astronomiczne, ale VR zaczyna się dobrze sprzedawać. 15 tysięcy zestawów HTC Vive sprzedano... w 10 minut.

Microsoft i HTC rozpoczęły właśnie przyjmowanie zamówień na swoje produkty związane z rzeczywistością wirtualną i rozszerzoną. Hololens , jeszcze w wersji deweloperskiej, ma kosztować, jak wyjaśnia BBC , 3000 dolarów. Za tę cenę będziemy mogli korzystać z rozmów Skype, oglądać zdjęcia w 360 stopniach (HoloTour), a przede wszystkim grać w przestrzenne gry i projektować z wykorzystaniem grafiki 3D.

Przeczytaj też: Tych surrealistycznych obrazów nikt nie tworzył. To wizje... sztucznego mózgu

HTC rozpoczyna przedsprzedaż Vive, zestawu złożonego z okularów i kilku kontrolerów oraz czujników ( widzieliśmy je w akcji) . HTC wycenił swój zestaw znacznie niżej - na ok. 900 euro. Wraz z urządzeniem, jak precyzuje Engadget , dostaniemy jeszcze trzy tytułu pozwalające cieszyć się potencjałem VR: interaktywną grę "Fantastic Contraption", "Job Simulator" i "Tilt Brush" - aplikację do trójwymiarowego rysowania stworzoną przez Google. Vive ma trafiać do klientów od 5 kwietnia.

Ruszyła też przedsprzedaż Oculus Rift (ma kosztować 700 euro) i Samsung Gear VR.

Kosztowna rewolucja

Rzeczywistość wirtualna, rzeczywistość rozszerzona - te słowa powtarzane są ostatnio przez wszelkie branżowe media i przez wszystkich liczących się producentów elektroniki. Dosłownie wszyscy wierzą, że to właśnie rzeczywistość wirtualna i rozszerzona zastąpią któregoś dnia smartfony. Wpatrywanie się w ekran według przewidywać Microsoftu, Samsunga a nawet Facebooka będzie kiedyś uznawane za niezwykle głupio wyglądającą czynność.

Dlaczego? Bo urządzenia służące do interakcji z cyfrową rzeczywistością mają nas przenosić w inny świat. Albo rozszerzać to, co widzimy wokół o dodatkowy, cyfrowy wymiar. Chociaż niektórzy powiedzą, że stajemy się przez to niewolnikami.

19665418

fot. Mark Zuckerberg/Facebook/YouTube

Hololens, Vive, Oculus Rift - to jedne z pierwszych produktów, które pozwalają zacząć korzystać z uroków tej rewolucji. Jeszcze nieśmiało, bo przecież producenci sprzętu nie sądzą chyba, że chodzenie po mieście z kaskiem na głowie będzie wyglądać mniej idiotycznie, niż chodzenie z nosem przyklejonym do ekranu. Zanim jednak osiągniemy wirtualny stan umysłu, zanim będziemy mogli wędrować po nieistniejących światach bez gigantycznych, wymagających często kabli kasków, hełmów i okularów, musimy przejść przez pierwszy etap tej rewolucji.

Nie oszukujmy się: ceny dobrych urządzeń pozwalających na interakcję z rzeczywistością wirtualną i rozszerzoną są jeszcze na zaporowym poziomie. Nie może być inaczej, nie da się sprzedawać taniej produktów, na które poświęcono lata pracy, na rozwój których wydano grube miliony. Obawiam się jednak, że dla przeciętnego użytkownika VR i AR będzie oznaczać zabawę tanią opaską, do której wsuwamy smartfon. A tymczasem prawdziwe możliwości rzeczywistości cyfrowej są o wiele większe i o wiele bardziej pasjonujące. Tylko czy konsumenci są o tym przekonani? Czy VR/AR będzie faktycznie rewolucją na miarę smartfonów? Przed producentami sprzętu jeszcze wiele wyzwań...

Najnowsze informacje pozwalają jednak wierzyć w sukces rzeczywistości wirtualnej. HTC, pomimo wysokiej ceny, sprzedał... 15 tysięcy zestawów Vive w 10 minut. To imponujący wynik, pamiętajmy tylko, że sprzedaż inteligentnych zegarków wynosi ok. 100 mln sztuk rocznie , a i tak nie odczuwamy tego jako rewolucji. Z pewnością jednak rewolucja VR właśnie się rozpoczyna. Ciekawe dokąd nas doprowadzi.

Więcej o: