Certyfikat Energy Star dla każdego

Kojarzycie ten znak? Dla mnie był do niedawna synonimem produktów energooszczędnych, wytworzonych z troską o środowisko. To ważne - do niedawna.

 

Government Accountability Office (GAO), instytucja kontrolna Kongresu Stanów Zjednoczonych, postanowiła sprawdzić procedurę przydzielania certyfikatów Energy Star. W tym celu wymyśliła 20 produktów, stworzyła dla nich lipne witryny internetowe i poprosiła organizację o ocenę. Wyniki są, przynajmniej dla mnie, szokujące (tutaj znajdziecie pełen raport) - zacytujmy podstawowy wniosek:

 

Dochodzenie GAO wykazało, że Energy Star to głównie program autocertyfikacji, podatny na nadużycia i oszustwa. GAO otrzymało certyfikaty Energy Star na 15 wymyślonych produktów, w tym na budzik zasilany benzyną. Dwa wyimaginowane produkty zostały odrzucone, a trzy nie doczekały się odpowiedzi. Dodatkowo, otrzymaliśmy w sprawie dwóch produktów zgłoszenia chęci zakupu od realnie istniejących firm, ponieważ nasze wyimaginowane twory znalazły się na liście partnerów Energy Star. To pokazuje, jak mocno Amerykanie polegają na sile symbolu Energy Star.

 

Budzik zasilany benzyną? 3 na 4 produkty zaakceptowane zupełnie w ciemno, nie tylko bez sprawdzenia specyfikacji podawanej przez producenta, ale bez sprawdzenia czy producent i/lub produkt w ogóle istnieje? Ja zawieszam certyfikat zaufania dla Energy Star.

 

[via treehugger]

 

Tomasz Andruszkiewicz

Więcej o: