Symbian: przepiękna katastrofa na własne życzenie

Symbian Foundation ogłosiła właśnie, że rezygnuje z roli nadzorcy i koordynatora rozwoju platformy Symbian i zajmie się tylko licencjonowaniem systemu i związanych z nim znaków towarowych. Jednocześnie całość wysiłku związanego z rozwojem platformy bierze na siebie Nokia.

Symbian był - ciągle jest - systemem operacyjnym dla telefonów wywodzącym się z oprogramowania EPOC dla palmtopów Psion.

Jak dla TechCruncha komentuje Tim Ocock, jeden z twórców tej platformy powodów jest kilka.

Symbian jest systemem który ma już swoje lata, oparty jest o język programowania C++ w dialekcie dość mocno różniącym się od współczesnego. Platforma ta nigdy też nie była zorientowana w stworzenie całego ekosystemu oprogramowania - niezależnych firm produkujących aplikacje, systemu dystrybucji tych aplikacji ("Nie ma rynku dla aplikacji niezależnych twórców" - tak mówił zarząd Symbiana) czy po prostu, na zaspokajanie potrzeb programistów - przez większość czasu istnienia Symbiana, większość przychodów pochodziło z płatnego dostosowywania kodu Symbiana do konkretnego telefonu. Jednocześnie, jak pisze Ocock, wiedza pozyskiwana podczas tych zleceń, nie była włączana do wspólnego dla wszystkich projektów kodu, co prowadziło do jego fragmentacji. Nie było motywacji do uproszczenia procedury wdrażania Symbiana na nowy telefon, mogło to trwać i rok, producent telefonu płacił. Przystosowanie Androida na nowy telefon to kwestia kilku tygodni - tyle trwa napisanie sterowników nowego sprzętu dla Linuksa na którym Android jest otwarty.

Podobny błąd wiele lat wcześniej popełnił IBM ze swoimi komputerami mainframe, Wielki Niebieski chciał być dla swoich produktów ojcem i matką całkowicie kontrolując co się na nich dzieje, tam leżały wielkie pieniądze .Dlatego kiedy jeden z działów opracował plany brzydkiego blaszanego pudełka z procesorem Intel 8086, które miało wykopać ośmiobitowce z rynku domowych i biznesowych komputerów, nikt nie przewidział, że zwyciężając na tym rynku architektura IBM PC w długiej perspektywie zabije też większą część rynku mainframe.

Później Symbiana wykupiła Nokia, która wcześniej jako największy licencjobiorca blokowała wprowadzenie do systemu wsparcia dla nowych funkcji (takich jak obsługa aparatu fotograficznego), które mogłyby zagrozić pierwszeństwu Nokii w ich wprowadzeniu na rynek. Jednak to co zabiło Symbiana to nie polityka. Jest to system, w którym przeglądarka i interfejs użytkownika są tylko mało ważnymi elementami. Mimo zalet, na przykład najlepszego wykorzystywania ładunku baterii, Symbian nie może konkurować z zaprojektowanymi pod kątem internetowej łączności i wyglądu Androidem i iOSem.

I nawet 22 miliony euro wpompowane przez Unię Europejską w konsorcjum SYMBEOSE (czyta się jak "symbioza") - Symbian, the Embedded Operating System for Europe (Symbian, osadzony system operacyjny dla Europy) mu nie pomoże.

[Na podstawie TechCrunch Europe, Endgadget 1, 2, 3]

Janusz A. Urbanowicz

Więcej o: