Atak na WikiLeaks

Około 3 godzin temu, wraz ze zbliżającym się zapowiedzianym terminem ujawnienia przez WikiLeaks 250.000 tajnych kablogramów dyplomacji amerykańskiej, kontrowersyjny serwis znalazł się pod internetowym ostrzałem - główna strona WikiLeaks stała się ofiarą rozproszonego ataku blokującego (DDoS).

40 minut temu Marc Ambinder, korespondent National Journal przy białym domu opublikował na Twitterze takie ćwierknięcie:

Amerykańskie źródła twierdzą, że Dowództwo Cyberprzestrzeni [CYBERCOM, Cyber Command - red.] jest zdecydowane nie dopuścić do dotarcia materiałów z WikiLeaks na zagraniczne serwery. Jednocześnie nie jest jasne, czy jest to powiązane z dzisiejszym atakiem.

Założyciel WikiLeaks otrzymał wczoraj list od amerykańskiego Departamentu Stanu, w którym przedstawiciele amerykańskiego rządu podkreślają, że publikacja tych dokumentów zagrozi życiu i zdrowiu niezliczonych obywateli, powodzeniu wojskowych operacji i współpracy międzynarodowej. Rząd brytyjski uruchomił dostępne w lokalnym prawodawstwie mechanizmy cenzury prasowej (D-Notice) do kontroli informacji związanych ze sprawą.

Z materiałów które WikiLeaks przekazały wcześniej do prasy wynika inny od oficjalnego obraz sytuacji na Bliskim Wschodzie i działalności amerykańskich służb dyplomatycznych.

Około 4000 dokumentów z WikiLeaks dotyczy Polski.

O 20:40 naszego czasu strona WikiLeaks działała z przerwami.

 

[Na podstawie @marcambinder, @wikileaks, blip.pl/#wikileaks, SecurityWeek]

Więcej o: