Końcowa wersja ACTA opublikowana

Na stronach Komisji Europejskiej opublikowany został tekst umowy ACTA po ostatniej rundzie negocjacji w Tokio.

Traktat, teoretycznie mający zajmować się zapobieganiem fałszerstwo (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) ma, jak już pisaliśmy wcześniej tak naprawdę dużo szerszy zakres i stara się ogólnie regulować kwestie praw autorskich. Na szczęście wielokrotne protesty przeciwko tajności negocjacji (w tym również protest unijnych parlamentarzystów) zaowocowały tym, że każdy zainteresowany może przeczytać sobie tekst kontrowersyjnej umowy.

Oczywiście, mało kto będzie zainteresowany przebijaniem się przez 24 strony prawniczego angielskiego. I w sumie słusznie, bo tekst jest dość nudny. Pobieżne przejrzenie ujawnia, że nie jest tak źle, jak się można było spodziewać, a traktat teoretycznie nie narzuca na sygnatariuszy obowiązków chronienia dóbr intelektualnych, które w danym kraju nie są chronione.

Jednak kiedy się bliżej przyjrzeć, jest kilka problematycznych obszarów, na przykład artykuł 2.14.1 podaje, że konieczne jest stosowanie sankcji kryminalnych za naruszanie praw autorskich "na skalę komercyjną". Czy to oznacza korzystanie z klienta torrenta? Zapewne tak, to w końcu bardzo duża skala. To jednak jeszcze zrozumiałe, bardziej niepokojący jest artykuł 2.14.4, który narzuca sygnatariuszom wprowadzenie sankcji kryminalnych za "pomoc i współudział" w naruszaniu praw autorskich. Czym jest pomoc i współudział w naruszaniu praw autorskich? Czy jeżeli zauważę, że na imprezie w moim domu ktoś coś przegrywa na pendrive, to muszę się zainteresować, czy jest to muzyka i filmy (objęte dozwolonym użytkiem osobistym w kręgu znajomych, a zatem na imprezie zapewne legalne), czy też programy, wyłączone z użytku osobistego? Przecież w tym drugim przypadku wiem o naruszaniu prawa, to czy będę uznany za pomagającego w naruszaniu praw autorskich, jak rozumie to ACTA, i będę mógł zostać skazany za przestępstwo?

Istnieją jeszcze inne niepokojące elementy traktatu, np. artykuły 2.18.3 wzywające do promowania współpracy bezpośrednio pomiędzy posiadaczami praw a dostawcami usług internetowych, z pominięciem sądów (chociaż jest zawarte na końcu zastrzeżenie że powinno to respektować wolność wypowiedzi i prawo do prywatności), 2.18.4 pozwalający na uzyskiwanie danych abonentów bez udziału sądu (znowu, z takimi samymi zastrzeżeniami na końcu) czy 2.18.2 który dość mętnie odnosi się do "wykorzystywania środków masowej dystrybucji do naruszania praw autorskich".

Cóż, negocjacje się zakończyły, teraz kwestia, co z ratyfikowaniem umowy.

[European Commission, La Quadrature du Net, EurActiv, Salon24, via VaGla.pl]

Leszek Karlik

Więcej o: