Apple: Nie ma problemu z gubieniem zasięgu iPhona 4

Nad iPhonem 4 chmury - mimo świetnego startu sprzedaży temat problemów z zasięgiem wciąż żyje. Nie pomogło bagatelizowanie sprawy; konkurencja złośliwie żartuje, a niektórzy składają nawet zbiorowe pozwy. Co na to producent?

 

Apple próbuje rozwiązać problem znajdując chłopca do bicia - błąd w software. Co ciekawe jednak, błąd nie w obsłudze anteny, tylko... wyświetlaniu pasków zasięgu. W informacji prasowej czytamy:

 

W wyniku śledztwa ze zdumieniem zauważyliśmy, że nasz wzór według którego liczymy ile pasków siły sygnału pokazać jest zupełnie błędny. W wielu przypadkach ta formuła powoduje błędne wyświetlenie dwóch dodatkowych pasków, które nie mają uzasadnienia w sile sygnału. Na przykład, czasem pokazujemy cztery paski, gdy powinniśmy wyświetlić tylko dwa. Użytkownicy, którzy zauważają spadek kilku pasków, gdy w specyficzny sposób trzymają iPhona, najprawdopodobniej znajdują się w miejscu o bardzo słabej sile sygnału, ale nie wiedzą o tym, bo aparat błędnie wyświetla cztery lub pięć pasków. Ten znaczący spadek następuje dlatego, że tych znaczników nie powinno w ogóle być.

 

Co wy na to? Mnie brakuje wytłumaczenia, dlaczego na wideo tutaj przerwanie rozmowy następowało dopiero po wzięciu smartfonu w lewą dłoń. No i trudno mi sobie wyobrazić (może jestem tępy po prostu) jak można źle napisać "algorytm" liczenia ile pasków w sile sygnału. I nawet gdybym był takich pytań bez odpowiedzi pozbawiony, to wniosek byłby taki, że problemy z zasięgiem nie występują po specyficznym chwyceniu aparatu, tylko zawsze jest słabszy niż w 3GS, mimo nowych anten. Nie wiem co gorsze.

 

[via Apple]

 

Tomasz Andruszkiewicz

Więcej o: