Radar 3D: Oko Saurona na drodze

Drżyjcie kierowcy. Już niedługo fotoradar nie tylko będzie robił nam zdjęcie jak przekroczymy dozwoloną prędkość, ale też w kilka sekund zeskanuje cały samochód wykrywając wszystkie usterki, by pocztą wysłać nam nie jeden, ale kilka mandatów.

Brytyjski Daily Mail donosi: w ramach projektu Unii Europejskiej Asset (Advanced Safety and Driver Support for Essential Road Transport) fińscy naukowcy zaprojektowali i skonstruowali radar, który prześwietli nasz samochód w kilka sekund. Poza standardowym pomiarem prędkości, przydrożne oko Wielkiego Brata sprawdzi czy zapłaciliśmy podatki, co z naszym OC, czy mamy zapięte pasy, oraz czy np. nie mamy przepalonej żarówki, albo czy nie zapomnieliśmy założyć zderzaka po ostatniej stłuczce.

Radar będzie miał zasięg 45 metrów, jedną kamerę 3D do odczytywania prędkości, infrawizyjny monitor stanu drogi i warunków pogodowych, niewielką antenę satelitarną, oraz generator mocy mogący pracować nieprzerwanie przez 8 godzin. Wersja prototypowa ma postać przyczepki samochodowej, jaką nasi ojcowie doczepiali do swoich fiatów 126p. Całość będzie kosztować ok. 50 tysięcy funtów, czyli bagatela: 224 tysiące złotych. Konstrukcja jest w fazie testów i pierwsze instalacje w państwach UE projekt przewiduje na koniec 2013, początek 2014 roku. Gwarancją jego skuteczności ma być ciągła łączność satelitarna z policyjną bazą danych.

Jak każdy radar, również ten 3D będzie pełnił raczej funkcję przydrożnego stracha na wróble, niezbyt wpływając na poprawienie bezpieczeństwa na polskich drogach. Oczywiście poza tym, że kosztuje sporo i na hasło łączności satelitarnej z policyjną bazą danych raczej się krzywimy, niż ogarnia nas niepokój. Dobre jest w nim jednak to, że jeśli nie będzie wolnostojącym słupem, tylko będzie obsługiwany przez człowieka to może być bardzo skuteczny; w końcu człowiek się myli, maszyna nie.

 

Jarosław Senator

Więcej o: