Żarówka przyszłości

W trakcie targów Display Taiwan pokazano działający prototyp żarówki diodowej Lite-On. Standardowy gwint, znany od dziesięcioleci kształt. Czym tu się ekscytować? Dzięki wbudowanemu akumulatorowi Lite-On świeci do dwóch godzin po odcięciu zasilania!

 

Można ją w tym czasie swobodnie włączać i wyłączać.

 

 

Czy tak będą działały nowoczesne żarówki? Być może. Ciężko to sobie jednak wyobrazić. Zwłaszcza efekty uboczne. Biorąc pod uwagę że w każdej żarówce Lite-On znajduje się akumulatorek, jedna sprawa - kupić takie urządzenie za 50 dolarów (tyle producent zamierza żądać za skończone dzieło), drugie - składować zniszczone egzemplarze, idące w miliardy. Już z aktualnie stosowanymi świetlówkami jest ciężko.

 

[via Maxime Johnson]

 

Łukasz Cichy

Więcej o: