Dlaczego Google ma problem ze społecznościami?

Bo przyznajmy - są bardziej udane serwisy, niż Orkut, Buzz czy Wave. A teraz plotka obiegowa głosi, że Google postanowił po raz kolejny stworzyć "serwis z prawdziwego zdarzenia". Co sprawia, że nie angażujemy się w społeczności koncernu z Mountain View?

 

Najpierw zastanówmy się nad inną kwestią - jakie serwisy Google odniosły sukces? Wyszukiwarka (oczywiście), Gmail, Mapy, może jeszcze Dokumenty i kilka innych . Co mają ze sobą wspólnego? Użyteczność. Banalność obsługi. Oraz to, że odsyłają użytkownika w inne miejsca Sieci.

A przecież, jak słusznie zauważa serwis I find karma, tworzenie społeczności to całkowicie inny punk widzenia - to zatrzymywanie użytkownika w jednym miejscu na możliwie jak najdłużej. Komu się to udaje? Ano, gigantom takim jak Facebook, Twitter, rosnący Foursquare. Co ciekawe, do serwisów tych przechodzi wielu byłych pracowników Google.

Dlaczego Google nie radzi sobie ze społecznościami?

Dlaczego dopiero poza Google udaje im się rozwijać społeczności? Przyczyn jest, jak zwykle, wiele. Jednym z prawdopodobnych czynników jest "światopogląd" koncernu. Flagowym produktem Google jest wyszukiwarka; flagowym hasłem - szybkie indeksowanie Sieci i zwracanie dokładnych wyników wyszukiwania (firma z Mountain View określa to mianem "porządkowania światowych informacji"). Podstawy Google są bardzo "geekowskie", ścisłe.

Serwisy społecznościowe są otwarte, egalitarne. Może faktycznie ci pracownicy Google, którzy obecnie rozwijają najpopularniejsze społeczności na świecie musieli odejść, żeby przeforsować swój punkt widzenia? A teraz "Wielkie G" ponownie chce poeksperymentować z całkowicie nowym "Facebook-killerem". Może Google powinien jednak zmienić koncepcję i kupić jakiś mało znany, a obiecujący serwis, przeznaczyć na jego rozwój fundusze i pracowników, zamiast tworzyć nowy od podstaw?

Ostatnio w Sieci pojawiła się ogromna prezentacja Paula Adamsa z Google, która przedstawia założenia idealnego serwisu społecznościowego. Dodatkowo koncern przeprowadzał ankietę w Irlandii pytając użytkowników, czego oczekują od społeczności internetowej. Oczywiście, dobrze jest znać oczekiwania, ale Henry Ford rozkręcił swój biznes opierając się na innej zasadzie:

Gdybym na początku swojej kariery jako przedsiębiorcy zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.

Społeczność w Sieci jest nie do przecenienia - Facebook wyświetla doskonale targetowane reklamy, spędzamy na nim masę czasu, a także za jego pośrednictwem szukamy informacji. Google ma się czego obawiać.

Joanna Sosnowska

Gdybym na początku swojej kariery jako przedsiębiorcy zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.
Więcej o: