45 minut niepokoju - USA straciło kontrolę nad 50 głowicami nuklearnymi

W sobotę Dowództwo Sił Powietrznych USA, na trzy kwadranse straciło kontrolę nad zlokalizowanymi w bazie w Wyoming 50 międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi. To jedna dziewiąta wszystkich rozmieszczonych na lądzie amerykańskich głowic nuklearnych. A wszystko wskutek awarii sieci.

Broń nuklearna jest jedną z najbardziej destrukcyjnych technologii stworzonych do tej pory. Bazy, w których znajdują się pociski są objęte nadzwyczajną kontrolą oraz środkami bezpieczeństwa. Te jednak czasem okazują się być zawodne. W jednej z amerykańskich baz w ostatnią sobotę na 45 minut utracono kontrolę nad 50 nuklearnymi głowicami.

Sprawa jest o tyle poważna, że wyłączone były między innymi alarmy przeciwdziałające włamaniom elektronicznym czy ostrzegające przed wymontowaniem z pocisku samej głowicy.

W bazie w Wyoming znajdują się między innymi LGM-30G Minuteman III, pociski o zasięgu 9663 kilometrów, które są w stanie przenieść głowicę o mocy od 300 do 475 kiloton. Dla porównania - Little Boy, bomba zrzucona w 1945 roku na Hiroszimę, miała moc 15 kiloton.

Amerykańskie serwisy stwierdziły, iż awaria była poważna - na tyle poważna że, jak zauważa Wired - poinformowano o niej prezydenta. Powodem była nie tyle sama usterka (najprawdopodobniej sprzętu), lecz raczej skala, jaką przybrała. Wired stwierdza, że była to wręcz "anomalia anomalii".

Kontrolę nad pociskami odzyskano po 45 minutach. US Air Force oświadczył, że w ciągu tych trzech kwadransów nie było szans na to, by którykolwiek z pocisków został odpalony, nie było też żadnego realnego zagrożenia dla ludzi.

Christy Nolta, rzecznik prasowy Sił Powietrznych USA w rozmowie z The Atlantic, stwierdziła:

(...) pociski przez cały czas były chronione przez wiele rezerwowych systemów bezpieczeństwa, kontroli i zarządzania. W żadnym momencie nie stanowiły zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego.

Nam udało się skontaktować z rzecznikiem prasowym Pentagonu, który potwierdził zapewnienia  Nolty:

Pociski były objęte rezerwowymi systemami bezpieczeństwa, a wadliwe łącze zostało szybko zastąpione działającą ścieżką komunikacji (...) Zagrożenia w zasadzie nie było i nie nadawałbym całej sprawie specjalnego znaczenia.

Zapytany o przyczyny awarii stwierdził:

W dalszym ciągu dociekamy jak doszło do zakłócenia komunikacji.

Zapytany przez nas Bartosz Węglarczyk, szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej, ekspert do spraw USA, stwierdził, że główne media amerykańskie ze spokojem zareagowały na wieści o sobotnim incydencie. Już wcześniej dochodziło do różnych tego rodzaju wydarzeń. Liczba procedur bezpieczeństwa w amerykańskiej armii jest na tyle duża, że ryzyko niekontrolowanego wystrzelenia pocisków balistycznych jest znikome. Znacznie bardziej poważne przypadki miały miejsce podczas zimnej wojny, gdy na przykład jedna z baz otrzymała informację, że z terytorium ZSRR wystrzelono pociski nuklearne - na reakcję miała zaledwie trzy minuty. Okazało się jednak, że przyczyną był błąd amerykańskiego komputera.

Chcący zachować anonimowość specjalista ds. systemów zabezpieczeń komputerowych, którego również zapytaliśmy o zdanie, sugeruje jednak, że tej sprawy nie powinno się bagatelizować. Błąd wydaje się być spowodowany raczej niedopatrzeniem człowieka, niż samoczynną awarią systemu bądź atakiem hakerskim. Prawdopodobieństwo przejęcia kontroli nad głowicami było niemalże bliskie zeru (niezbędne są dwa kody dostępu i fizyczne klucze, z których jeden znajduje się w posiadaniu prezydenta Stanów Zjednoczonych), jednakże tak poważne awarie nie powinny mieć miejsca. Jedną z konsekwencji utraty kontroli nad pociskami może być na przykład przeoczenie ewentualnego wycieku substancji radioaktywnych znajdujących się w głowicach.

Jak należy więc oceniać 45 minut, w czasie których poza kontrolą pozostawało 50 głowic nuklearnych? Eksperci twierdzą, że zagrożenia nie było. Do myślenia jednak dają słowa jednego z amerykańskich oficerów US AF, który poproszony o komentarz przez Daily Mail, stwierdził:

Możemy poradzić sobie z pięcioma, sześcioma, może siedmioma pociskami jednocześnie, ale nigdy nie straciliśmy całkowitej kontroli nad 50 głowicami.

 

[via The Atlantic, Gizmodo]

Tomasz Kutera, J.S.

Więcej o: