Policja włącza się w sprawę iPhone 4G

Amerykańska policja przeprowadziła rewizję w domu Jasona Chena - dziennikarza serwisu Gizmodo, który zdobył i szczegółowo opisał urządzenie będące najprawdopodobniej kolejnym modelem iPhone'a. Funkcjonariusze zarekwirowali sześć komputerów należących do dziennikarza - wszystko to jest prawdopodobnie efektem powiadomienia o przestępstwie złożonego przez Apple.

 

Cała historia zaczęła się przed tygodniem, gdy popularny blog Gizmodo opublikował opis urządzenia, które zostało ponoć znalezione na barze w jednym z lokali w amerykańskim Redwood City (wszystko wskazuje na to, że zgubił je pewien pracownik Apple). Dziennikarze Gizmodo twierdzą, że jest to kolejny model smartfona iPhone firmy Apple - umownie nazywany iPhone 4G - lub jeden z jego prototypów. Po kilku dniach pośrednio potwierdził to sam koncern - jego prawnicy przesłali do Gizmodo formalne żądanie zwrotu "własności Apple" (dziennikarze spełnili już tę "prośbę").

 

W piątek okazało się jednak, że na tym sprawa się nie skończyła - policja poinformowała o rozpoczęciu wstępnego dochodzenia w tej sprawie. Jest to prawdopodobnie efekt formalnego doniesienia złożonego przez Apple - firma zdaje się nie do końca wierzyć w wersję o zgubieniu urządzenia w barze.

 

Rewizja u dziennikarza

Teraz okazało się, że policja ostro wzięła się do pracy - serwis CNet.com informuje, że funkcjonariusze już w weekend weszli do mieszkania dziennikarza Gizmodo, Jasona Chena (i to pod jego nieobecność). Przeszukali je i zarekwirowali sprzęt komputerowy - cztery komputery oraz dwa serwery. Gdy Chen zjawił się na miejscu, policjanci kazali mu umieścić dłonie na karku i starannie go przeszukali.

 

Wydarzenia te są mocno komentowane w amerykańskich mediach. Zdaniem przedstawicieli organizacji branżowych, policja złamała podstawowe prawa przysługujące dziennikarzom - w tym m.in. zapisy ustawy Privacy Protection Act. Wynika z nich m.in., że policja nie ma prawa przeprowadzać rewizji w redakcjach oraz domach dziennikarzy (oczywiście, nie dotyczy to sytuacji, w której dziennikarz popełnia pospolite przestępstwo) - zamiast tego funkcjonariusze powinni wystąpić z wnioskiem o przekazanie im niezbędnych informacji i dowodów.

 

Niektórzy spekulują, że Chen został potraktowany tak, a nie inaczej, ponieważ policjanci i prokurator (który wydał nakaz aresztowania) uznali, że jest "tylko blogerem" (Gizmodo to blog technologiczny) i dlatego nie dotyczą go przepisy stworzone z myślą o dziennikarzach.

 

Kto złamał prawo?



Na razie nie wiadomo, kto właściwie jest przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez policję - Jason Chen, redakcja Gizmodo, czy może osoba, która sprzedała dziennikarzom znalezionego w barze iPhone'a. Według CNet.com, bardzo prawdopodobny jest ten ostatni wariant - bowiem w myśl kalifornijskiego prawa, osoba, która znajdzie jakiś przedmiot i wiedząc, kto jest jego właścicielem nie próbuje go zwrócić, jest winna kradzieży. Co więcej - przestępstwo popełnia również osoba, która odkupi od znalazcy taki przedmiot (o ile wie, w jakich okolicznościach zdobył go sprzedawca). Przypomnijmy: dziennikarze Gizmodo kupili iPhone'a 4G od jego znalazcy za pięć tysięcy USD.

 

Zobacz też: "iPhone 4G - wszystko co powinniście wiedzieć".

 

Daniel Cieślak

Więcej o: