Sterowce zamiast samolotów

Świat próbuje oszczędzać zarówno paliwo, jak i środowisko. A gdyby tak w transporcie zrezygnować z samolotów i przesiąść się na balony i sterowce wypełnione helem?

 

To nie fantastyka - w XX wieku sterowców używano z powodzeniem do transportu ludzi i towarów. Dopiero katastrofa Hindenburga powstrzymała ich rozwój, a po II wojnie światowej ludzie zapatrzyli się w samoloty, które były po prostu szybsze. Teraz jednak, gdy w kalkulacji zaczęto brać pod uwagę wpływ na środowisko, aerostaty mogą wrócić do łask.

 

Sir David King, profesor z Oksfordu, uważa że w ciągu dekady sektor transportowy może przesiąść się z samolotów na sterowce. W Europie branża ta jest odpowiedzialna za emisję 22% gazów cieplarnianych i walnie przyczyniają się do tego samoloty. Przykładowy sterowiec SkyCat, choć wolniejszy (rozwijający prędkość 125 km/h), zabiera dwukrotnie więcej towaru niż typowy samolot transportowy, zaś jego silniki emitują dziesięciokrotnie mniej gazów cieplarnianych, nie potrzebuje też specjalnego miejsca do lądowania, a więc likwiduje dodatkowo konieczność transportu kołowego z i na lotnisko. Oczywiście, nie wszystko da się przewieźć w ten sposób - są towary, gdzie czas jest kluczowy - ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pozostałą ogromną większość przewozić podniebnymi ciężarówkami wypełnionymi helem.

 

[via Guardian]

 

Tomasz Andruszkiewicz

Więcej o: